www.pasza.blox.pl: książki, dietetyka, bieganie, pieczenie.. i nie tylko!
wtorek, 03 lipca 2018
ciasto z masą kasztanową

Proste. Zasadniczo bez smaku szczególnego :-D ! Warto było jednak wypróbować. Inspiracją był słoik z masą kasztanowa, który otrzymałam jakiś czas temu. Masa była słodzona zagęszczonym sokiem z winogron oraz miała dodatek odrobiny korzennych przypraw. Po upieczeniu - szczerze mówiąc, nie do odgadnięcia, że w środku jest masa z kasztanów. W konsystencji i smaku jest jak trochę bardziej wilgotny biszkopt. 

4 jajka średniej wielkości - osobno żółtka, osobno białka 

1 słoik masy z kasztanów  185g

ok. 150 g mąki 

150g oleju roślinnego (wg przepisu powinno być masło ale nie miałam) 

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia bez fosforanów

Białka ubić. Żółtka wymieszać z olejem i masą. Do miski z białkami wrzucić mieszankę żółtek i dżemu. Bardzo delikatnie wymieszać choć jednocześnie dokładnie. Na końcu wrzucić porcjami mąkę wymieszaną z proszkiem.  Wymieszać delikatnie. Przełożyć do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 30 minut w 180 stopniach (zwykły piec, bez termoobiegu). 

Studzić w formie. Potem wyjąć i kroić. Można przełożyć jakimś kremem - myślałam o paście daktylowej (namoczone i odciśnięte daktyle, zmiksować blenderem na gładką masę. ). 

11:23, aga.the.script , bez cukru
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2018
subiektywnie batony EnerBio - migdał/wanilia proteina i truskawka/jabłko

20180628_120647

 Nowości w Rossmanie: baton proteinowy wegański "Mandel&Vanilie" oraz owocowy "Erdbere". 

Proteinowy ma w swoim składzie m.in. mieszankę białek roślinnych (konopne, grochowe i ryżowe). Produkt ogólnie słodki, lekko kakaowy,  minimalnie waniliowy w smaku. Niestety nie dało się uniknąć posmaku białka grochowego/konopnego. Dla mnie zbyt mocno wyczuwalne.  Dobry skład za to: daktyle, syrop ryżowy, mieszanka białek, migdały, kawałki prażonych ziardn kakaowca, tłuszcz kakaowy, ekstrakt waniliowy. Baton 40g; 141 kcal, tłuszcz 3g, białko 8g, węglowodany 19,6g.

Baton owocowy - bardzo fajny: kwaskowy, mocno jabłkowy - suszonymi jabłkami. Bardzo mi smakował. 

 Skład dobry również: suszone jabłka, suszone winogrona, liofilizowane truskawki.

Baton 40g; 132 kcal, tłuszcz 0,5g, węglowodany 29g, białkp 0.9g. 

środa, 20 czerwca 2018
"Dieta w insulinooporności" M.Makraowska, D. Musiałowska - recenzja

Jakiś czas temu na moim blogu recenzowałam książkę Dominiki Musiałowskiej "Insulinooporność". Jest to poradnik - lektura szczególnie polecana dla osób, które podejrzewają u siebie insulinooporność lub mają ją zdiagnozowaną. Na pewno będzie to bardzo pomocna lektura dla każdego kto nie wie jak poradzić sobie zarówno ze zmianą diety jak i nawyków (żywieniowych ale też np. radzenia sobie ze stresem itd.). Autorka sama będą insulinooporną nie tylko tłumaczy na czym polega to schorzenie ale też udziela porad bardzo życiowych, które powinny ułatwić innym pacjentom podjęcia decyzji i wytrwania :-) w budowaniu swojej nowej rzeczywistości . 

Książka o której dziś piszę to "Dieta w insulinooporności" Małgorzaty Makarowskiej i Dominiki Musiałowskiej. Jest to niejako rozwinięcie ale też i podsumowanie wcześniej publikacji. Piszę tak ponieważ książka zawiera w sobie dwa w jednym czyli: krótki i treściwy poradnik - informator na temat IO, a także książkę kucharską z propozycjami menu oraz potraw odpowiednich dla diety w insulinooporności. Za pierwszą część odpowiada bardziej Dominika Musiałowska :-) , a za drugą Małgorzata Makarowska czyli dyplomowany dietetyk. Część informacyjna jest bardzo konkretna. Wyjaśnia nie tylko czym jest IO, jak powstaje, jak się ją bada i w jaki sposób można ją zdiagnozować. Otrzymacie także wiadomości na ten temat np. w jakich ilościach można uprawiać sport przy IO, jak traktować IO w ciąży czy w czasie leczenia innych chorób. Jest również mowa o np. metmorfinie, którą w Polsce stosuje się w leczeniu farmakologicznym insulinooporności. Dowiecie się także jaka dieta jest zalecana; jak powinien wyglądać jej skład, które produkty są szczególnie zalecane, a których trzeba unikać. Ponad wszystko natomiast trzeba pamiętać, że każdy z nas jest innym organizmem i, że dietę (również w IO) należy dobierać i testować pod kątem własnego ciała i stylu życia. 

