HAPPEN! what I love..and bake.
niedziela, 10 kwietnia 2016
wegańskie ciasto z kakao i mlekiem kokosowym

225 g mąki gryczanej

2 łyżki płaskie proszku do piecz. bez fosforanów

3 łyżki kakao

2 łyżki ksylitolu

wanilia  / cukier waniliowy 1 łyżka 

6 łyżek mleka kokosowego

ok. 300 ml letniej wody

Suche składniki wymieszać. Mleko roztrzepać z wodą. Najlepiej najpierw z 200 ml wody, pozostałe 100 ml dodawać stopniowo - zależnie od gęstości mleka. Ciasto ma być puszyste i lekkie. Piec w nagrzanym piekarniku 170 stopni ok. 30 min. 

poniedziałek, 28 marca 2016
.. Panettone ..

..kolejny przepis z mąką pszenną. Tradycyjnie jest to ciasto przygotowywane na Święta Bożonarodzeniowe we Włoszech. W tym roku widziałam je w cukierniach przed naszą Wielkanocą. Zapragnęłam razem z moją mamą upiec także coś wyjątkowego i stąd ten wypiek. W mojej rodzinie ciasta drożdżowe cieszą się dużą popularnością :-).  Po namyśle zdecydowałam się na przepis z książki "Wielka księga Chleba" Lindy Collister i Anthonego Blake'a. Jest to jedna z moich ulubionych książek jeśli chodzi o wypieki chleba i ciast pokrewnych. Ilość i różnorodność przepisów jest zaskakująca (bezglutenowych nie ma generalnie :-). Kilkakrotnie piekłam już inne ciasta z tej książki. Zanim podjęłam tą decyzję, obejrzałam kilka filmików na UTube (amerykański, hiszpański i rumuński). Każda receptura była trochę inaczej robiona. Wszystkie trzy były zbieżne w przygotowywaniu osobno zaczynu (wodą, drożdże mąka), dodawaniu masła (temperatura pokojowa) i rośnięciu. Przepis Lindy Collister jest nieco inny. W każdym razie po wykonaniu jej receptury, moim zdaniem podstawowym czynnikiem gwarantującym inność Panettone jest czas i temperatura, który trzeba określić na kolejne wyrośnięcia. Moje ciasto rosło obok grzejnika w kuchni ale jak ostatecznie się okazało, choć wyrosło, jednak była zbyt niska temperatura bo nie wyrosło tak mocno jak powinno (potrójnie, a nie podwójnie). W smaku ciasto jest bardzo delikatne, maślane nieco. Dodałam mniej cukru niż w przepisie i było faktycznie bardziej chlebowe lub jak mleczna bułka. Osobiście odpowiadał mi także brak czucia drożdży w cieście. Często jak piekłam, również bezglutenowe ciasta, zdarzało się, że dodawałam łyżeczkę drożdży i po upieczeniu smak był nadal bardzo intensywny. Tutaj w ogóle drożdży nie czuć. Jedna z osób, która próbowała to ciasto, wiedząc o długości wyrastania itd. powiedziała, że dobre ale wybitne nie jest ;-). Mimo wszystko polecam wypróbowania, osobiście na pewno przy innej okazji ponowię próbę, może tym razem z innym przepisem. 

Składniki: 

355g mąki (użyłam 550 eko z Młynów Wodnych) 

1/2 łyżeczki soli

15 g drożdży świeżych

3 łyżki letniej wody

50 g cukru (oryginalnie 70)

2 duże ubite jajka + 2 żółtka dużych jajek (dałam 3 duże jajka)

kilka kropli esencji waniliowej (dałam ziarenka z 1 prawdziwej wanilii) 

otarta skórka z 1 cytryny 

170 g masła o temperaturze pokojowej

mąka do podsypywania 

85 g sułtanek 

60 g kandyzowanej skórki pomarańczowej 

+ masło do formy 

Forma do Panettone : nie miałam więc piekłam w formie babki do gotowania (vide poprzedni wpis) . Jeśli jednak przygotujecie się wcześniej bez problemu kupicie formę w sklepie lub w internecie. 

Ciasto: 

1. W misce wymieszać 280 g mąki z solą, zrobić dołek. Drożdże wkruszyć do niewielkiego naczynia, rozprowadzić z wodą i wlać do dołka. Dodać cukier, ubite jajka. Wymieszać, i dodać tyle mąki by powstałą gęsta masa. Wyrobić ciasto, posypać od wierzchu mąką żeby nie powstał kożuch, zostawić do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na 45-60 minut (zostawiłam na 60 min.) 

