run.., love, read ..and bake!
sobota, 14 października 2017
kolagen rybi

 Jakiś czas temu zainteresował‚ mnie kolagen rybi. Pomyślałam, że może to dobra alternatywa dla kolagenu pozyskiwanego ze zwierząt i lub żelatyny wieprzowej. Kupiłam zatem w sklepie preparat firmy NCN. Wybór był dosyć przypadkowy i spowodowany tym, że akurat ten produkt był‚ wówczas w promocji. Kolagen jest w postaci proszku; opakowanie foliowe zamykane od góry i z przeznaczeniem do wielokrotnego zamykania i otwierania. Wg producenta skład to 95% kolagenu rybiego i 5 % witaminy C. Preparat należy wymieszać z ciepłym płynem, sokiem lub wodą. W opakowaniu jest miarka. Przez kilka dni stosowania dodawałam go do soków warzywnych ale potem przekonałam się, że faktycznie lepiej rozpuszcza się w ciepłej wodzie. Generalnie jest bez smaku więc nawet wymieszany z letnią wodą jest tylko kwaskowy. Stosowałam wprawdzie tylko kilka dni bo jednak nie do końca nabrałam przekonanie, że to produkt dla mnie ale to jak zwykle sprawa subiektywna. 

Ostatnio zaczęłam szkolić sie w zakresie dietetyki sportowej i właśnie na webinarze z zeszłego tygodnia dowiedziałam się min. że według badań kolagen rybi owszem jest skuteczny ale na skórę (i problemy skórne), a nie działa regenerująco lub wspomagająco na stawy. 

Z perspektywy klienta lub klientki produktów kosmetycznych mogę podsumować, że coś w tym jest bo głównie o kolagenie rybim można przeczytać na stronach poświęconych kosmetyce, urodzie itd. oraz o jego pozytywnych efektach na zmniejszenie zmarszczek czy niedoskonałościach skórnych. 

A zatem  uprawiając sporty warto oczywiście wzbogacać dietę tłustymi rybami w celu pozyskania kwasów omega 3, a potrzeby wsparcia pracy swoich stawów i ścięgien i pozostawić jednak hydrolizatowi kolagenu typu II. 

Kolagen rybi natomiast stosować jeśli chcemy wyglądać jeszcze młodziej i piękniej. Na kilku forach i blogach poświęconych urodzie, czytałam wpisy bardzo zadowolonych użytkowniczek - szczególnie jeśli chodzi o widoczne wygładzenie skóry. 

 20171014_161334

16:08, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 października 2017
październikowy numer "Bieganie"

Kolejny numer o bardzo ciekawej zawartości  : 

- tematem przewodnim tego numeru jest "czy bieganie jest zdrowe". Jak przystało na porządny magazyn specjalistyczny ;-) temat został potraktowany poważnie. W tym numerze znajdziemy wywiady z fizjoterapeutą, chirurgiem naczyniowym i kardiologiem. Dla mnie bardzo ciekawe rozmowy min. ze względu na własne obciążenia zdrowotne. Podsumowując myślę, że jak w wielu przypadkach warto dopasować wyzwania lub treningi do własnych możliwości i odczuć wobec swojej kondycji. W kolejnym numerze będą dalsze rozmowy z innymi specjalistami.

- jest także min. analiza porównawcza urządzeń do mierzenia tętna (dwa typy zegarka Polar , opaska na rękę Garmin, słuchawki Jabra), do której testy były robione w specjalistycznych warunkach czyli w temperaturze -3 stopnie oraz +20 C. Bardzo szczegółowy test. Przydatny zwłaszcza dla osób myślących o kupnie pulsometru z zegarkiem czyli min. dla mnie bo zastanawiałam się nad tym niedawno. Teraz wiem np. z iloma diodami warto wybrać zegarek oraz jak poprawnie zapinać go na ręce. 

- kolejna porcja ćwiczeń. Tym razem na mocny core :-) czyli pośladki, brzuch, plecy. Tutaj też pochylam się nad słusznością ćwiczeń, nawet jeśli nie biegamy aktualnie. 

