run, read ..and bake!
niedziela, 03 grudnia 2017
"Skok na smog" - recenzja

W dzisiejszych czasach pewną normą stały się już aplikacje, które pokazują nam poziom smogu w naszym mieście lub w miejscu w którym mieszkamy. Jeśli choć trochę zgłębi się ten temat, to wtedy nawet można się zdziwić, które z miast królują w Polsce jeśli chodzi o nadmierną ilość smogu. 

Jednym z nich jest Kraków. Jak przypuszczam nie bez powodu właśnie tam została wydana bardzo ciekawa i jednocześnie sympatyczna książka "Skok na smog". Napisana przez Małgorzatę Majkowską - Szajer, a zilustrowana przez Annę Kaszubę - Dębską. Wydana natomiast przez wydawnictwo Znak Emotikon. Chociaż tematyka o której opowiada nie jest najweselsza autorce udało się w bardzo fajny (moim zdaniem oczywiście :-) sposób wyjaśnić dzieciom (to grupa docelowa czytelników) czym jest smog. Jak powstaje, z czego się składa. Co wpływa na to, że "stoi w miejscu", a także jak można zmniejszyć jego wytwarzanie. Wszystko jest opowiedziane w bardzo prosty sposób. Hance, głównej bohaterce i przewodniczce po Krakowie, towarzyszy kot Paloma i pies Misiek. Jak przystało na dosyć ponurą tematykę, wszystkie ilustracje są biało-szare-czarne z niewielką ilością innych kolorów. Oczywiście ma to swój cel, w końcu smog nie jest kolorowy. 

W Krakowie jednym z głównym problemów jest palenie w piecach weglem niskiej jakości lub po prostu śmieciami. Smog jednak tworzą także min. liczne spaliny z samochodów. W Polsce niestety brak społecznej edukacji na temat zanieczyszczenia środowiska. Brak chyba też lub może najbardziej praktyki czyli wcielania w życie chociażby segregacji śmieci i wykorzystywanie ich wtórnego itd. Szczerze mówiąc raczej wątpię by najbliższe miesiące przyniosły w tym temacie przełomowe zmiany. Mam jednak nadzieję, że ta książeczka nie tylko powie dzieciom z przedszkoli i szkół podstawowych o tym jak powstaje smog ale także może da coś do myślenia ich rodzicom. 

tekst Dorota Majkowska-Szajer, ilustracje Anna Kaszuba - Dębska  "Skok na smog" wydawnictwo Znak Emotikon Kraków 2017 cena 29,90 zł. 

link do wydawnictwa

 20171204_153205

 

19:08, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
bieganie na diecie paleo

..lub innej niskowęglowodanowej. 

Wczoraj przeglądałam grudniowy magazyn "Bieganie" i stąd dzisiejsza refleksja. 

Dla wielu osób dieta niskowęglowodanowa kojarzy się z konsumpcją samego białka. A tymczasem jeśli chce się np. uprawiać długie biegi lub ultramaratony lub triathlony itd. to nie da się pogodzić jednego z drugim ponieważ trzeba jeść węglowodany żeby z czego mięśnie miały produkować energię na długotrwały wysiłek. 

Z tym się zgadzam. Tak, to prawda. Sama miałam momenty diety rzeczywiście wysokobiałkowej (z różnych powodów) i wtedy jeśli rzeczywiście okazjonalnie jadłam większość ilość węglowodanów to faktycznie następnego dnia biegło mi się lepiej lub łatwiej. Także było to widoczne nawet w taki krótkim odcinku czasu. 

Jednocześnie uważam, że często ulegamy stereotypom. Dieta niskowęglowodanowa jaką jest np. dieta SCD lub dieta paleo to diety, które dają bardzo szerokie spektrum produktów, które możemy jeść. Te diety zasadniczo są pozbawione kasz, zbóż, słodyczy (gotowych). Jednocześnie są pełne warzyw, owoców, nieraz suszonych owoców. A każdy z nas preferuje inne rzeczy. Kiedy sama z ciekawości trafiłam na YouTube filmiki osób na diecie SCD to byłam nawet zaskoczona jak bardzo różnią się one od siebie. Czy ja byłabym w stanie jeść na śniadanie jabłko z czystym masłem orzechowym? Albo wypić jako bifor przed wyjściem do pracy 2 szklanki soku z kapusty ponieważ jest on bardzo zdrowy na system trawienny? Chyba nie. Obydwie osoby w zasadzie jadły w 70-80% same roślinne lub owocowe rzeczy, a resztę stanowiło gotowane mięso lub ryba. A przecież SCD to tez dieta wykluczająca zboża, kasze itd.

