run.., love, read ..and bake!
niedziela, 27 sierpnia 2017
Attila Hildmann "Vegan for Fit. Die 7-Tage Detox Diat" - recenzja

Vegan_for_Fit_Gipfelstrmer_CoverKilka lat temu będąc w Niemczech w jednej z księgarni w Berlinie, wpadła mi w oko książka o kuchni wegańskiej. Jej autorem była Attila Hildmann. Wówczas zdobywający coraz większą popularność jako propagator weganizmu oraz aktywności fizycznej. Obecnie jest uznanym autorem kilku książek kulinarnych, wystepuje w licznych programach, a także nawet ma od jakiegoś czasu swój sklep. Jedna z jego książek "Vegan for Fit" od momentu wydania czyli od 4 lat jest wciąż najlepiej sprzedającym się poradnikiem fitness  dietetyczno-kulinarnym, z uwzględnieniem oczywiście diety wegańskiej. W tej książce zawarty jest 30 dniowy program rodzaju diety (lub detoksu jeśli można też tak powiedzieć) w połączeniu ze sportem. W swojej nowej wersji Attila Hildmann proponuje wersję skróconą czyli 7 dniową. Jak pisze we wstępie do "Vegan for fit. 7-Tage Detox Diat" nie wszystkim starczyło chęci na wykonanie miesięcznego programu. A ponieważ jak można oczywiście się domyśleć według Attili jedzenie warzyw jest najzdrowsze, w związku z tym wymyślił tygodniowy wegański detoks czy krótką dietę, na której prawie wszyscy uczestnicy chudli minimum około dwóch kilogramów. Co jest bowiem ciekawe czytelnicy mogą zalogować się na stronie www.veganforfit2.de gdzie po podaniu danych typu obecna waga, płeć, rodzaj aktywności codziennej i sportowej, nawyki żywieniowe itd. otrzymają nie tylko indywidualnie dobraną dietę wraz z przepisami ale także możliwość np. wydrukowania listy produktów potrzebnych do kupienia na cały tydzień. W ten oto sposób nawet ci oszczędzający czas są w stanie zminimalizować cały proces zakupów i przygotowywania jedzenia. W książce "Vegan for fit. Die 7-Tage Detox Diat" Attila pisze min. o tym jak ważna jest jakość tego co jemy. Nie tylko ze względu na wartości kaloryczne ale także minerałów, witamin itd. Ponieważ po raz kolejny namawia do połączenia diety z ruchem, pisze także min. o tym, że warto jest dobrać aktywność, która nam odpowiada oraz, że nie ma co martwić brakiem białka. On sam korzysta min. z protein ze słonecznika i pestek dyni. Oprócz przepisów znajdziemy także kilka ogólnych porad odnośnie stylu życia, poszukania w nim spokoju i wypróbowania medytacji jako środka relaksu. Przeglądając książkę z całą pewnością można stwierdzić, że na tym detoksie nikt nie będzie głodował. Rano mamy do wyboru kilka koktajli z herbatą matcha lub z innymi dodatkami. Później opcjonalnie są do wyboru różne dania i przekąski. Surowe lub gotowane, z samych warzyw ale także z orzechami, quinoa, kaszą lub strączkowymi. Są także oczywiście desery i przepisy na chociażby musli na matcha lub acai itd.  Wszystkie mają opisaną wartość kaloryczną. Każdy przepis jest opatrzony kolorowymi i pięknymi zdjęciami. 

Zachęcam zatem serdecznie wszystkich poszukiwaczy nowych smaków oraz fanów sportu i przynajmniej okresowej diety wegańskiej do lektury. Sama jem wprawdzie drób i ryby ale jednocześnie uważam, że powinno się jeść codziennie możliwie duże ilości warzyw. W książce Attili Hildmann na pewno znajdziecie wiele fajnych przepisów, a ja może już jutro skuszę się na koktajl z matcha zamiast porannej kawy. 