- jak zwykle interesujące wywiady. W październikowym numerze z Marcinem Rakoczym, który pojechał trenować do  Kenii oraz z naszą wspaniałą reprezentanką  Angeliką Cichocką. 

- klasyczna końcówka :-) poświęcona w tym numerze  triathlonom (min. testy spodni zewnętrznych - przydatne też zwykłym biegaczom jesienią i zimą oraz testy obuwia do triathlonu). 

- porady dietetyczne jak i czym się odżywiać przed i w trakcie zawodów lub intensywnych treningów. 

oraz więcej ciekawych informacji i felietonów.  

20171010_135234

13:30, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 października 2017
pea powder czyli białko grochowe

Od dłuższego czasu interesuje mnie temat roślinnych białek. Wprawdzie nie jestem na diecie wegańskiej ale chciałabym przygotować fajne przekąski proteinowe bez udziału białka z serwatki, której nie toleruję ze względu na alergię. Marzy mi się też stworzenie alternatywnego pieczywa dla osób na diecie SCD bez udziału dużej ilości tłuszczy. 

Na początek zdecydowałam się na kupno białko grochowego. O wyborze danej firmy (Bene Vobis) zdecydowała cena i wielkośc opakowania. Białko grochowe ma największą ilość protein z białek roślinnych. 

na 100g: 396 kcal, 80 g protein, tłuszcz 8g, węglowodany 5g, błonnik 2g. 

20171008_212623

Wiele osób narzeka na smak roślinnych białek. Białko grochowe które kupiłam jest pierwszym, które testuję. Moim zdaniem jest całkiem zjadliwe ... ale mam za sobą lata diety wege oraz żywienia alergicznego więc :-) jestem przyzwyczajona do dziwnych albo i mdłych smaków. Siłą rzeczy wyczuwa się posmak grochu ale myślę, że jeśli dodamy do koktajlu przyprawy lub aromat waniliowy i lub inne dodatki, smak całości będzie bardziej normalny. 

Można wykorzystać je w szejkach, a ja ze względu na swoją miłość do babeczek czyli tzw. muffinek postanowiłam wykorzystać je w formie pieczonych ciastek. Koktajle zostawiam na później, a o efektach przekonacie się już wkrótce. 

 

14:04, aga.the.script , proteinowe
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 października 2017
domowa (kwaśna :-) galaretka ze świeżej żurawiny

czyli według mnie : kolagen dobrze łączy się z witaminą C :-). Obecnie jest sezon na świeżą żurawinę więc korzystam z tych dobroci. 

1 kubek świeżej polskiej żurawiny 

1 litr wody 

żelatyna w proporcji na 1 litr wrzątku 

kubek wiśni mrożonych i pół kubka mrożonych jagód 

Żurawinę umyć. Włożyć do garnka, zalać wodą. Zagotować (uwaga: strzela :-). Zmiksować blenderem. Płyn przecedzić do miski. Dodać żelatynę, wymieszać dokładnie (zawsze zapominam o tym, że powinno się ją namoczyć i wrzucam proszek..). Do pojemników włożyć na spód jagody, na wierzch warstwę wiśni. Zalać galaretką. Ostudzić i włożyć do stężenia do lodówki. 

Tego typu galaretka nie jest tak sztywna jak kupne. Tężeje tez w nieco dłuższym czasie i najlepiej w lodówce (może w niej stać kilka dni). 

Tak, ta galaretka jest bez cukru ale jeśli chcecie możecie dodać wybrany przez siebie słodzik. 

Jest w smaku kwaskowa, z odrobiną cierpkości czy nawet goryczki, którą daje świeża żurawina. Wiśnie nieco przełamują ten smak - oczywiście może dać ich ile chcecie. 

20171008_214033

Wiem, że to naukowo może nie dowiedzione, że jedzenie żelatyny poprawia stan stawów ale ja po kilku tygodniowym okresie jedzenia galaretek bez cukru, faktycznie miałam wrażenie, że stawy mają więcej "smarowania". 

19:20, aga.the.script , bez cukru
Link Dodaj komentarz »
domowe mleko migdałowe

W zasadzie dosyć proste do zrobienia. Tańsze i moim zdaniem lepsze w smaku niż kupne. 