Na YT można znaleźć też serię krótkich dokumentów pt. "Fuel"  amerykańskiej firmy producenckiej Munchies.  W jednym z odcinków poznajemy Timothego Olsona, który uprawia maratony i ultramaratony górskie. Jego dieta to paleo (albo nawet HFLC czyli Hihg Fat, Law Carb - dużo tłuszczu, mało węglowodanów).  Czyli potocznie mięso i mięso. Tymczasem jak można zobaczyć Olson jako główne lub częste źródło węglowodanów w treningach stosuje avocado. A jego codzienna dieta składa się z bardzo dużej ilości warzyw, koktajli z owoców i tzw. superfoods. Czyli też zjada sporą ilość węglowodanów tylko po prostu nie je chleba, kasz, makaronów itd. 

Zupełnie inna dieta jest kulturystyki Rene Campbell (też jeden z odcinków). Tu rzeczywiście dieta składa się głównie z kurczaka, ryżu, kapusty, protein i jeszcze raz kurczaka :-) ale też jej cel jest kompletnie inny niż budowanie wytrzymałości. 

Polecam wam zresztą obejrzeć serię "Fuel" Munchies. Jest dobrze zrobiona; przedstawieni są różni sportowcy i różne rodzaje diet. Pokazuje tez jak bardzo każdy z nas jest inny i funkcjonuje na innym jedzeniu lepiej lub gorzej. W serii można zobaczyć min. baletnicę, iron mana weganina, a także super strong men z USA. 

Timothy Olson by Munchies

18:31, aga.the.script , diety
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 grudnia 2017
bieganie a żylaki

Ten temat dotyczy mnie osobiście. Niedawno przeszłam operacyjne usunięcie żylaków (bynajmniej nie z powodów kosmetycznych).

W jednym z ostatni numerów magazynu "Bieganie" był wywiad ze znanym i cenionym specjalistą, min. chirurgiem naczyniowym i flebologiem czyli dr Adamem Zielińskim. Co można dowiedzieć się w skrócie z rozmowy: 

- żylaki to choroba, która najczęściej dotyczy biegaczy długodystansowych i kolarzy (oczywiście mowa o osobach trenujących regularnie czy często dużo czyli dla biegaczy więcej niż 10km jednorazowo, a u kolarzy więcej niż 50km przy jednej jednostce). Początkowo mogą to być tylko poszerzone żyły ale mogą zamienić się z czasem w żylaki czyli kiedy żyły są nadmiernie obciążone co dzieje się kiedy zapotrzebowanie na przetransportowanie dużej ilości krwi przekracza zdolności transportowe naczyń żylnych

- przygotowując się do wymarzonego biegu (np. maraton lub półmaraton) i mając żylaki dobrze jest trenować częściej ale w mniejszych ilościach (np. dwa razy dziennie po 10 km w odstępie kilku godzin). Kilka startów w roku na długim dystansie nie powinno wpłynąć bardzo negatywnie na nasz układ naczyniowy. W ogóle mając żylaki dobrze jest także zwiększać odległości czy intensywność treningów stopniowo. 

- warto jest stosować kolanówki kompresyjne ale nie same opaski na łydki (bez stóp) ponieważ nacisk musi być stopniowy również od stopy (bez tego może być gorszy odpływ krwi i prowadzić np. do obrzęku)

- jeśli dokucza nam np. poczucie ciężkości nóg, zmęczenia lub puchnięcie - warto zrobić wywiad rodzinny (to często choroba dziedziczna) i udać się na konsultację do lekarza (podstawowe badanie to doppler - przypis mój :-). Podobnie jeśli cierpimy także / lub na nadciśnienie albo mamy wadę wrodzoną serce lub choroby naczyń - także koniecznie przed podjęciem treningów trzeba udać się na wizytę do lekarza. 

magazyn "Bieganie" październik 2017 "Jak bieganie obciąża żyły" wywiad Elizy Czyżewskiej z dr. n. medycznych Adamem Zielińskim