Attila Hildmann "Vegan for Fit. Die 7-Tage Detox Diat" BJVV Verlag 

BJVV Verlag

Attila Hildmann oficial site

16:51, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Chełchowski W., Czuba A. "Preppersi. Przygotowani do przetrwania!" - recenzja

Ten temat interesował mnie od dawna. Z jednej strony można powiedzieć, że jest to książka, która mówi o najczarniejszych marzeniach sennych, skrywanych głęboko pod codziennym zgiełkiem. Z drugiej wielu z nas ma swoje lęki. Czasem dotyczą one rodziny, czasem tego jak poradzimy sobie w innych niż zwykle sytuacjach. Mnie do lektury tej książki popchnęło między innymi życie w wielkiej aglomeracji. Doświadczam na co dzień anonimowości; moje relacje społeczne wyglądają kompletnie inaczej niż moich rodziców. Nie mam domu ani ogródka ze schronem. Przyznam jednak, że w świetle wydarzeń z ostatnich miesięcy, nie raz zastanawiałam się jak poradzę sobie absolutnie sama w skrajnej sytuacji. Dotyczy to nie tylko katastrof naturalnych ale także aktów terrorystycznych, które mogą skończyć się np. odłączeniem prądu na dobę. Okropne? Tak. Czy można temu zapobiec? Nie. Można natomiast w mniejszym lub większym stopniu przygotować sobie pewne zaplecze, które jeśli się poszczęści, przyda się w stosownej chwili.

Książka Wojciecha Chełchowskiego i Andrzeja Czuby to w pewnym sensie mała encyklopedia prepperingu. Także poradnik ale poprzez opisywanie historii prepperingu w różnych kontekstach, trzeba podkreślić również pewien sens charakter naukowy. Autorzy  opisują różne kryzysowe sytuacje. Na część z nich możemy nie mieć żadnego wpływu (wypadki, katastrofy naturalne, ataki terrorystyczne) ale do części możemy się przygotować (brak wody pitnej, ograniczone dostawy prądu itd.). Poruszane są różne aspekty począwszy od kondycji fizycznej, poprzez posiadanie broni, umiejętności walki wręcz, ochrony rodziny aż do gromadzenia zapasów wody, żywności itd. Przygotowania dotyczą zarówno dłuższego okresu czasu (w sensie konieczności przetrwania) jak i zestawów do użytku na co dzień (tzw. Every Day Carry). Niemniej ważnym lub równolegle istotnym jest element przygotowania psychicznego. W wielu sytuacjach, nawet niezbyt ekstremalnych, nie wiemy jak reagować. Dotyczyć to może zarówno nie umiejętności udzielenia pierwszej pomocy ale także np. zachowania zimnej krwi w czasie ataku terrorystycznego i konieczności ucieczki z tłumu lub współpracy z nim. Wiele wzorców prepperingu to elementy stosowane niegdyś lub do dziś w systemach woskowych lub siłach obronnych. Podkreśla się jak piszę sprawność fizyczną ale ważne są tak samo umiejętności walki ze strachem lub dokonania zimnej analizy faktów i wybrania właściwego według siebie rozwiązania. 

