www.pasza.blox.pl: książki, dietetyka, bieganie, pieczenie.. i nie tylko!
poniedziałek, 04 czerwca 2018
Agata Ziemnicka "Soki i koktajle w minutę" - recenzja

Idzie lato, a właściwie może nawet już przyszło i dlatego wydaje mi się, że recenzja tej książki jest najbardziej na czasie. W upalne dni nie zawsze chce nam się sięgać po typowe lub klasyczne dania śniadaniowe lub obiadowe. Kto ma ochotę w bardzo ciepły dzień na rosół ;-)? Oczywiście trochę żartuję ale są osoby, które przy wysokich temperaturach tym bardziej wolą skorzystać z tego co daje natura i poprzestać na sezonowych warzywach i owocach. A koktajle i smooothie z całą pewnością będą świetną odmianą na wiosnę i lato. A może nawet zostaniecie przy nich na kolejne pory roku..?

"Soki i koktajle w minutę" to propozycja dla wszystkich, którzy chcą zacząć poznawać świat smaków soków wyciskanych w domu; podobnie jak robienie koktajli oraz smoothie. Generalnie większość przepisów jest wegańska. Spora część wymaga miksera o dużej mocy (partnerem wydania książki jest firma Philps). Z doświadczenia własnego wiem, że różne koktajle z warzyw o twardych liściach lub częściach jak i z orzechów lub ziaren nie da się zmiksować gładko zwykłym blenderem, takim pojedynczym. Również jest różnica między sokowirówką i wyciskarką. Nawet jeśli jednak nie macie wyciskarki lub sprzętu za większą sumę, zwykła sokowirówka poradzi sobie również z liśćmi czy twardymi warzywami. 

Przepisy są podzielone tematycznie. Mamy więc np. oczyszczanie ciała, na dobry początek dnia, przed treningiem i po (te pierwsze mają dodatek protein). Jest także rozdział o deserach (miksowanych mikserem kielichowym), a także przepisy na zupy. Każdy przepis jest opatrzony kolorowym pięknym zdjęciem. Zawarte są także informacje o poszczególnych składnikach lub jak co się wchłania itd. 

Dla mnie w pewnej części ta książka nie była wyjątkowo odkrywcza. W pozostałej ;-) zainteresowała mnie przepisami albo ucieszyła, że ktoś inny ma podobne gusta smakowe czyli np. łączy buraki z czarną porzeczką (tu wprawdzie jeszcze z innymi dodatkami). Interesujące są również propozycje koktajli na bazie zielonej herbaty lub mleka kokosowego oraz desery, których wykonanie jest proste, a w dodatku tworzy piękne kompozycje wizualne. No i zupy - osobiście jestem ich fanką. W dodatku teraz można kupić tak wiele rodzajów różnych pojemników, że naprawdę noszenie do pracy czy szkoły soków i lub zblendowanych warzyw uważam, że są bardzo proste więc polecam ! A "Soki i koktajle w minutę" mogą was do tego zachęcić. 

Osobom z chorobami jelit lub ZJD radziłabym raczej stopniowe wypróbowywanie koktajli z siemieniem lnianym i lub orzechami. Może po zmiksowaniu w blenderze wysokoobrotowym ale i tak sugeruję metodę drobnych kroków. Natomiast soki wyciskane powinny być dla was bezproblemowe. 

Agata Ziemnicka "Soki i koktajle w minutę" wydawnictwo Burda Książki 2018

książkę pierwotnie recenzowałam dla portalu Dla Lejdis

Link do Burda Książka

 20180604_073155

piątek, 01 czerwca 2018
pasta z marchewki

5 średniej wielkości młodych marchewek (odcięte końcówki i umyte)

1 papryka czerwona (umyta, pokrojona w kostkę)

1/3 szklanki ziaren słonecznika (namoczone uprzednio na min. 30 minut)

1-2 łyżeczki musztardy Dijon

sól, pieprz czarny grubo mielony

Marchewkę w całości ugotować. Odcedzić, ostudzić. Zblendować. Paprykę poddusić na 1 łyżeczce oleju, do miękkości. Jak trzeba podlać kilkoma łyżkami wody, którą potem trzeba odparować. Ostudzić. Paprykę też zblendować, można razem z ziarnami słonecznika. Wymieszać z marchewką, dodać musztardę i doprawić solą i pieprzem. 

Można dokładnie zmiksować paprykę, a marchew nie do końca na gładko - będzie różna faktura. 