A teraz kilka moich obserwacji :-) jako pacjentki (wprawdzie nie doktora Zielińskiego ale ogólnie): 

- żylaki to choroba przewlekła. Jeśli widzicie je u siebie, nawet "od młodego" jak to się potocznie mówi - warto poszukać specjalisty i zdecydować się na jakąś formę leczenia. Niestety wiem z doświadczenia, że bardzo dużo zależy na jakiego lekarza się trafi. Mogę tylko polecić najlepiej 2-3 konsultacje w celu diagnozy i wyboru ewentualnego lekarza. Dobrze jest popytać wśród znajomych czy ludzi z pracy bo dzięki temu nieraz udaje się znaleźć naprawdę kogoś dobrego. NFZ oferuje generalnie wyłącznie tradycyjną metodę czyli wycięcie żył co najczęściej robi się gdy żylaki są już bardzo duże. Warto jednak przeszukiwać fora i lub pytać o to lekarzy lub znajomych bo np. zdarza się, że są placówki NFZ gdzie można poddać się zabiegowi laserowemu na żylaki w ramach NFZ.

- operacja żylaków (ta metodą Bablocka bodajże) to normalna operacja, a nie zabieg kosmetyczny - choć można mieć nieraz takie wrażenie. 

- żylaki częściej dotyczą kobiet co wynika z innej gospodarki hormonalnej 

- czy dieta wpływa na powiększenie żylaków? Zastanawiałam się nad tym ale trudno mi powiedzieć, oczywiście wyłącznie na podstawie autopsji. Wiele lat nie jadłam mięsa, ryb, jajek, a żylaki zaczęły mi sie robić i tak od czasu chyba okresu studiów lub już nawet w szkole średniej. Niewydolność żył miałam już stwierdzoną kilka lat temu zanim powróciłam do jedzenia mięsa. 

- co robić by zapobiegać lub jak się wspierać mając żylaki: 

Moim zdaniem (oczywiście również jest to wyłącznie moje prywatne zdanie): 

* przyjmować suplementy poprawiające napięcie żył i uszczelniające naczynia krwionośne (trzeba je dobrać samemu. Ja np. kilku preparatów nie mogłam brać ze względu na uczulenia i ostatecznie zostałam przy jednym, któremu jestem wierna). 

Jednocześnie jest to temat dosyć sporny bo choć z jednej strony niektórzy lekarze zapisują preparaty (bez recepty) poprawiające krążenie i szczelność naczyń, to są również tacy, którzy uważają, że to bezcelowe. 

* dbać o dietę (ja wierzę w moc soków/owoców/warzyw dobrze działających na żyły czyli: porzeczki, jagody, borówki, dzika róża, grejpfruty jeśli was nie uczulają, soki z zielonych warzyw - papryka, sałata, warzywa liściaste zielone - najlepiej podkręcone witaminą C lewoskrętną w proszku lub po prostu skropione sokiem z cytryny). Wymienione produkty wg mnie działają po prostu dobrze na żyły, natomiast w ogólnym rozrachunku myślę, że warto jest też mieć niskosolną i raczej z rozsądną ilością tłuszczy. 

*rzucić palenie (jeśli zdarza wam się popalać) 

*w przypadku kobiet rozważyć inną formę antykoncepcji niż leki hormonalne

* w treningach stosować kolanówki kompresyjne: zgadzam się tu absolutnie z dr Zielińskim, że tylko te ze stopą. Jak dla mnie przy żylakach opaski na same łydki są bez sensu bo ucisk jest przy kostce, a co ze stopą? Tam przecież też trwa przepływ krwi. Gdy sama zaczęłam stosować to zauważyłam, że właśnie np. stopy miałam mniej zmęczone po częstych podbiegach. 

*rozważnie trenować i zdać się na własny rozsądek i wyczucie siebie. Przed operacją w jednym miejscu usłyszałam żeby nie wykonywać przysiadów, ćwiczeń siłowych i nadmiernie się eksploatować. W drugim - skoro miałam mieć operację, to i tak mogę sobie robić co chcę ;-). Czy moja miłość do podbiegów wpłynęła na to, że pojawił się mi nowy żylak (przy istniejącym już innym dużym na tej samej nodze)? Nie wiem. Z jednej strony jak myślę - może tak bo podbiegi to większe obciążenie dla nóg. Z drugiej strony - nie wiem bo żylaki nie tworzą się w miesiąc tylko z reguły to proces długotrwały. Jednocześnie nie mogę wykluczyć obu przypadków ;-)..

