run.., love, read ..and bake!
piątek, 22 lipca 2005
"duchy w kuchni.."

wczoraj w trakcie miłego spotkania sąsiadów nastąpiło ponowne wywołanie ducha historii kulinarnej czyli mojego udziału w półfinale konkursu "Polskie danie dla Europy:. Taak, tak, byłam w  mieście Łódź i prezentowałam swój wypiek. No niestety nie udało mi się przejść do finału ale moje ciasto było chyba zbyt nowoczesne i nie miało szans w konkurencji razem z pierożkami z mięsem z kaczki oraz konfiturą z pigwy czyli rzeczami normalnie i tradycyjnie związanymi z polską kuchnią. Moje ciasto było, hmm.., dizajnerskie ;-)) wypróbowane wielokrotnie w czasie imprez piwnych z czasów studenckich. moi znajomi nie przepadali za słodyczami, a więc mogłam zawsze wprosić się do nich mając blachę czegoś na słono.. a było to :

babka piaskowa na ostro

ok. 2 - 2,5 szklanek mąki

2-3 jajka

mleko (śmietana) ok. szklanki

sól, curry 2 łyżeczki, kurkuma 1 łyżeczka,

proszek do pieczenia (ok. 2-3 łyżeczek)

margaryna bądź olej - ok. 3/4 szklanki

1 puszka groszku zielonego

2 cebule posiekane i usmażone, ostudzone

1 ser camembert pokrojony w kostkę grubszą

Jajka należy ubić, dodać mleko, przyprawy. Ubić razem. Dodać mąkę stopniowo i mieszać dalej mikserem. Dodać również olej lub stopioną i ostudzoną margarynę. Ciasto ma być konsystencji jak na babkę piaskową - nie za rzadkie ale i nie za gęste (*cóż za świetne porady - jak to w życiu ;-). Łyżką wmieszać groszek, cebulę i ser. Blachę wysmarować tłuszczem, wysypać bułką tartą. Piec ok. 45 min. w 200 stopniach. Na wierzch dla dekoracji można położyć cienko bardzo skrojone plasterki pomidora lub papryki.

Ciasto można jak najbardziej zrobić w malakserze. Wymieszać i dodać potem resztę.

Jest to mój własny oryginalny koncept i biada kto to skopiuje jako własne autorstwo ideowe bo normalnie mam przecież do tego zastrzeżone prawa..

10:10, aga.the.script , przepisy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lipca 2005
"sałatka z minionej niedzieli na muranowie"

1 cukinia

kilka pomidorów

2-3 ogórki małosolne

cebulka

oliwa, ocet, sól, pieprz

cukinię należy obrać, wydrążyć, umyć i poszatkować na tarce na cienkie plasterki. pomidory pokroić, ogórki również i to samo zrobić z cebulką. zrobić sos winegret i .. już ;-)

a na cukinię mam inny sprawdzony przepis:

cukinię należy obrać, wydrążyć (jeśli duża), poszatkować (najlepiej tez na tarce), wymieszać z sosem winegret (oliwa i ocet) oraz z solą i zestwem ziół prowansalskich albo np. ziół do sałątek. odstawić najlepiej na jakiś czas. baaardzo dobre ;-))

12:22, aga.the.script , przepisy
Link Dodaj komentarz »
"pikle w typie angielskim"

oto przepis na pikle mojej produkcji czyli zasadniczo stanowiące kompilację dwóch innych przepisów z angielskiego autorstwa książki (rewelacyjnej) o pilakch, zaprawach, nawet o suszeniu ryb i mięsa ;-)

1 mały kalafior

ok. pół - 3/4 kilograma ogórków gruntowych

3-4 cebule średniej wielkości

2-3 pomidory średniej wielkośći

zalewa: ocet ok. 1,2 szklanki octu na 4-5 szklanek wody (najlepiej ocet jabłkowy bądź ziołowy, ja używałam octu z uprawy ekologicznej), 1 łyżka ziaren goryczycy, 2 ziarenka ziela angielskiego, 2 łyżeczki kurkumy, 1 łyżeczka soli, ok. 150 ml oliwy, ew. 2 mini papryczki chili suszone

ogórki pokroić na cienkie plasterki. pomidory sparzyć, pokroić - oddzielając wcześniej nasiona. kalafior obrać, umyć dokłądnie, podzielić na mniejsze kawałki, poodcinać "nóżki". cebulę obrać, pokroić na wieksze kawałki - chyba że ma się malutkie, świeże cebulki. warzywa zalać solanką - wodą w proporcji 1 l wody - 1 łyżka soli. musza być wszystkie zanurzone. odstawić na noc. rano je odsączyć, dokładnie wypłukać i jeszcze np. odstawić z samą wodą (bez soli) na trochę. odcisnąć. spróbować - jeśli są b. słone to ponownie odsączyć i przepłukać (ale przy tych proporcjach nie powinny być za słone).