20160325_1417501

(na zdj pierwszy zaczyn przed wyrastaniem)

2. Do dojrzałego zaczynu dodać wanilię, skórkę cytrynową. Wyrobić i dodać odrobinę mąki aż powstanie luźne ciasto. Dodać masło w kawałkach. Ponieważ ciasto jest na tym etapie bardzo kleiste, robiłam to mikserem. Masło dodawałam po kawałku. Mieszałam aż do uzyskania jednolitej masy. Następnie wyjęłam z miski i wyrabiałam ręcznie ok. 10 minut. Na tym etapie dodaje się resztę mąki, którą trzeba wrobić w ciasto. Włożyć  z powrotem do miski, przykryć folią plastikową/ręcznikiem i odstawić na kolejne 2-2,5 godziny aż podwoi objętość. (u mnie było to ok. 2,5 g)

3. Nie wyjmując z miski przebić wyrośnięte ciasto i zostawić na kolejne 1-1,5 g aż podwoi objętość. (u mnie godzina)

 20160325_1559273

(na zdj zaczyn po drugim wyrastaniu,przed przebiciem)

4. Przebić wyrośnięte ciasto. Dodać bakalie, posypać je wcześniej łyżką mąki żeby się nie skleiły. Wyrobić 2-3 minuty ciasto. Włożyć do przygotowanej formy. Końce ostrego noża zrobić nacięcie na krzyż, odstawić do wyrośnięcia na godzinę, aż podwoi objętość. (u mnie ok. 1,5g). Piekarnik nagrzać do 200 stopni. 

20160325_1856532(na zdj ciasto już w formie z naciętą górą przed wyrastaniem)

5. Wierzch ciasta posmarować masłem, w nacięcia włożyć po kawałeczku. Piec 10-12 minut w 200 stopniach aż ciasto się zrumieni od góry. Potem obniżyć do 180 stopni i piec dalsze 30-40 minut aż wbity patyczek będzie suchy. Ciasto powinno być od góry ładnie przypieczone. (piekłam w piekarniku, który jest nieco zdezelowany i w zw. z tym nie ma opcji ustawienia i sprawdzania temperatury. Moje ciasto piekło się ok. godziny, przypuszczalnie w 180 stopniach).

20160325_2016132Po upieczeniu wyjąć, zostawić do ostygnięcia w formie. Orygnalnie powinno ciasto studzić się do góry nogami ale zważywszy na moją formę nie było opcji przebicia go patyczkami i dokonania takiej operacji. Smacznego! 

niedziela, 27 marca 2016
.. gotowana babka cytrynowa..

..ciekawy przepis świąteczny. Sentymentalny, inny, absolutnie glutenowy, maślany i słodki :-) . 

20160327_16.14.53

Składniki: 

zamykana forma do (gotowanych) babek + kaszka manna do wysypania + masło do wysmarowania

Ciasto:

200 g masła (oryginalnie 250 g)

5 jajek

1 szklanka mąki pszennej

1 szklanka mąki ziemniaczanej

3 łyżeczki proszku do pieczenia

200g cukru 

otarta skórka z cytryny + sok z prawie całej cytryny ( oryginalnie sok z 1/2 cytryny + łyżka likieru + kropla,dwie wybranego aromatu migdałowego, waniliowego itd.)

 garść rodzynek (oryginalnie bez dodatków) 

Przygotować formę: wysmarować tłuszczem, wysypać kaszką. Garnek musi być wyższy niż foremka, dno wyłożyć cienką ścierką. 

1. Masło utrzeć z cukrem na gładką masę, dodawać po jednym żółtku.

2. Mąki i proszek wymieszać, dodawać stopniowo do masy dalej miksując. Dodać sok, skórkę i rodzynki (lub sok, aromat i likier). 

3. Białka ubić z odrobiną soli. Dodać w 3 partiach do ciasta i wymieszać. 

4.Ciasto przełożyć do foremki.i zamknąć. Wstawić do garnka, zalać zimną wodą do wysokości 3/4 formy. Garnek przykryć pokrywką i gotować 1 godzinę 20 minut od zawrzenia. 

Po określonym czasie garnek zestawić z ognia, zamknięty, na 10 minut. Następnie wyjąć formę z wody i zostawić zamkniętą na kolejne 10 minut. Po tym czasie wyjąć babkę na talerz. 