* na co dzień także nosić uciskowe kolanówki lub rajstopy - wiem, że okropne bywa ich zakładanie ale jednocześnie sama widziałam pozytywną poprawę przy noszeniu rajstop uciskowych i siedzeniu 12 g w pracy na krześle (zdarzało mi się rzadko, że bolały mnie nogi - przy rajstopach to minęło). Po operacji klasycznej nosi się rajstopy ucisku 1 stopnia (mam zalecenia na 2 tygodnia bandażowania nogi czyli do zdjęcia szwów, a potem rajstopy uciskowe)

*rozsądnie dawkować jednostki treningowe i równomiernie wprowadzać obciążenie 

*latem ważne jest by pić dużo wody, a siedząc unikać długotrwałego trzymania nóg w jednej pozycji.  Jedną z częstszych konsekwencji żylaków jest zakrzepica. Trzeba też dbać by nie trzymać np. zgiętych nóg długo i w jednej pozycji. Dlatego też jeśli macie pracę siedzącą to można podstawić sobie taboret/krzesło lub nawet dużą piłkę pod biurko  i trzymać na niej nogę/nogi lub kłaść tam ją co jakiś czas. 

*przydatna też jest specjalna podstawka/podkładka pod nogi (z gąbki) lub tzw. szyna Brauna, która umożliwia utrzymanie nogi/nóg w wyższej pozycji niż serce w czasie snu lub odpoczynku. 

* no i na koniec: jeśli zdecydujecie się na operację poświęćcie czas na wyszukanie, sprawdzenie, dowiedzenie się wszystkiego itd. To normalna operacja. Dlatego dobrze jest zadbać o siebie by nie mieć infekcji i chorować. Mi wydaje się, że także warto jest zwiększyć wcześniej podaż witaminy C i antyoksydantów - wydaje mi się, że dzięki temu mam mniejsze siniki niż sąsiadki w szpitalu ;-) na operowanej nodze. Jeśli bierzecie przeciw zakrzepowe to trzeba je odstawić chyba 5 lub 7 dni przed terminem operacji. Wycięcie żylaków niesie za sobą różne powikłania i niestety nic nam nie zagwarantuje, że nam się nie przydarzą ale warto przynajmniej zadbać o siebie. U niektórych osób dochodzi do ponownego pojawienia się żylaków ale jak wytłumaczył mi jeden lekarz wynika to z tego, że po wycięciu żyły krążenie przejmują żyły głębokie. Jeśli nie poradzą sobie z tym problemem to właśnie skutkiem są ponowne żylaki. To choroba dziedziczna ale także i wg innego lekarza, którego spotkałam - wada anatomiczna. Moim zdaniem prewencja jest ważna ale niestety nie gwarantuje sukcesu  w 100% :-). Obecnie mam czas rekonwalescencji i powoli wdrażam się w normalne funkcjonowanie. Ważne jest żeby chodzić ale nie przeforsować nogi bo może puchnąć (wiem to od lekarza ale też innej pacjentki). Generalnie planuję wrócić do treningów najpóźniej w styczniu (na pewno stopniowo) i może po jakimś czasie też coś o tym napiszę. 

 

12:14, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 listopada 2017
żelazo w diecie sportowca

 Kilka dni temu brałam udział w rozmowie na ten temat i stąd ten post. 

Żelazo to ważny element składowy naszej krwi. Jego niedobór może się skończyć anemią, która może dawać objawy takie jak ogólne osłabienie, wypadanie włosów, senność. By sprawdzić czy coś nam grozi w tym zakresie warto zrobić morfologię (poziom hemoglobiny jest istotny)  oraz dodatkowo oznaczyć osobno Ferrytynę. 

Anemia to inaczej mówiąc niedokrwistość czyli niewystarczająca ilość czerwonych krwinek w naszej krwi. Niedobór może być skutkiem np. przewlekłych chorób (chociażby przewodu pokarmowego) czy braku witamin ale także może przyjmować bardzo poważne formy. 

Dla sportowców jest to o tyle istotny temat, że duże obciążenia treningowe mogą powodować właśnie niedobory w braku żelaza. Jeśli więc zauważycie u siebie spadek wydolności (mimo przerw, regeneracji, dobrej diety itd. ) - warto sprawdzić jaki jest poziom żelaza i hemoglobiny we krwi. 