Lektura tej książki jest dla mnie wielce pouczająca. Otoczeni elektrycznymi gadżetami, sztuczną rzeczywistością zbyt często zapominamy o najważniejszych rzeczach: o bliskich relacjach z innymi, o świadomym konsumeryzmie, który oznacza przemyślane nabywanie (zbędnych) przedmiotów, rzeczy itd. O tym, że energia elektryczna kiedyś się skończy (a nasz kraj generalnie nie dba o źródła odnawialne). O tym, że może i na szczęście póki co w naszym kraju nie było zamachów terrorystycznych ale .. niestety - mogą się zdarzyć. Tak jak i inne naturalne katastofy. Wiem, że to wszystko może brzmieć jak czarnowidztwo i okazywanie lęków przed nieznaną przyszłością. I też tak po części jest. Uważam jednak, że lepiej wiedzieć więcej o różnych możliwościach niż nie mieć o nich pojęcia. Jak powiedziała jednak z kobiet - preppersów autorom: może nie będę umiała podłączyć potrzebnych kabelków do uruchomienia silnika ale dzięki krzesiwu rozpalę ogień. Preppersem może być każdy i nie jest do tego wymagany zestaw drogich przedmiotów ze sklepu surviwalowego. Preppering to umiejętność korzystania z tego co się ma i opieranie się na wzorcach, które wcześniej przynajmniej w pewnym stopniu można wyćwiczyć. Oczywiście, może się zdarzyć, że i tak okażą się nie przydatne. Jednak jak się często mawia: dobry plan to podstawa improwizacji. 

 Chełchowski W., Czuba A. "Preppersi. Przygotowani do przetrwania!" Wydawnictwo Muza 

link do wydawnictwa

20170822_065718

21:25, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 sierpnia 2017
"Życie pszczół" Maurice Maeterlinck

Piszę o tej książce na bogu ponieważ temat czyli pszczoły to w pewnym sensie integralny element świata roślin, który podziwiam i uwielbiam. I co najmniej też doceniam, szczególnie mieszkając w dużym mieście. 

"Życie pszczół" pierwotnie ukazało się w 1901 roku. Jej autorem jest Maurice Maeterlinck. Prawnik z wykształcenia, z zawodu literat, filozof, eseista. Pisał różnego rodzaju formy literackie. "Życie pszczół" to rodzaj może nawet nie tylko podręcznika ale także filozoficznej rozprawy o świecie pszczół. Autor potraktował ul i pszczoły nie tylko jako obiekt biologicznej obserwacji. Stały się także przedmiotem jego rozważań, właśnie o naturze egzystencjalnej. Próba wyjaśnienia lub rozwikłania niektórych mechanizmów zachowań pszczół może być wyjaśniona z punktu widzenia nauk ścisłych. Są jednak takie, o których trudno powiedzieć, że tłumaczy je wyłącznie biologia. Maeterlinck był pisarzem z przełomu wieków. Piękno świata (lub jego realizm) widać nie tylko w bogactwie opisów ale także we wspaniałym języku, którym autor się posługuje. Takie mam skojarzenia gdy czytam tą książkę. Czuję ducha badacza natury. Nie tylko właśnie od strony mechaniki ale także od strony ducha.

Książka jest pięknie wydana. W twardej okładce, ze specyficznym układem tekstu i licznymi ilustracjami jak przypuszczam przedrukami z oryginału. Jest tym bardziej godna polecenia jeśli zważymy na to ile pszczół umiera od nadmiernej ilości pestycydów i zanieczyszczeń. Przez wiele osób traktowane jak dostarczycielki miodu. Zasługują tymczasem na szacunek od całej ludzkości.

Polecam serdecznie.

Maurice Maetrlinck "Życie pszczół" wydawnictwo MG 2017  

20170822_063124

20:02, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
baton "Chlorella for men"

 Ostatnio interesuje mnie temat bezmlecznych protein. Min. z tego powodu chciałam wypróbować baton z białkiem konopnym. "Chlorella" jest dostępny w dwóch wersjach: "for men" (skład: daktyle, żurawina, białko konopne, chlorella, kakao kruszone, guarana, witamina C) oraz "for woman" (skład: daktyle, migdały, białko konopne, chlorella, malina, l-karnityna, wanilia). Cena każdego ok. 4-5 zł. 

Po spróbowaniu wersji "for men" mogę stwierdzić, że stanowczo jest to baton dla osób lubiących lub akceptujących smak alg / spiruliny czy jak w tym przypadku chlorelli. Jest to dominująca nuta. Baton jest słodki ale czuć, że nie ma tam cukru. Dodatek kakao daje fajny czekoladowy posmak. Zjadłam tylko kawałek (kakao mnie uczula) ale myślę, że cały jest raczej sycący. Algi przyśpieszają metabolizm i ponoć oczyszczają organizm więc będzie to dodatkowy plus dla ich zwolenników. Guarana daje kopa i z całą pewnością ta przekąska to dobra alternatywa dla kawy lub innych energizerów na kofeinie. 

