www.pasza.blox.pl: książki, dietetyka, bieganie.. i nie tylko!
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Food Forum Magazyn - recenzja

Magazyn Food Forum jest specjalistycznym pismem w którym publikowane są artykuły związane z dietetyką i żywieniem. Autorami tekstów są osoby, które często pracują nad różnymi zagadnieniami albo np. z punktu widzenia naukowców albo specjalizują się w danej dziedzinie. W tym numerze spora część artykułów jest poświęcona nieswoistym chorobom jelit. Poza tym znajdziemy także np. artykuł o leczeniu dny moczanowej albo istotności wielonasyconych kwasów tłuszczowych w diecie. Są także nowinki ze świata badań; przykłady postępowania w leczeniu żywieniowym z pacjentami; recenzja książki oraz wiele innych ciekawych tekstów. Słowem: bardzo ciekawy magazyn dla każdego dietetyka, a także dla osób, które interesują się żywieniem i jego różnymi aspektami. Właśnie w formie bardziej naukowej niż ograniczających się do powszechnych zaleceń. 

Moim jedynym zastrzeżeniem jako czytelniczki jest ilość reklam produktów o których mowa w artykułach oraz artykuły sponsorowane bez szczególnego zaznaczenia, że właśnie nimi są. Dotyczy to zarówno np. wywiadu z byłym sportowcem w którym co najmniej dwa razy wymienione są w pełnym ciągu nazwiska i nazwa firmy, która pomaga mu dietetycznie. Także np. tekstu o guaranie, którzy poprzedzony jest duża reklamą produktu pewnej firmy. Nie mam zastrzeżeń wobec jakości i wartości tekstów ani samych autorów. Dziwnie jedynie się z tym czuję bo nie wiem sama momentami czy czytam artykuł sponsorowany i mówiący o zaletach danej substancji ponieważ ktoś za to zapłacił czy jest to rzeczywiście obiektywny tekst, mimo reklamy umieszczonej obok albo kilka stron wcześniej. 

Tak jak napisałam na początku: ogólnie jest to magazyn o bardzo ciekawej zawartości i dający dużo wiedzy. 

Food Forum, cena 29 zł, wydawnictwo Forum Media Polska

link do strony

ff318okl2

07:47, aga.the.script , prasówka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 sierpnia 2018
wywiad z fundacją NON IRON

Z fundacją NON IRON spotkałam się kilka miesięcy temu, dzięki wspólnym znajomym. Połączyła nas chęć do promowania sportu oraz wsparcie dla osób, które wybierając ścieżkę charytatywną w Półmaratonie Warszawskim, wybrały właśnie fundację Non Iron. Było bardzo gorąco: bongosy, oklaski, cola na 16km (cenne!) i my :-). Fundacja zajmuje się nie tylko promowaniem sportu ale także pomocą dzieciom z trudnych środowisk, właśnie poprzez angażowanie w sport. Dla wielu może to mało.. a dla mnie dużo bo wiem jak wiele sport może dać. Nie tylko tężyznę fizyczną ale także bycie w grupie i kreowanie nowych ścieżek dla samego siebie. Czasem daje też przyjaźń, a nawet miłość.. a czasem po prostu tworzy w człowieku siłę, która buduje go także w innych wymiarach. 

Oto krótki wywiad z założycielkami Fundacji Non Iron. Skorzystałam z okazji by zapytać o powstanie fundacji. Sama, w dniu Maratonu Warszawskiego czyli 30.09 biegnę dla nich 5km i mam nadzieję, ze sama uzbieram wyznaczoną przez siebie kwotę by wspomóc podopiecznych :-)! Polecam! I do zobaczenia z maratończykami na trasie: tym razem też będziemy kibicować! 

Jak powstała fundacja? 

Fundacja, to dzieło wspólne nasze i naszych przyjaciół. Wszystko zaczęło się od „Wielkiego Zakładu Ironmańskiego” Kilka osób, postanowiło w ciągu 3 lat przygotować się do pełnego Iron Mana, każdy miał wpłacić określoną kwotę, a wygrany przeznaczyć ją na wybrany przez siebie cel charytatywny. W podobnym czasie, nasz znajomy trener organizował obóz sportowy dla dzieci z Domu Dziecka, a kilka osób od nas miało urodziny i postanowiliśmy zbierać na ten cel pieniądze. Od słowa do słowa wyszło, że może założymy Fundację. Rodzinnie jesteśmy bardzo aktywni sportowo, znamy się głównie przez nasze dzieci, które wspólnie należą do jednego klubu, jedna z nas (AZ) miała już doświadzenie w pracy w ngosach, więc pomysł założenia Fundacji wydał się jak najbardziej realny Zakład się rozpadł (chociaż wielu z naszych fundatorów ma już pełnego Imna za sobą) a Fundacja pozostała i rozwija się bardzo prężnie

Skąd wzięła się nazwa NON IRON? 