Istnieje jednak coś takiego :-) jak utajony niedobór żelaza, który występuje właśnie u sportowców i jest wynikiem ćwiczeń fizycznych (obniżony poziom ferrytyny przy dobrej hemoglobinie i braku objawów anemii czy spadku wydolności. Można wtedy suplementować 3 razy dziennie przez miesiąc po 200g siarczanu żelaza dziennie ale jednocześnie badania wykazały, że - pomijając fakt suplementacji niedoboru - przyjmowanie preparatu z samym żelazem nie wpływa na poprawę wydolności). 

Sportsmenki częściej są narażone na ryzyko anemii. Min. z powodu menstruacji ale także z połączenia nieraz intensywnych treningów razem z dietą niskokaloryczną i obowiązkowym utrzymaniem niskiej wagi. 

Jak pisze dalej  Anita Bean w swojej książce "Żywienie w sporcie" według badań najlepiej wchłanialne jest żelazo z mięsa. Jeśli jesteście na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej (a w zasadzie także na zwykłej) warto jest zwiększyć podaż witaminy C w codziennej diecie ponieważ wzmaga ona wchłanianie żelaza, szczególnie z roślin. Chociaż jak wykazują badania sportowcy wegetarianie nie są wcale  bardziej narażeni na anemię niż osoby spożywające mięso i produkty pochodne. (I choć sama nie byłam wcześniej typem mega sportowca to muszę przyznać, że być może coś  w tym jest  przez cały okres diety wegetariańskiej czyli jakieś 20 lat jak i ostatnich kilka lat kiedy zaczęłam jeść mięso - poziom hemoglobiny mam taki sam). 

Żywność bogata w żelazo: mięso czerwone, podroby, drób (ciemne partie), ryby, warzywa strączkowe, produkty pełnoziarniste, warzywa o ciemnozielonych liściach, jajka, produkty wzbogacane i suszone owoce. 

Osobiście miałam kiedyś sytuację kiedy właśnie wskutek przewlekłego stanu zapalnego przewodu pokarmowego miałam z kolei niski poziom płytek krwi. Hematolog właśnie wtedy zalecił mi spożywanie zwykłej witaminy C i na tamten moment faktycznie to pomogło. Dlatego teraz namawiam do zwiększenia podaży witaminy C oraz dodawania jej (nawet niewielkich ilości) do soków warzywnych. Nie tylko zwiększy to absorpcję żelaza ale także lepiej je zakonserwuje ;-). Warto w każdym razie co kilka miesięcy robić nawet tylko zwykłą morofologię, która dam obraz krwi oraz pokaże jak normy są dla nas "normalne". 

Moja koleżanka, która ostatnio borykała się z tym problemem pokonała go dzięki spożywaniu codziennie soku z buraków i pokrzywy (po 50ml) przez okres 5 tygodni. Ten czas wystarczył jej do uzupełnienia niedoboru. 

Niektórzy naturopaci zalecają także właśnie min.: picie soku z kiszonego buraka (1-2 szklanki dziennie - kuracja na 2 tygodnie ; potem przerwa i ponownie), pokrzywy (2 łyżki soku dziennie rozcieńczone wodą - kuracja na 2 tygodnie) , soków warzywnych (1:1 sok z jabłek i marchwi + natka pietruszki posiekana - kuracja na 3 tygodnie), a także np. by jeść kilka moreli suszonych dziennie. 

 Sama mam pogląd może ludowy, że to co czerwone to buduje krew :-) dlatego uważam, że świetne są soki z porzeczek, buraka, aronii i jagód. Szczególnej uwadze polecam buraka, który jest znanym naturalnym preparatem zwiększajacym wydolność oraz  zwalczającym anemię. Niedawno zetknęlam się z opinią, że bardziej krwiotwórczy jest napój z kiszonych buraków (zakwas) - nie mam z tym doświadczenia więc trudno mi ocenić większą skuteczność. Chociaż to pojawia się właśnie w zielarskich książkach. Jestem natomiast od niedawna fascynatką kiszonych buraków domowych i z wielką przyjemnością wypijam zawsze też pozostałą z nich wodę :-). 