włożyć do słoików. zalewę podgrzać - ocet z wodą i przyprawami. gotować kilka minut. odstawić, lekko schłodzić i dodać roztrzepując z octem - oliwę. (na czas gotowania dodałam też 2 mini papryczki chili ale potem je wyłowiłam). zalać tym warzywa, przekłuć długim patyczkiem każdą porcję zeby odeszło zbędne powietrze. zamknąć i zapasteryzować - w wodzie albo w piecu (schłodzone słoiki wstawić do pieca na ok. 30 min. w temperaturze ok. 150 stopni - naturalnie wkłada się do zimnego pieca).

te pikle mają b. ładny kolor dzięki kurkumie i myślę, że cudownie prezentują się na półce z innymi przetworami bądź bez ;-) podawane są w małej ilości do np. kanapek z serem twardym żółtym bądź np. z białym serem twardym typu feta lub kozim lub innym. myślę,że w małej ilości do mięsa na zimno - też w zestawie z kanapką powinny być smaczne.

chciałabym tak zaczarować w słoikach całe moje lato ;-))

12:10, aga.the.script , przepisy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lipca 2005
"sałatka typu co-my-tu-znaleźliśmy"

wczoraj zrobiłam sałątkę. była dosyć dziwna szczerze mówiąc ale.. od czego są eksperymenty? w skład wchodziły:

 ogórki konserwowe, pomidory, starta kalarepa, groszek z puszki, dymka ,sól, pieprz, papryka.

ogólnie zestaw niczego sobie chociaz kalaerpę można by odsączyć bo jest mocno "wodna". można by dodać tez oliwy i np. kiełków rzodkiewki czy jakiś innych. może brzmieć dziwnie ale.. naprawdę niezłe.

z tym, że ja w lodóce znalazłam jeszcze - świeżą bazylię oraz ogórka zielonego sztuk jeden. dodałam tó również i w tym zestawie było to już nieco gorsze ale ja oczywista zieleninę jestem w stanie zjeść pod prawie każdą postacią i w każdej kombinacji ;-)

09:59, aga.the.script , przepisy
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 kwietnia 2005
parapet poncz

 parapet poncz

o,5 litra wódki

3 litry wina półwytrawnego

2 litry soku porzeczkowego

trochę mineralki

3 pomarańcze, 2 mandarynki, cytryna, grejpfrut

2 puszki brzoskwiń

owoce sparzyć (surowe), pokroić w półplasterki, zasypać cukrem, dodać wódkę. odstawić na minimum parę godzin. dodać wino, sok, wodę. odstawić dalej az do spożycia.

skutki opiszę jutro ;-)

[day next: obserwacja pozwala sądzić, że bywa niepokojąco zdradliwe..]

17:50, aga.the.script , napoje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2005
ciasteczka na pocieszkę

Tego dnia za oknem wcale nie było ponuro. Wcale nie trzeba było rozgrzewać się herbatą ciepłą ani tym bardziej wkładką. Jednak samotne, nudne popołudnia niosą za sobą to ryzyko, że czasem trzeba jakoś zapewnić sobie przyjemność drobną. Taką niewielką, która nie obciąży budżetu ani nie rozszarpie i tak skołowanego umysłu. Zatem - cóż prostszego dla kogoś obdarzonego szafką pełną różnych wiktuałów jak nie upichcić czegoś? Oczywiście musi być to w miarę dietetyczne bo nawet samotne dziewczyny lubią pozostawać w gronie cudownych i uroczych panieniek o nienagannej (czasem..) figurze. W każdym razie wybierając między tuńczykiem w puszce oraz zieloną herbatą i suszoną fasolą, należało wybrać coś.. coś pysznego co zapełni miło brzuszek i pozwoli z optymizmem spojrzeć na świat. A ten był bardzo niespokojny i jakby nawet kręcił się za szybko..

Ciasteczka zdrowtne:

1 część mąki białej (np. ok 2 szklanek)

1 część otrąb pszennych (ok. 3/4 szklanki)

ciepła woda

kilka łyżek oleju

rodzynki, pestki dynki

cynamon, imbir, przyprawa do pierników

proszek do pieczenia ok. 2 łyżeczek

tarte jabłko

Mąkę wymieszać z otrębami oraz przyprawami. Dodać olej i ciepłą wodę - tyle żeby wyrobić w miarę gęste ciasto. Dodać rodzynki, pestki i wyrobić ponownie. Na końcu dodać jabłko. Ciasto nie powinno być za bardzo klejące. Uformować grubszy rulonik i ostrym nożem ciąć na plasterki, formując okrągławe ciastka. Kłaść na blaszce wysmarowanej olejem. Piec aż do nabrania żwawych rumieńców.

Ciastka te nie są kruche lecz raczej twarde. Można jednak dodać więcej tłuszczu i proszku do pieczenia wtedy powinny być bardziej pulchne.

17:54, aga.the.script , przepisy
Link Dodaj komentarz »