Na początku powstał „klub” sportowy (dla naszych IronManów: Towarzystwo Kultury Fizycznej Non Iron). To nawiązanie do starych czasów i istniejących w poprzedniej epoce (czyli naszego dzieciństwa i młodości TKKFów), ukłonem w stronę tamtych czasów jest też NON Iron (nie wiem, czy młode pokolenie pamięta koszule, których nie trzeba było prasować, właśnie Non Iron). Nazwa po burzliwych dyskusjach przyjęła się też w Fundacji. A Non Iron nabrało innego znaczenia i koresponduje z naszym podstawowym hasłem „Bo nie każdy jest z Żelaza”. 

 Na czym polega wasza główna działalność? W jakich regionach działacie? Kim są wasi podopieczni? 

Nawiązując do powyższego, naszym celem, nie jest tworzenie mistrzów sportowych, ale danie dzieciakom możliwości regularnego trenowania sportu. Tutaj przechodzimy do naszej podstawowej idei „wychowania przez sport”. Przez lata obserwując nasze osobiste dzieci, ich treningi, wyjazdy sportowe, przekonaliśmy się jak mocno sport pozytywnie wpływa na ich wychowanie. Chcemy dać taką możliwość dzieciom, których na to nie stać, bądź pochodzą z regionów, gdzie jest trudny dostęp do jakichkolwiek zajęć czy też pochodzą ze środowisk, gdzie nikt ich wychowaniem się nie interesuje. Nasi podopieczni są z różnych miejsc; gro z nich z województwa warmińsko mazurskiego. W samych zajęciach karate w zeszłym roku brało udział ok 130 dzieci z Jezioran, Lubomina i okolicznych gmin wiejskich. Organizujemy też zajęcia sportowe dla młodzieży ze świetlicy Centrum Moc z ul. Towarowej w Olsztynie: ich mieszkańcy, to rodziny które znalazły się tam na skutek eksmisji. Powyższe projekty prowadzimy we współpracy z inną Fundacją  - Kółko Graniaste”, która organizuje dla tych samych dzieci zajęcia terapeutyczne, edukacyjne i artystyczne.

Ale mamy też projekty w innych regionach Polski. W Zgierzu dzieciaki trenują już drugi rok lekkoatletykę, biorą udział w zawodach i są bardzo zaangażowani. Pomimo, że całkiem niedawno, bo dopiero w maju, ruszył projekt bokserski w Ozorkowie, to rozwija się on bardzo prężnie, młodzież ma nie tylko zajęcia sportowe, ale i spotkania z psychologiem, pedagogiem. Mamy też projekt na południu Polski, w Krzyżówkach, tam dzieci z malutkiej wiejskiej szkoły mają dwa razy w tygodniu treningi rolkowe

Jak można was wesprzeć?

Promujemy nasze akcje na fb, podajemy nr konta, organizujemy zbiórki publiczne przy okazji różnych wydarzeń sportowych, ubiegamy się też o wsparcie instytucjonalne. No i od niedawna jesteśmy w Projekcie Fundacji Maraton warszawski #Biegam Dobrze, oznacza to, ze osoby startujące mogą wybrać ścieżkę charytatywną i zbierać przy okazji swojego biegu na naszą fundację.

Jakie plany na przyszłość?

Chcemy kontynuować dotychczasowe projekty. Na dniach rusza nowy projekt, ponownie na terenie Warmii. W kilku wiejskich świetlicach nasi trenerzy będą prowadzić zajęcia tenisa stołowego. Chcemy wykorzystać duże zaangażowanie społeczności lokalnej, gdzie na starych, często już rozpadających się stołach grają starsi mieszkańcy. Oczywiście poza wynagrodzeniem trenerów musimy zakupić nowe stoły i pozostały sprzęt, ale widzimy że naprawdę warto. Jest też jeszcze kilka pomysłów na nowe projekty, ale opowiemy o nich jak się troszkę bardziej urealnią

Dziękuję serdecznie za rozmowę!