Druga część książki to właśnie przepisy i propozycje menu. Przewodnim motywem jest dieta z niskim IG. Jeśli brzmi dla was obco to określenie, w niniejszym poradniku, zapoznacie się (dosłownie :-) jak to się je. Posiłki i menu skomponowane są na 4 miesiące. Przewidziana zawartość kaloryczna dziennie ok. 1500 kcal. Z uwzględnieniem podziału : śniadanie ok. 300 kcal, drugie śniadanie i podwieczorek po 250 kcal, obiad ok. 400 kcal, kolacja ok. 300 kcal. Autorka przygotowała dania tak by można było wykorzystać je w ciągu dwóch dni i dzięki temu nie tracić wiele czasu w kuchni. Propozycje są tak zróżnicowane, że nie jestem w stanie streścić tego co możecie przeczytać :-). Są zarówno klasyki jak i nowe smaki. Wszystko uwzględnia zalecenia niskiego IG. Do większość dań zawierających mięso uwzględniona jest alternatywna wersja wege. 

Dla mnie "Dieta w insulinooporności" to świetna książka kucharska i poradnik do którego będę niejednokrotnie wracać. Dieta z niskim IG obejmuje nie tylko sposób żywienia w schorzeniach takich jak IO. Jest to metoda żywienia zakładająca min. niskoprzetworzoną żywność i możliwie proste w składzie i przygotowaniu jedzenie. Co za tym idzie także z niską zawartością cukru czyli mamy także okazję zadbać o prawidłową florę jelitową. Moim zdaniem zalecenia wyłącznie godne polecenia :-). Nawet w diecie sportowca amatora (czy i nawet profesjonalisty) warto trzymać się tych wskazówek. Wiadomo, że w czasie zawodów lub intensywnych treningów nie da się uniknąć produktów o dużej zawartości węglowodanów czy cukru. Niemniej jednak także na co dzień słusznie jest dbać o swoją dietę. W końcu to co jemy, buduje nasze ciało, a co za tym idzie także naszą siłę. 

Bardzo serdecznie dziękuję p. Monice z wydawnictwa Feeria, która stworzyła mi możliwość przeczytania tej książki :-). 

link do wydawnictwa FEERIA wydawnictwo

20180620_104929

 

środa, 13 czerwca 2018
kwartalnik "Sport&Med"

W tym tygodniu zamiast recenzji nowej książki - krótka recenzja nowego kwartalnika "Sport&Med". 

Po "Sport&Med" sięgnęłam ponieważ widziałam na Instagramie wpis o tym magazynie u Łukasza Jaśkiewicza (dietetyka, doktoranta i nadal aktywnego sportowca), który jest także autorem jednego artykułu w numerze "Okres kontuzji" o korelacji częstotliwości kontuzji, a poziomem hormonów u kobiet. Łukasz jest jednym z założycieli Akademii Dietetyki Sportowej - niepublicznej jednostki edukacyjnej, która m.in. propaguje właśnie wiedzę na tematy związane z dietetyką sportową. 

W każdym razie: "Sport&Med" to kwartalnik. Wydawany w Poznaniu. Cena 29zł. Kupiłam w Empiku więc jak przypuszczam ma dosyć dostępną dystrybucję.

W środku znajdziecie bardzo dużo artykułów poświęconych kontuzjom i ogólnie mówiąc różnym problemom zdrowotnym sportowców oraz amatorów. W tym numerze kilka artykułów szczegółowo opowiada o kontuzjach więzadeł. Sposobach terapii, jak najczęściej powstają itd. Podane są osobnicze przykłady z kariery sportowców. 

Kwartalnik w podtytule ma "Magazyn o profilaktyce i leczeniu kontuzji" . Dlatego też przeczytać można m.in. o doświadczeniach z kontuzjami Marcina Urbasia, Mai Włoszczowskiej (jeżdżenie z ortezą na ręce) oraz o problemach ze stopą Agnieszki Radwańskiej.

Poza tym  poruszany jest np.  problem bruksizmu u sportowców (zgrzytania zębami) i potencjalna możliwość narażenia na uszkodzenia zębów oraz jamy ustnej. Ciekawym tekstem jest też np. artykuł na temat nietrzymania moczu u sportsmenek. Możecie również przeczytać o tym jak trener mierzył się z ułożeniem programu ćwiczeń dla osoby z hemofilią. Nie lada wyzwaniem jest także uprawianie ampofutbolu. Gra w piłkę nożną bez jednej kończyny i o kulach wymaga nie lada wysiłku fizycznego. Przygotowania mentalnego i treningowego o czym także opowiada inny tekst. 