Potrzebne: pół kubka migdałów + blender + minimum 15 - 30 minut, a optymalnie kilka godzin. 

1 Do kubka standardowej wielkości (ok. 250 ml) wsypuję do połowy migdały niełuskane. Zalewam wrzątkiem by woda je przykryła. Kubek nakrywam talerzykiem i odstawiam na 15-30 minut.

2. Odlewam wodę. Orzechy obieram. Ponownie zalewam wodą (zimną lub ciepłą) tak by przykrywała migdały. I teraz albo robię z nich od razu mleko albo odstawiam do namoczenia na kilka lub kilkanaście godzin. To drugie jest optymalne ponieważ orzechy będzie łatwiej zmiksować oraz dadzą nam więcej smaku. 

3. Mleko: do pojemnika (750 ml) wrzucam orzechy. Zalewam wrzątkiem do mnw. połowy wysokości. Miksuję dokładnie blenderem. Gorący napój odcedzam i używam od razu. Zmiksowane orzechy wrzucam spowrotem do pojemnika i wkładam do lodówki. Kolejnym razem ponownie wlewam wrzątek itd. Taka porcja starcza na mnw. 1,5 litra płynu. 

4. Wersja odrobinę bardziej czasochłonna: namoczone orzechy wrzucam do garnka. Zalewam ok. 1,5 - 2 litrów wody. Miksuję w garnku. Doprowadzam do wrzenia i gotuję kilka minut. Wyłączam, odstawiam na deskę. Ponownie miksuję i przelewam przez sitko do pojemnika. Ta wersja jest bardziej migdałowa w smaku. Napój można trzymać w lodówce kilka dni. Jeśli się rozwarstwi wystarczy wstrząsnąć butelką. (na zdjęciu dolnym płyn po gotowaniu w garnku, a u góry już po zmiksowaniu i przelaniu przez sitko do szklanki)

20171008_212838

Masę można odcedzić i albo użyć w postaci mokrej jako dodatek do ciast lub np. do wykonania pasty do chleba na słodko (wystarczy dodać kakao i słodzik). Albo wysuszyć w piekarniku i używać do wypieków. Wówczas należy masę odcisnąć, przełożyć na blachę wyłożoną papierem i suszyć ok. 40 minut. Zwykle robię to na górnej półce gdy piekę coś innego. Masę trzeba co jakiś czas przewracać widelcem żeby się równomiernie wysuszyła. Musi być całkowicie sucha żeby można było ją po ostudzeniu przełożyć do pojemnika. Może to być nie tylko dodatek do ciast lub dań ale także np. do granoli lub płatków (jeśli takie jecie :-) na śniadanie. Osobiście używam ją najczęściej jako dodatek do różnych (bezglutenowych ;-) muffinek. 

19:10, aga.the.script , napoje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 października 2017
wapno w diecie i wapń całkowity, a dieta bezmleczna

Po rozmowie niedawnej z koleżanką o diecie dziecka i stanie jego zębów naszła mnie właśnie refleksja o wapnie i wapniu całkowitym. Rozmowa przyczyniła się do wpisu ale odnosi się on  wyłącznie do diety dorosłych osób (wiem jak bardzo dzieci bywają wybredne lub monotematyczne w wyborach jedzenia dlatego też bynajmniej nie wypowiadam się w tej kwestii :-). 

Będąc na diecie bezmlecznej często jestem pytana w jaki sposób uzupełniam wapno i czy nie grozi mi osteoporoza. W przypadku pierwszej części pytania i tak jest ono mniej radykalne :-) niż gdy byłam na diecie wege/wegańskiej, a w przypadku drugiej części oczywiście mam nadzieję, że to nie nastąpi. 

Nadmiar i niedobór wapnia w organizmie mogą mieć różne konsekwencje. Robiąc badanie krwi należy wybrać oznaczenie "wapń całkowity" w surowicy. Wysoki poziom może min. świadczyć o chorobie tarczycy (nadczynności) ale oczywiście trzeba to analizować w szerszym kontekście, także w porównaniu z innymi badaniami. 