20180325_1115144

 Tak kibicowałam razem z ludźmi z NON IRON w czasie Półmaratonu Warszawskiego. Zdjęcie Agnieszka Pater. 

17:16, aga.the.script , wywiady
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 sierpnia 2018
ciuchy biegowe z H&M

Odzież biegowa to długi temat, szczególnie dla fanów i fanek różnych gadżetów oraz oczywiście mody ;-). Osobiście należę do osób, które raczej stawiają na funkcjonalność choć oczywiście walory estetyczne też są dla mnie ważne. Przynajmniej w kategorii najprostszej : muszą mi się podobać ;-). 

Jeżeli chodzi o ciuchy do biegania to obecnie jest ich olbrzymi wybór. Można ją kupić zarówno w supermarketach jak i specjalistycznych sklepach biegowych. Generalnie jak ze wszystkim dla wielu z nas podstawowym elementem jest cena, wygoda oraz dostępność. Ze względu na swoje miejsce zamieszkania jak i niechęć do długotrwałych wycieczek do dyskontów czy leżących poza miastem outletów, moim najczęstszym wyborem przez ostatnich kilka lat były sklepy sieci H&M. 

Ogólnie o ciuchach biegowych z H&M moim zdaniem:

 Patrząc ogólnie na sportową damską linię firmy H&M są to zarówno rzeczy dla osób, które cenią wygodę i neutralny wygląd (tzw. linia basic) jak i dla tych kobiet, które lubią wyglądać atrakcyjnie, także w sportowych ciuchach (ale jest mało rzeczy z mega odpałem jak słynne Nessi czy wybitnie krzykliwe kolory itd.). Poza sporą częścią odzieży w barwach neutralnych (czerń, szarości, granat oraz tzw. melanż) są także rzeczy z kolorowymi wstawkami, we wzory lub pojedyncze w bardziej intensywnych barwach. Moje doświadczenia z tą firmą dotyczą głównie spodni do biegania, koszulek funkcyjnych oraz w pojedynczym przypadku kurtki i bluzy (teoretycznie przeznaczonej do uprawiania sportów). Spodnie były raczej z linii basic jak to nazywam czyli czarne lub szare. Z ewentualnymi wstawkami typu odblaski . Raczej bez dekoracyjnych siateczek i innych materiałów poza dry fast. W tej kategorii, na podstawie ok.5 par, które miałam uważam, że w średniej grupie cenowej - produkty są ok. Przy odpowiednim praniu starczają nawet mnw. na  2 sezony (zależnie też oczywiście od eksploatacji). Z kurtek miałam do czynienia z wiatrówką (ale nie bardzo cienką). Teoretycznie do biegania i deszczoodporna. Niestety jak się okazało to ostatnie nie było aktualne ale jako zwykła cienka wiatrówka służyła dobrze. W zeszłym roku kupiłam również rękawiczki do biegania w H&M. Ogólnie jestem z nich zadowolona: mają od spodu materiał dry fast, a od góry grubszy (taki bardziej brezentowy). Generalnie uważam to za dobry zestaw bo często dłonie i tak się pocą zimą, a mokre rękawiczki bawełniane nie są całkiem przyjemne przy dłuższych dystansach. Radzę jednak poświęcić chwilę na dobór odpowiedniego rozmiaru, ponieważ jeśli będą nam odrobinę za duże i tak nie wykorzystamy odpowiednio sztywniejszych końcówek palcy, które mają nam służyć do obsługi smartfonów bez ściągania rękawiczek. Jestem także posiadaczką czapki do biegania z materiału funkcyjnego (miękkiej, na zimę). Materiał ok, wygoda tak choć wg mnie model unisex jest raczej na męskie głowy lub osoby z bardziej wyciągniętymi czaszkami ;-D.. Mimo tego, ze obwód głowy jak na kobietę mam duży (większość damskich czapek jest mi często za mała) to ten model i tak muszę podwijać żeby cokolwiek widzieć biegając ;-). Jako, że jednak spełnia wymogi komfortu i ochrony głowy więc  jest dobrze. 