W magazynie znajdują się także inne artykuły jak chociażby o nagłej śmierci sercowej; także o problemach i terapii skurczy; o zawartości żelaza w diecie sportowców. Lista wszystkich  byłaby dosyć długa ponieważ magazyn ma całkiem sporą grubość; dlatego wymieniam zawartość raczej ogólnie. 

Wszystkie teksty mają podaną bibliografię oraz oczywiście dane i krótką biografię autora. Twórcy tekstów to sami specjaliści: naukowcy, fizjoterapeuci, trenerzy, dietetycy sportowi, sportowcy oraz osoby powiązane z tą dziedziną. Część z tekstów jest powiązana z reklamami ośrodków gdzie autorzy jak mniemam pracują. Przyznam, że nie przeszkadza  mi to osobiście ponieważ przynajmniej mam wrażenie, że piszą dla mnie praktykujący specjaliści, a reklama nie jest bardzo nachalna. 

"Sport&Med" nie jest magazynem o dietetyce sportowej, a o takich książkach lub magazynach najczęściej piszę na moim blogu. Z całą pewnością jedna jest lekturą wartą przeczytania dla każdego kto zawodowo oczywiście jest związany w jakiś sposób ze sportem. Także jest to moim zdaniem ciekawa lektura dla amatorów lub osób zainteresowanych tą tematyką. Dzięki publikacji artykułów z bibliografią, pisanych przez specjalistów, dostajemy wiedzę z konkretnymi źródłami, także w wymiarze praktycznym. 

Magazyn nie ma strony internetowej. 

link do Sport&Med w Empiku

 20180619_162631

 

07:22, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 czerwca 2018
#wiazownatrail

 Chciałoby się rzec - było jak zwykle wyśmienicie.. i gorąco ;-). W tym roku trasa na 10km była inna ze względu na równoległy bieg na 5km. Traile mają.. podbiegi ;-).. dały trochę w kość ale ze prawie  cała trasa wiodła w cieniu.. dało radę :-). 

Tego mnie nauczyło bieganie : nie poddawać się ;-)!

Zachęcam zwolenników trailu by wpaśc tu za rok. Aloha!!!

link do strony biegu

A. No i dodam, że w tym roku biegłam w Brooks Cascadia i lepiej sprawdziły się dla mnie niż NB w których biegłam rok temu. Stopy prawie w ogóle mnie nie bolały i .. nawet były o wiele mniej zakurzone ;-). Szersza podeszwa i czubek oraz wg mnie lepsze dopasowanie tych butów do mechaniki mojego ciała, były stanowczo lepsze niż zeszłoroczny zestaw. Polecam też tego typu biegi w kolanówkach kompresyjnych. 

 20180610_164040

16:43, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 czerwca 2018
DayUp batony - subiektywnie

20180603_064313

 Batony DAY UP kupione w Lidlu bodajże. Przyznam, że jak na dobrą wg mnie cenę (chyba ok. 3 zł) to skład i sam baton naprawdę są bardzo fajnym produktem. Seria nazywa się "Raw & Go" .

W środku znajdziemy m.in.:

w jagodowym - jabłko, jagoda, płatki owsiane, zagęszczone soku, zagęszczony przecier jabłkowy, olej rzepakowy, jogurt w proszku. suszony burak, olej rzepakowy . 1 szt. - 35g / 135 kcal;  tłuszcz 3,3g , węglowodany 21,2g , błonnik 2,2g, białko 2,8g. 

w mango - jabłko, pomarańcza, mango, marakuja, marchew w proszku, płatki owsiane, zagęszczone soki owocowe, zagęszczony przecier jabłkowy, jogurt w proszku, wiórki kokosowe. 1 szt. - 35g /134 kcal; tłuszcz 4,0g, węglowodany 20,8g, błonnik 2,1g, białko 2,7g

Z dwóch wypróbowanych przeze mnie :-) bardziej smakował mi jagodowy. Wyrazisty w smaku. Mango smakuje ogólnie owocami tropikalnymi ale jest jakiś bardziej nijaki. Choć to może oczywiście jak zwykle sprawa indywidualna bo personalnie nie lubię zestawu mleka i owoców. Konsystencja obu fajna - nie za twarde ani nazbyt miękkie. Wyczuwalna faktura mielonych owoców oraz płatków. Generalnie uważam, że w porównaniu z niektórymi a la proteinowymi batonami oraz zbożowo-owocowymi, ten naprawdę jest fajny. Bez dodatku białego cukru, syropu glukozowego. Z zawartością mleka w proszku, a więc nie wegański.  

Ogólnie uważam, że bardzo warte polecenia. 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 94