www.pasza.blox.pl: książki, dietetyka, bieganie, pieczenie.. i nie tylko!
piątek, 04 kwietnia 2008
Deutchalnd. Eine Reise.
.. das ist ein Buch von Wilhel Buschner. Ich muss noch sagen, dass ich viel Zeit habe getraumt, dass ich eine Resie nach Deutschland  nicht so bekannte gemacht haben will. Und jetzt es ist da in diesem Buch. Es ist fur mich wirklich faszinierend weil es um die Grenzen und auch die Menschen geht. Das was ich an mir virstellen konnten, das was sie traumen hatten.. Ein Mann geht zum Bus aus Holland zum Frankreich und es geht's ;-) Was ist besonders: denken, seien und weissen. Private meinungenen, Denken die nach eine Minute gefahren sind und andere emotionelle Gedachnits. Das ist wirklich ein sehr Interessantes Buch. Fur mich - ganz genug ;-)) und Klasse. Les' noch ein mal.
00:48, aga.the.script , literatura
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 marca 2008
..mówiąc krótko..

.. rzecz conajmniej warta polecenia :

www.madeinpoznan.pl

czyli kwietniowy festiwal kultury w Poznaniu - pod egidą Made in Poznań zrzeszyło się 25 organizacji, instytucji i jeszcze więcej osób. Będzie się działo i to bardzo.Słyszałam nawet plotki, że przebije Maltę ;-))  Polecam.

niedziela, 16 marca 2008
mówiąc krótko..

.. to kolejna rzecz nie  kulinarna ale zaszokowała mnie informacja, że Terry Pratchett ma Alzheimera !! Wykryto u niego niedawno Alzheimera - jakiś typ choroby, który można rozpoznać we wczesnym stadium. Pratchett przeznaczył milion dolarów na badania nad Alzheimerem licząc, że przyśpieszy to badania nad tą chorobą. Pisze dalej swoją nową książkę - trzymamy kciuki !

09:42, aga.the.script , z życia wzięte
Link Komentarze (1) »
genialny keks wegański..

.. no naprawdę niesamowita rzecz zważywszy na to, że ciasto jest bez mleka, masła, jajek ! a ma konsystencję i fakturę "zwykłego" ciasta. ponadto można zalecać go każdej osobie, która lubi ciasta szybko robione no i po prostu niskokaloryczne.  

175 g płatków owsianych (błyskawicznych raczej bo drobne)

1 łyżeczka mielonego cynamonu

100g brązowego cukru

300 g suszonych owców (w oryginale: 125g drobnych rodzynków i 175 g sułtańskich, które są duże. w mojej wersji te 300g to zestaw owców suszonych takich jak na kompot świąteczny - śliwki, jabłka, gruszki)

2 łyżki miodu (ekstraktu słodowego / syropu klonowego w oryginale)

300 ml soku  niesłodzonego jabłkowego

175g mąki z pełnego przemiału

3 łyżeczki proszku do pieczenia (w mojej wersji dodałam sodę)

Podaję wersję oryginalną oraz moją, która uważam, że jest naprawdę dobra. Zamiast rodzynek dodałam suszonej mieszanki kompotowej i myślę, że było to bardzo trafne ponieważ jabłka i gruszki mają dużo pektyn. Podejrzewam że właśnie z tego samego powodu należy dodać sok jabłkowy niesłodzony lub mieszany jabłkowo-owcowy (można kupić polskie soki niesłodzone, mętne,w małych butelkach zielonych, o pojemnośći chyba 250 ml - resztę dodać płynu z moczenia owców suszonych)

Suszone owoce należy namoczyć wcześniej ok. 30-45 min. i pokroić w niewielkie kawałki (wodę zostawić).

W misce wymieszać: płatki, cynamon, cukier, bakalie. Dolać sok i miód - wymieszać. Odstawić na 30 minut.

Do masy dodać proszek do pieczenia, mąkę - wymieszać.