Przepis pochodzi z blogu "Co mi w duszy gra". Pani Danusia podaje tam również przepisy na inne babki gotowane.

Babka po otwarciu formy pięknie pachniała i była bardzo ładnie wyrośnięta. W czasie gotowania formę trzeba było obciążyć kamieniami bo unosiła się za wysoko. Następnego dnia ciasto zostało udekorowane. Choć jest wilgotne i prawidłowo wyrośnięte w dotyku (i na oko), w smaku jest dosyć suche. Moim zdaniem wynika to z zawartości mąki ziemniaczanej. Zdarzyło mi się piec bezglutenowe muffinki, które własnie miały min. mąkę ziemniaczaną. Choć ogólnie wyglądały dobrze i prawidłowo, jednak były właśnie specyficznie suche. W tym wykonaniu babka ma 50g masła mniej niż oryginał oraz 2 łyżki więcej soku cytrynowego ale bez innych dodatków. Wg pani Danusi ciasto bardzo dobrze się mrozi. To ciekawy powrót do przeszłości :-). Forma w której babkę piekłam była robiona na zamówienie, prawdopodobnie w latach 60. XX w.  Dziś, po ponad 50 latach, nadal świetnie służy :-). 

 

 

sobota, 26 marca 2016
..polish "mazurkas" - traditional Easter cakes..

.. Propably beyond polish "baba's" :-) our "mazurka's" are also very significant for our sweet side of Easter. If you ask people how they prepare it, everyone will has different recipe or preference. Even I see the difference. For ex. in Warsaw you can buy "mazurka's" with filling, not only on the top but also in the bottom. In Poznan (it's different region) we make rather only tender pastry with extra filling and decoration on top. On my blog I recommend recipe that I do of course :-). It's my familly recipe, I got it from my aunt.

Mazurka's (Easter pastry) :

500 g of wheat flour 450 (in Poland called "krupczatka" ) - it's more like semolina, not so fine as normal flour. It makes the pastry very tender.

250 g butter ( cold and chopped)

2 egg yolks

200 g sugar (icing or normal)

ev. 1-2 TBSP of cold water 

Flour mix with sugar, than add butter, making kind of crumble, add egg yolks. If pastry is too dry, add water. If it's too wet, add one or two TBSP flour. Work quick but precise :-). You can chill pastry for 30 min. and than cut the shape you want or make the pastry, cut shapes, put on tin (with baking paper) and chilled so in fridge. With small pieces make the edges on every shape, it helps to keep filling. Before baking prick cakes with a pork. It helps the pastry to bake evenly.  Pastry is very tender so don't give up if you have some breaks or so ;-) . Bake for 20-30 min. in 180 C. It should be gold brown. Be carefull when these mazurkas are hot. As I said it's very crisp and it's better to cool cakes on tin or very carefully put on plate. 

To decorate:

 

Cake must be cold. On top you can just put royal icing or just easy icing (icing sugar with lemon juce or water) or chocolate or caramel and dried fruits as decorations etc. We usually decorate with dried fruits but it also dependes on your style and preference. 

My originally recipe gives quite big amount of mazurkas but you can easly make the half of recipe. I suggest to give 250 g of flour 450, 125 g butter, 1 egg (or 1 egg yolk) and ev. 1-2 TBSP cold water. 

My version (what you can see on photo - made by 1/2 of remained recipe) - semi sweet or dry ;-) : 

1. half amount of pastry and without sugar ! I think that the coating is so sweet that it doesn't need more sugar. 

250 g of flour 450, 125 g butter, 1 egg, 2-3 TBSP cold water. 

I've never done mazurkas with stevia, honey, erythritol, xylitol etc. and with glutenfree flour. Anyway if you want to try traditional one, please use originall recipe. I didn't give sugar becouse I try to cut contain of sugar/sweetness in my all recipes for different reasons. 

2. Filling: dark choclate 70%  + chocolate orange ganache (100g chocolate 70% + 3 TBSP reduced orange juice and zest, melted on bain marie)

I gave one coat of chocolate, than ganache and on the top more chocolate. I don't write how much you should prepared it or how much you will use it becouse in the same time I was making smaller truffles.

 20160326_08.34.12

 

piątek, 25 marca 2016
.. domowe trufle z gorzkiej czekolady z pomarańczowym nadzieniem..