Podsumowując: oceniając linię basic spodni (czyli podstawową, bez dodatkowych elementów dekoracyjnych) w kategorii cenowej ok. 100-130 zł za parę długich spodni uważam, że można je polecić osobom uprawiającym bieganie w normalnych warunkach. Dla mnie zaletą są w biegowych spodniach tej marki: kieszonki na zamek na klucze, sznurek w pasie oraz odblaski i rozpięcia na zamki w dolnej części nogawek. Nie wiem jak sprawdzą się w warunkach ultra lub jeśli biegacie bardzo często. Moim zdaniem cena odpowiada jakości. Dlatego też nie można spodziewać się tutaj użycia super hiper technologii materiałów o których najlepszym biegaczom się nie śniło ;-). Jednak uważam jak wspomniałam, że przy "standardowym" użytkowaniu raczej będziecie z tej odzieży zadowoleni. Jednocześnie trudno mimo różnych plusów powiedzieć żeby były to rzeczy o bardzo długiej trwałości. Przy częstej eksploatacji grubsze spodnie na jesień i zimę (z nieco grubszego materiału i takim minimialnym ociepleniem od wewnętrznej strony nogawki ale nie te mocno ocieplane) są dla mnie na jakieś dwa sezony (maksymalnie). Cieńsze czyli takie zwykłe zależnie od częstotliwości używania mniej więcej podobnie. Pozostałe jak koszulki na lato czy z krótkim rękawem starczają na dłużej ale też używam je wymiennie i nie przez cały rok. W H&M są nieraz przeceny odzieży sportowej na stronie internetowej. Polecam wam jednak przymierzyć w miarę możliwości wcześniej odzież w sklepie stacjonarnym. Tak jak i w innych sieciówkach zdarza się, że np. podobne w kroju koszulki mają nieco inne rozmiarówki; to samo dotyczy spodni.

20180812_140400 na zdjęciach detale: ten model

10:21, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 sierpnia 2018
Sunny Shake

Pięknie jest i warto z tego skorzystać. Oto koktajl pełen antyoksydantów, witamin C i A oraz soli mineralnych. W wersji podstawowej koktajl, a jeśli uzupełnicie o odrobinę wody lub lodu, a może nawet orzechowego mleka to będzie z tego całkiem pyszne smoothie. 

Na 1 porcję:

1 obrane i odpestkowane dojrzałe mango

100ml soku z rokitnika (u mnie polskiej firmy Premium Rosa)

4 bardzo małe lub 2 średniej wielkości dojrzałe surowe morele (bez pestek)

Składniki zblendować blenderem. Jeśli użyjecie dojrzałego mango i moreli, napój będzie przyjemniej kwaskowy. Można dodać odrobinę wody: te proporcje dają gęsty krem - w zasadzie prawie deser :-). 

Na zdrowie! 

20180808_190343




18:58, aga.the.script , napoje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 sierpnia 2018
"Przez polskie góry. Przewodnik biegacza" N. Tomasiak, M.Świerc - recenzja

Bieg górskie są coraz bardziej popularne. Jest to kolejna aktywność biegowa, która w ostatnich kilku latach bardzo zyskała na popularności. "Przez polskie góry. Przewodnik biegacza" Natalii Tomasiak i Marcina Świerca to świetna propozycja dla wszystkich, którzy uwielbiają góry i chcą po nich biegać. W  książce przedstawiono 69 tras. Generalnie są to Sudety, Beskid, Tatry. Każda z tras ma swoją mapę "klasyczną". Również każda jest  opisana osobno w postaci profilu przebiegu wszystkich wzniesień, najważniejszych punktów itd. Obok znajdziemy dosyć szczegółowy opis drogi. Z zaznaczeniem jaki jest poziom trudności, czy jest to trasa polecana na zimę lub lato oraz jakie najważniejsze punkty możemy zaliczyć na swojej drodze. Całość poprzedzona jest krótkim poradnikiem dla adeptów biegów górskich. Część poradnikowa nie jest może jakaś bardzo długa w stosunku do całości ale moim zdaniem bardzo treściwa i na temat. Oboje autorzy to osoby obeznane z tematyką. Natalia Tomasiak jest doświadczoną instruktorką sportów zimowych oraz fanką i uczestniczką biegów górskich. Marcin Świerc to  utytułowany, wielokrotny reprezentant Polski w biegach długodystansowych oraz m.in. górskich (jego obecne poczynania możecie w zasadzie na bieżąco śledzić w magazynie Ultra). To o czym piszą wydaje się być nieraz dosyć oczywiste ale uważam, że warto z uwagą przeczytać co sądzą na temat. Spora część uczestników biegów górskich to biegacze wywodzący się ze środowisk miejskich. A bywają to jednak skrajnie inne warunki, dlatego też uważam, że czas poświęcony na przeczytanie porad naprawdę nie będzie stracony. 