20180601_065603

06:58, aga.the.script , przepisy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 maja 2018
"Ukryta przewaga.Trening mięśni głębokich" Tom Danielson i Allison Westfahl - recenzja

Tom Danielson jest zawodowym amerykańskim kolarzem. Do tworzenia tej książki skłoniła go jedna rzecz, a mianowicie ból pleców. Jako kolarz, który dziennie oraz na zawodach jeździ olbrzymie ilości kilometrów w zasadzie był do tego przyzwyczajony. W sumie większość zawodowych sportowców relatywnie często odczuwa ból "czegoś" :-) zależnie od uprawianej dyscypliny więc Tom nie był wyjątkiem. Jednak po sporej kraksie w czasie dużych zawodów w Europie, zależało mu na szybkim powrocie do dobrej kondycji. Będąc już w Stanach spotkał na swej drodze Allison Westfahl. Instruktorkę fitness ale także osobę doskonale znającą się na budowie ludzkiego ciała oraz każdego mięśnia, który w nim istnieje. Dzięki temu pomogła Tomowi określić jakie mięśnie są źle wykorzystywane lub nadmiernie obciążane, a co z kolei prowadzi do np. bóli w innych częściach ciała. Nie zawsze bowiem tak jest, że np. jeśli boli nas przód kolana to na pewno będzie to rzepka. W przypadku spędzania wielu godzin w dosyć niezwykłej pozycji jaką jest siedzenie na siodełku roweru, przyczyną może by także coś innego. Mechanika ciała jest naprawdę niezwykła i z tego samego powodu zdarza się, że ból bioder okazuje się mieć swoje źródło w kręgosłupie itd. 

To o czym piszą oboje autorzy w tej książce to generalnie rzecz biorąc istotność tzw. gorsetu mięśniowego. Chodzi o mięśnie brzucha ale nie tylko. Zwyczajowe brzuszki i skłony po skosie są wg Toma nie wystarczające. Sm przekonał się właśnie m.in. dopiero po spotkaniu z Allison. Jej ocena braków lub nadużycia niektórych partii mięśni poprowadziła do wykonywania określonych przez nią ćwiczeń i co za tym idzie pomogła Danielsonowi nie tylko uporać się z bólem pleców ale także wpłynęły na poprawę szybkości oraz szybsze poradzenie sobie z innymi kontuzjami. 

Pierwsza część książki ma w sobie dużo z wykładu fizjologii. Na temat samych mięśni, poszczególnych partii ale także np. o tym jak zbudowany jest kręgosłup, które części odpowiadają za jakie partie mięśni itd. Fachowa wiedza jest przeplatana przypadkami z kariery Toma i jego doświadczeniami (o kontuzjach ale także i pozytywnych efektach ćwiczeń opisanych w tej książce). Druga część zawiera 3 części treningowe ćwiczeń na gorset. Każdą  z nich należy wdrażać stopniowo, nawet jeśli jeździcie tygodniowo kilkaset kilometrów. Według Toma zawarte w książce ćwiczenia w sposób pozytywny i bardzo skuteczny wpłynęły na jego mechanikę, poprawiły komfort jazdy i zmniejszyły urazowość. Ćwiczenia opatrzone są ilustracjami na których Tom wykonuje poszczególne partie. Ogólnie są to tzw. ćwiczenia funkcjonalne, które możemy wykonać bez jakichkolwiek urządzeń. Generalnie proste ;-) ale jak wiadomo ich skuteczność zależy od regularności i ilości powtórzeń. Dlatego też każda część treningowa ma podane propozycje ćwiczeń całych zestawów.

Ćwiczenia są zalecane i przeznaczone dla kolarzy. Moim zdaniem mogą się jednak także przydać biegaczom. Siła mięśni gorsetu jest niezmiernie ważna, szczególnie jeśli biegamy lub planujemy długie dystanse. 

Tom Danielson i Allison Westfahl "Ukryta przewaga. Trening mięśni głębokich" wyd. Galaktyka 2015

link do wydawnictwa

 20180601_065111

 

07:13, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 maja 2018
daktylowe kulki z kokosem

Mój hit ostatnich tygodni :-). 

Słodkie i sycące. Dobre gdy dopadnie nas chęć na coś słodkiego albo musimy doładować węgli ;-).

150g suszonych daktyli

100g czekolady : deserowej 50% lub mieszanej - ja daję po 50g deserowej 50% i 90%

dodatek opcjonalny:  kilka kawałków pasty kokosowej lub 5 łyżek płatków owsianych bezgl lub 3 łyżki skórki pomarańczowej kandyzowanej

wiórki kokosa do posypania

Daktyle zalać wrzątkiem i odstawić na 15 minut. Odsączyć i odcisnąć wodę. Zmiksować blenderem. Najlepiej trochę by zostawić różną fakturę. Dodać dodatki jeśli chcemy. Toczyć niewielkie kulki. Wstawić do lodówki.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Zanurzyć i strząsnąć nadmiar. Obsypać kokosem. Schłodzić.

Z tej porcji wychodzi ok. 12 sztuk.

 20180524_153701

08:33, aga.the.script , słodkości
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 maja 2018
Dorota Traczyk "Legalny doping" - recenzja

Do kupna tej książki skłoniło mnie zobaczenie jej na jednym z profili dotyczących dietetyki, które obserwuję. Książka jest bardzo ładnie wydana na kredowym papierze (i chyba nawet przez to całkiem ciężka ;-). 

Autorka to doświadczony dietetyk, zajmujący się m.in. dietetyką sportową.