W każdym razie uważam, że świetnym naturalnym źródłem wapnia są min.: 

- szprotki i sardynki (na 100g - ponad 300mg)

Małe rybki spożywane z ich mikro ośćmi zawierają nie tylko kwasy omeg 3 ale także sporo wapnia. Sposobów podania jest wiele. W idealnym świecie na brzegu oceanu w Hiszpanii, świeże sardynki z grilla ;-). W świecie codziennym dla mnie są pyszne w zestawie z jajkiem. Nieraz w postaci pasty, nieraz po prostu obok siebie. Dobre będą tez w sałatce warzywnej (np. z pomidorem, ogórkiem konserwowym, fasolą). 

- tahini.

Jest to dla mnie produkt chyba doskonały. Sezam zawiera dużo wapnia (na 100g / 1160 mg), a także białka (20% w całości). Tahini stosować można i samo (np. z chlebem lub pieczywem chrupki). Na słodko chociażby z miodem lub np. w wersji zmiksowanej z bananem i kakao lub jako dodatek do koktajli lub past o bardziej wytrwanym smaku. Jadłam też np. pieczone i marynowane buraki polane tahini, fasolę białą z tahini, ciastka z tahini itd. Jest to także świetna alternatywa dla osób z problemami jelitowymi ponieważ sama pasta nie powinna powodować podrażnień jelit tak jak sezam w ziarnach. Inna sprawą jest jeszcze olej sezamowy ale to osobny wątek. Tahini oczywiście zawiera też sporo tłuszczu dlatego też albo trzeba rozsądnie stosować w zbilansowanej diecie albo traktować jako główne źródło tłuszczy. Jest to również dobra opcja dla osób na diecie wege/wegańskiej. 

- migdały 

Nie jest to może produkt o najwyższej zawartości wapnia (około 240mg na 100g). Jednak :-) uważam, że to także świetne orzechy, które wpływają ewidentnie na stan skóry i paznokci, a co za tym idzie kości. Ponieważ nie piję w ogóle mleka to właśnie migdały są dla mnie podstawą do wykonywania jego substytutu w domu. Kawa z tzw. mlekiem migdałowym jest dla mnie super przysmakiem. Poza tym płyn pozyskany z namoczonych i zmiksowanych migdałów jest także świetną bazą do budyni, zup lub innych deserów. Pulpę pozostałą po mleku można wykorzystać na wiele sposób, o czym już pisałam na blogu. Również proponuję robić to mleko w domu ponieważ kupne jakkolwiek bardzo wygodne w użyciu, zawiera także zwykle inne dodatki (jak np. lecytynę sojową, którą nie wszyscy tolerują), a poza tym zawartość migdałów na 1l to kilka procent (w domu uzyskujemy napój o wyższym stężeniu). 

- jajka (na 100g - ok. 48mg)

Doskonałe źródło białka i także min. wapnia (w wersji roślinnej - brokuły mają podobne wartości). Polecam wam serdecznie kupowanie jajek zerówek choć oczywiście sporne są dyskusje czy faktycznie zawierają mniej szkodliwych substancji niż te z chowu klatkowego. Dla mnie jednak niekoniecznie sympatyczna jest wizja hodowli klatkowej. Według niektórych badań jajka nie są aż takim strasznym źródłem cholesterolu ale ja jestem zdania, że jak zwykle :-) warto rotować produkty i sama staram się też nie jeść ich codziennie. 

 Ponad to zaleca się także warzywa zielone (jarmuż, szpinak, brukselka). Mnie osobiście uczula szpinak; jarmuż należy do kapustnych i też niebyt często go spożywam ale wszystko jak zwykle zależy od własnych preferencji. Przy złamaniach kości lub silnych urazach warto na czas rekonwalescencji włączyć większą podaż wapnia. Nieraz również w przypadku alergii jak i np. infekcji stosowałam wapno w postaci rozpuszczalnej. Polecam wam wapno krystaliczne. Czysty produkt, bez jakichkolwiek dodatków smakowych lub słodzików. No i nie "gazujący" co w przypadku ZJD często też wykluczało spożycie rozpuszczalnych preparatów. 

 

 

 

07:15, aga.the.script , diety
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78