.. potrzebne : 

1 foremka silikonowa o wybranym kształcie (tu: świąteczna) 

czekoladki: 100 g czekolady 90% firmy Wawel 

                    100 g czekolady 74 % Bellaron (z Lidla)

nadzienie: 100 g czekolady deserowej Fin Carre 50 % (również Lidla) + sok i skórka otarta z 1 pomarańczy

Nadzienie: 

skórkę zetrzeć, dodać wyciśnięty sok. Redukować na małym ogniu ok. 10-15 minut (nie przypalić :-) . Ostudzić i przecedzić przez sitko. Jeśli chce się mieć ganache bardziej owocowy, można przetrzeć miąższ. Czekoladę połamać, dodać sok (u mnie 3 łyżki - otrzyma się konsystencję pulchnego kremu ok. 1/2 -3/4 szklanki), rozpuścić w kąpieli wodnej. Dokładnie wymieszać i ostudzić. 

Czekoladki: 

Utemperować czekoladę: rozpuścić więcej niż połowę czekolady (ale mniej niż 3/4) w kąpieli wodnej. Dokładnie mieszać. Zdjąć z ognia (wyłączyć gaz/prąd). Dodać resztę połamaną na drobne kawałki. Mieszać do rozpuszczenia. Jeśli po kilku minutach mieszania zostaną jakieś nierozpuszczone kawałki - wtedy wkładam jeszcze na minutę garnek do ciepłej wody, którą wcześniej wyłączyłam i mieszam aż do rozpuszczenia. Jest to najprostsza wersja temperowania, radzę dokładne przepisy zobaczyć w necie. Dla mnie, na domowe wyroby i konsumpcję jest wystarczające. 

Do foremek wlać ok. pół łyżeczki czekolady (łyżeczką lub z rękawa/torebki), rozprowadzić pojedynczo lub wlać do wszystkich, wyrównać za pomocą noża, uderzyć kilka razy o stół, następnie odwrócić i wylać resztę (do ponownego zużycia). Odstawić do zastygnięcia. Nałożyć nadzienie, również ok. pół - całej łyżeczki. Chyba najlepiej także rozprowadza się z rękawa lub torebki foliowej. Wierzch przykryć resztą czekolady, dokładnie, odstawić do zastudzenia. Jeśli będziemy posługiwać się torebką foliową/rękawem cukierniczym/papierowym rożkiem do wypełniania foremek jak i ganache, uzyskamy bardziej dokładny efekt. Ja robiłam wszystko metodą bardzo uproszczoną, ze względu na brak innych narzędzi ;-). 

20160325_08.11.421

Z podanej porcji wyszło mi 10 sztuk zajączków oraz 5 babeczek (z foremek silikonowych do muffinek, napełnionych do połowy). W części czekoladek na mus kładłam całego migdała i to też jest fajnym zestawem. Nadzienie ma delikatny ale wyczuwalny smak pomarańczy. 

niedziela, 20 marca 2016
..nr 6 i 7..

..powinny tu się znaleźć jakieś peany tryumfu ;-) ..ale nic z tego. Nie udało mi się zachować reżimu życia bez kawy. Ważne jest ze próbuję :-) ale na razie to jeszcze nie ideał. Mimo wszystko wypróbowałam inną kawę zbożową z rozpuszczalną (żyto i jęczmień). Też nie jest to produkt dla mnie ale na razie wystarczył na poranek. Zauważyłam, że kawa rano daje kopa ale jednocześnie powoduje u mnie pewną "spinę". Mam jeszcze zamiar wypróbować zaparzyć w kawiarce klasyczną kawę zbożową. A jak znajdę dalszą motywację to może zaczynać dzień od ciepłej wody z cytryną. Przez minione 2 dni uległam ponownie i w sumie wypiłam 2 kawy. To czego się nauczyłam przez ten tydzień: zmiana nawyków w gorszym dla siebie okresie jest trudniejsza choć nie niemożliwa. Czasem nawyk przejmuje nad nami siłę lub może my się jemu oddajemy bo chcemy poczyć to co dane zachowanie zwykle nam daje: odprężenie, bezpieczeństwo, poczucie spokoju itd. No i motywacja. Jak pisze Maja Storch w jednej ze swoich książek: jeśli wynosi ok. 70% na naszej skali to znaczy, że jesteśmy zdeterminowani coś zmienić. W tej sprawie myślę, że jestem gdzieś w okolicy 50 :-). A zatem reszta przede mną. 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 75