 

17:01, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 listopada 2017
subiektywnie - baton "Paleo Bar Raw" Maxsport

Przyznam szczerze, że ten baton smakował mi nawet bardzo i dlatego na zdjęciu zobaczycie tylko jego opakowanie ;-). 

Jest to baton węglowodanowy. Moim zdaniem dobra alternatywa dla zwykłych gotowych batonów.  W smaku słodkie tak samo jak przeciętne słodycze. Trochę jak toffi z delikatną nutą kokosa. Co ważne - produkt bez dodatków (cukru, mleka, glutenu, soi). Można jeść  także zatem przy diecie paleo, a nawet i SCD. Polecam :-). 

1 sztuka 50g -187 kcal; węglowodany 25g, tłuszcz 7,4g, błonnik 5,9g, sól 0,05g Skład: daktyle, orzechy nerkowca  7%, wiórki kokosowe 13%, masło kakaowe, marchew. 

cena ok. 5 zł / sztuka

20171130_085627

17:00, aga.the.script , produkty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 listopada 2017
listopadowy magazyn "Bieganie"

Chciałam ukoić swoje nerwy przed jutrzejszą wycieczką do szpitala nowym numerem "Ultra" :-) ale, że niestety nie ma go w mojej okolicy to streszczę chociaż co w nowym numerze "Biegania". 

Ten numer jest drugim poświęconym tematowi przewodniemu czyli "Czy bieganie jest zdrowe?". Bardzo ciekawa jest w tym zakresie rozmowa Tomasza Pojawy z lekarzem ortopedą Łukaszem Chojeckim. Dla mnie z całej rozmowy szczególnie interesujące było min. stwierdzenie, że jak donoszą badania różnica w sile działania na stawy w biegu, zależnie od tego czy jest trawa czy asfalt, wynosi zaledwie ok. 10-15%. Zatem przy długich i regularnych biegach niekoniecznie podłoże będzie znaczyło różnicę w obciążeniu stawów. Co jeszcze inne było ciekawe w rozmowie  to np. to, że najwięcej kontuzji jest u biegaczy trenujących między 30 a 70 km tygodniowo. Poniżej 30km obciążenia są zbyt małe, a powyżej 70km to zazwyczaj treningi osób już dobrze wytrenowanych i bardzo dbających o całą resztę (rozgrzewki, dieta, regeneracja itd.).  Jeśli chodzi natomiast o samo bieganie to nawet według ortopedy :-) stosowane w odpowiednich dawkach ;-) jest korzystniejsze dla zdrowia niż brak jakiejkolwiek formy ruchu. 

W tym temacie jest także wywiad z alergologiem z Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej w Warszawie - dr Januszem Jurczykiem. To była dla mnie także bardzo ciekawa rozmowa. Jak się okazuje - wbrew potocznym opiniom :-) - można uprawiać sporty wysiłkowe mając astmę, a także nawet można nabawić się jej odmiany poprzez długotrwałe treningi na mrozie. 

Z innych ciekawostek to muszę przyznać, że zawsze z zainteresowaniem czytam stronę poświęconą sprawom prawnym Nieraz zapisując się na bieg podajemy swoje dane osobowe i zgodę na np. ich przekazanie komuś innemu lub wykorzystanie przez kogoś innego. Co jest w tej kwestii dopuszczalne, a co nie - o tym właśnie w tym numerze. 

Z pozostałych rzeczy to jest spora część poświęcona przygotowaniom do maratonu oraz oczywiście część o triathlonie. Z tej ostatniej  było dla mnie interesujące przeczytać wypowiedzi o trenażerze kolarskim (planuję zakup w niedalekiej przyszłości). Z całą pewnością lepiej jest jeździć na otwartej przestrzeni ale z drugiej, szczególnie w polskich warunkach, fajnie jest mieć trenażer w domu i móc z niego korzystać bez względu na porę roku. Dla mnie ten rok jest pierwszym jeśli chodzi o bieganie o bardzo wczesnych porach czyli kiedy jest ciemno. Stąd właśnie też taka refleksja, że na pewno warto byłoby to czymś uzupełnić lub nieraz zamienić.

Poza tym w każdym razie jak zwykle : felietony, testy nowych butów i sprzętu oraz artykuły na powiązane tematy (min. o psychologii, motywacji itd.). 

Polecam :-) ! 

16:58, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 83