Pełny tytuł brzmi "Legalny doping. Naturalna dieta dla aktywnych". Nie będę ukrywać, że mnie osobiście fascynują sporty wytrzymałościowe i moje zdobywanie wiedzy na temat dietetyki sportowej wiąże się głównie z tą tematyką. Książka "Legalny doping" jest dla mnie (po namyśle :-) właśnie dla grupy odbiorców, którzy są aktywni fizycznie. I dla osób, które dietą trochę się interesują - może same chcą trochę schudnąć lub po prostu lepiej się odżywiać. Z jednej bowiem strony mamy tu wiedzę na temat diet czy dietetyki przestawioną w szerokim spektrum. Czyli jakie diety są tak w ogóle i w szczególe: odchudzające, tzw. diety cud, wykluczeniowe  a także te przy uprawianiu różnych sportów. Z drugiej strony jest sporo informacji na temat również podstawowych wiadomości typu Indeks Glikemiczny. Są jednak także wskazówki jak należy jeść trenując. Jak należy zbudować dietę zależnie od uprawianego rodzaju sportu; jaki jest potrzebny skład potraw pod względem zawartości białka, węglowodanów itd. 

Ogólnie ujmując w pewnym sensie ta książka nieco różni się od innych, które czytałam dotychczas. Ilościowo ma mniej podanej wiedzy. Pisząc to mam na myśli wiedzę bardzo szczegółową dotyczącą np. badań klinicznych i ich wyników albo bardzo szczegółową jeśli chodzi o wpływ poszczególnych składników żywienia na np. tkanki itd. Dlatego też właśnie jak napisałam powyżej jest to dla mnie książka z całą pewnością ogólnie dla osób aktywnych fizycznie. Ponad wszystko jednak wybija się inna wartość z którą często wiąże się dieta czyli podejście do samego siebie. Autorka podkreśla wielokrotnie jak ważny jest kontakt ze swoim ciałem i zdrowa relacja wobec niego. W pewnym sensie przykładem zaburzonych takich relacji może być zarówno osoba z dużą nadwagą rekompensująca jedzeniem emocje jak i osoba szczupła ale sama obciążająca się np. nadmiernymi treningami i restrykcyjnymi dietami. Kochać siebie to mieć zdrowy stosunek do tego kim się jest fizycznie i dbałość o to by dostarczać sobie zdrowego dla siebie pożywienia. Każdy z nas jest absolutną indywidualnością. Pod każdym względem. Dlatego warto właśnie to uwzględniać jeśli decydujemy się na wybraną dietę lub określoną kurację "oczyszczającą" czy inną.  Tak samo nie powinnyśmy oddzielać ciała od swojej psychiki i np. ambicji lub stresu jaki nam towarzyszy. I nie dziwić się, że mimo olbrzymiego wysiłku wkładanego w coś - może to być nawet i super hiper organiczna itd. dieta, nadal mamy refluks lub zespół jelita drażliwego. Może trzeba zatem po prostu na jakiś czas być bardziej wyrozumiałym dla siebie ? Autorka namawia do zrównoważonego podejścia do siebie. Jedzenie to czasem tylko jedzenie i nieraz nie ma co bardziej się na tym koncentrować. Żyjąc w świecie instagrama i idealnych ciał gwiazd fitnessu czy zawodowych sportowców bardzo jest łatwo popaść w skrajność prowadząc tzw. zwykłe życie i dążąc do celu jakim jest wspaniałe ciało osoby będącej na co dzień "guru" fitnessu. 

Druga część książki to przepisy na różne dania i przekąski. 

Dorota Traczyk "Legalny doping" wydawnictwo Publicat. 

20180522_053556

05:56, aga.the.script
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 maja 2018
czekoladowe muffinki: wegańskie, bez glutenu i z cukinią :-)

120g mąki gryczanej

1 budyń czekoladowy bezgl Oetker

1 łyżka bezgl proszku do pieczenia

3 łyżki syropu Susaron (oryginalnie 70g ksylitolu)

200g grubo startej cukini (około szklanki, odciśnięta)

6 kawałków deserowej lub gorzkiej czekolady (pokrojonej)

3 łyżeczki siemienia lnianego

5 łyżek oleju roślinnego

4 łyżki wody (lub mleka roślinnego)

Cukinię obrać, zetrzeć na grubo i odcisnąć. Mąkę wymieszać dokładnie z budyniem, proszkiem, siemieniem. Dodać olej, wodę, syrop lub słodzik i wymieszać, a na końcu wrzucić cukinię. I ponownie wymieszać. Jako ostatnie wmieszać połamaną czekoladę (użyłam taniej 50% deserowej). 

Piec ok. 25-30 minut w 180 stopniach. 

Radzę piec najlepiej w silikonowych foremkach - papierowe papilotki za bardzo przyklejają się do ciasta. 

W mojej wersji wyszły lekko słodkie; tam gdzie rozpuściła się czekolada - najsłodsze. Bardzo lekkie ciasto, relatywnie niskocukrowe (ujmując ogólnie ;-). 

 20180521_130104

18:15, aga.the.script , bezglutenowe
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 94