Książka wydana jest w fajny sposób ponieważ tak jak mapy jest na tzw. kołowrotku, który umożliwia przewracanie kolejnych kartek bez obawy o zniszczenie całego grzbietu. 

Osobiście póki co :-) jestem nadal tylko fanką biegów górskich i to tylko na odległość. Absolutnie podziwiam i biję brawo choć przyznam, że jestem większą fanką nadmorskich terenów. Mimo to i tak marzy mi się fajny bieg górski więc debiut przede mną :-).. W każdym razie jeśli szukacie wskazówek do tras biegowych albo po prostu lubicie chodzić po górach i chcecie to robić na określonych trasach, ta książka przyda się wam do tego z całą pewnością. 

Natalia Tomasiak, Marci Świerc "Przez polskie góry. Przewodnik biegacza" wydawnictwo Bezdroża 

link do wydawnictwa

okladka.przez_gory_polskie

 

piątek, 03 sierpnia 2018
Aronia - super antyoksydant

Tak, tak. Nie pomyliłam się. Nie piszę tu jagodach goji, wiśniach acai czy camu camu. Tym razem polecam serdecznie waszej uwadze polski super food (sięgając do słownictwa z półek ;-) , który właśnie pojawia się na lokalnych straganach. 

Aronia jest świetnym antyoksydantem. Dosyć cierpka w smaku choć gdy dojrzała także da się wyczuć odrobinę słodyczy. 

Daleko nie szukając  czyli w  Wikipedii można dowiedzieć się m.in., że:  

Aronia zawiera dużą ilość antocyjanów, fenolokwasy, garbniki,pektyny, witaminy (sporo witaminy C) oraz sole mineralne: potas, wapń, fosfor, żelazo i pierwiastki śladowe: jod , mangan, molibden.

Aronię można polecać w profilaktyce i leczeniu nadciśnienia tętniczego, arteriosklerozie, katarze żołądka. 

Swoją drogą w czasie wykładu Wojciecha Zepa dowiedziałam się, że m.in. w renomowanych klubach piłkarskich, szczególnie po meczach ligowych (intensywnych) stosuje się w procesie regeneracji pomeczowej m.in. napój z wiśni acai. Ma to zmniejszyć ilość oksydantów powstałych w czasie wysiłku fizycznego. Jest to oczywiście jeden z elementów całego procesu lecz jak wspomniał sam prowadzący - mozna zastąpić acai właśnie np. polską aronią. 

Zresztą z tego co widać na przestrzeni kilku ostatnich lat aronia wróciła do łask. Z popularnych marketów bez większych problemów można kupić sok z aronii w Biedronce. Także widziałam np. w SuperPharmie, aptekach DOZ. Dla mnie obok rokitnika jest to super bomba witaminowa. Aronia obniża lekko ciśnienie. Z całą pewnością sprzyja lepszemu mikrokrążeniu i ukrwieniu. Dla mnie jest to super bomba antyoksydacyjna czyli w zasadzie wskazana dla każdego mieszkańca większego miasta. 

Jesienią kupuję aronię i przygotowuję ją w domu, w najprostszy sposób: umyte owoce miksuję z wodą (około 2 szklanek owoców na mnw. pół - 3/4 litra wody). Przecedzam przez sitko, wkładam do lodówki i piję codziennie pół szklanki. Wytrzymuje w lodówce do kilku dni. 

Aronia jest w smaku specyficznie cierpka (duża ilość garbników) dlatego dla wyjątkowo subtelnych osób ;-) radzę zmieszać ją z niesłodzonym sokiem z jabłek lub nawet i z bananem. Można także dodać sok z aronii do świeżo wyciśniętego soku z buraka lub i czarnej porzeczki.  Sok jest znacznie wygodniejszy w użyciu ale warto też kupić surowe owoce i również jeśli macie w domu wyciskarkę, zrobić go samemu.

Aronia na 100g owoców ma ok. 47 kcal.

20180804_132216

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 96
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31