Przełożyć do wysmarowanej tłuszczem foremki. Piec w nagrzanym piekarniku do 180 stopni, przez ok. 50-60 minut.

Ciasto można podawać z owocową marmoladą. Wprawdzie jest bez jakiejkolwiek polewy ale na pewno można by wypróbować lukier czy zewnętrzną polewę np. z glazury owcowej.

09:36, aga.the.script , słodkości
Link Komentarze (1) »
ciasto korzenne lub imbirowe..

.. jak kto woli i co posiada w domu czyli coś w rodzaju piernikowo-babkowego ciasta z kawałkami jabłka:

150g masła

175 g cukru brązowego

2 łyżki miodu

225 g mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 łyżeczki sody

2 łyżeczki mielonego imbiru lub przyprawy piernikowej (lub mieszanki korzennej)

150 ml mleka

1 jajko ubite

1-2 jabłka, obrane i pokrojone w grubszą kostkę

W rondelku stopić miód, masło, cukier. (W oryginale miód jest gryczany ale wielokwiatowy jest też ok. ) . Ostudzić.

Do miski przesiać mąkę, proszek i sodę. Wymieszać.

Dodać mleko, jajko i schłodzoną masę maślaną. Wymieszać.

Dodać jabłka, wymieszać ponownie, przełożyć do wysmarowanej masłem foremki i wyłożonej pergaminem. Wierzch wygładzić.

Piec ok. 40 min. w temperaturze 160 stopni (nagrzany piekarnik). Studzić w formie.

Piekłam z zestawem przypraw k-3 (cynamon, imbir,gałka). Jedno jabłko jest wystarczające ale można dać - jak w oryginale - dwa.

09:24, aga.the.script , słodkości
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lutego 2008
Na Gajowej gaj!
chciałam jeszcze dodać tylko, że jako patriotka lokalna byłam w zeszłym tygodniu na manifestacji legalnej, w mieście Poznań. Demonstracja miała na celu próbę zwrócenia uwagi zarządu miasta, że sprzedaż zabytkowej zajezdni tramwajowej na ulicy Gajowej, nie jest prawdopodobnie jedynym sposobem na zdobycie pieniędzy przez miasto. Jak to zwykle bywa ludzi w sumie było mało (walczyli o to od 3 lat); poza tym niektórzy usiłowalim podłączyć pod cel "Nie niszczcie Jeżyc" swoje kariery lub zapędy polityczne (LPR kontra PO). Tak czy siak doszliśmy pod Urząd Miasta, poskandowaliśmy trochę, został przeczytany protest. Wyszedł jakiś koleś żeby niby porozmawiać ale nikt nie skorzystał z zaproszenia - w gruncie rzeczy sprawa niestety chyba od początku była przegrana. Obiekt został sprzedany w miniony poniedziałek za 95 mln złotych. Projekt ma zawierać również koncepcję przebudowania Starego Zoo. A zatem - mój świat z dzieciństwa zwali się w gruzy dosłownie. Reszta przypomina mi tą samą logikę, którą kierują się ludzie w Warszwie: stawia się dom/blok/centrum handlowe ale na nic są opinie i protesty mieszkańców o zapchanych ulicach, korkach wiecznych, rozbijaniu jakiejkolwiekm struktury drobnego handlu który istnieje w okolicy. Jest to skandaliczne i żenujące że nie ma zwyczaju wprowadzania i dbania o zaprojektowanie przestrzeni, nie tylko w perspektywie roku ale np. 50 lat. Pan Grobleny i tak nie będzie mieszkał na Jeżycach więc w zasadzie jemu osobiście nie przeszkadza to, co zostanie zburzone i przekształcone na Gajowej. Niestety wierzyć mi się nie chce w zapewnienia inwestora, że podejmie dialog z okolicznymi mieszkańcami. Mam wrażenie, że wraz ze sprzedażą działki dialog już się zakończył.