20170820_104052

11:10, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 sierpnia 2017
super biszkopt z mąki gryczanej

Inaczej nie da się tego ująć :-). 

To wersja ciasta, które już opisywałam na blogu. W tej jest bardzo równomierne i delikatne. 

1/2 kubka dobrze zmiksowanego musu jabłkowego (może być nawet! np. słoiczek Gerbera marchew z jabłkiem/jabłko plus kilka łyżek domowego musu) 

1 i 3/4 kubka mąki gryczanej 

2 łyżeczki bezgl proszku do pieczenia 

1 jajko 

1/3 kubka oleju roślinnego  + mnw. 1/3 kubka wody 

Jabłko wrzucić do miski. Wsypać na to mąkę gryczaną z proszkiem. Wymieszać. Do kubka wbić jajko, dolać olej i wymieszać widelcem. Dolać wodę (ok. 1/3 kubka), wymieszać i dodać do mąki. Wymieszać. Masa powinna być raczej puszysta. Proporcje podaję trochę na oko bo zwykle robię to ciasto nie odmierzając dokładnie wody - zależy też jak gęsty będzie mus. Piec ok. 30-40 minut w 180 stopniach. Sprawdzić patyczkiem po 30 minutach czy upieczone. 

Zwykle nie dodaję żadnego słodzika tzn. miodu ale jeśli chcecie by ciasto było słodkie warto dodać ksylitol, stewię lub 2-3 łyżki miodu. Z musem dobrze zblendowanym powinno wam wyjść puszyste i gładkie ciasto. 

Można tez zrobić wersję wegańską - zamiast jajka dać 1 czubatą łyżkę siemienia lnianego. Wtedy prawdopodobnie będzie trzeba dodać też trochę więcej wody. 

bez glutenu, bez cukru

20170811_154510

09:29, aga.the.script , bezglutenowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 sierpnia 2017
nowy numer magazynu "Bieganie"

Kilka dni temu dosłownie odkryłam ten tytuł, na półce w jednym z kiosków. Jakoś wcześniej nie wpadł mi w ręce choć wiem, że istnieje na rynku od dłuższego czasu. Wydawcą jest Fundacja Maratonu Warszawskiego. Gazeta, może celowo, odróżnia się od innych branżowych, nieco innym, spokojniejszym layoutem. W środku znajdziecie wiele ciekawych artykułów. Osobiście przeczytałam ten magazyn prawie od deski do deski (poza sekcją run&swimm). Znajdziecie w "Bieganiu"  min. wywiad z Adamem Czerwińskim, zawodnikiem, który omal nie stał się profesjonalnym biegaczem, a obecnie jest znakomitym amatorem. Jest także rozmowa z Ewą Jagielską, która zaczęła biegać na bardzo poważnie w wieku lat 29 i robi to do dziś, również na bardzo wysokim poziomie (prawie profesjonalnym). Bardzo zaciekawił mnie także np. wywiad z Aleksandrem Łężniakiem, który skonstruował sandały do biegania. Przyznam, że to mnie zadziwiło ale jak widać w biegowych butach także nie ma ograniczeń. Jest też np. szczegółowa analiza żeli do jedzenia przed lub w trakcie treningów/biegów. Może zwłaszcza zainteresować tych, którzy rozważają czy kupować te z glukozą czy z maltodekstryną itd. Są również artykuły poświęcone ultramaratonom; zarówno samym biegom jak i ekwipunkom. Także triathlonom. Jest również słowo o sprzęcie, który można używać w czasie biegania (słuchawki) oraz oczywiście kilka innych artykułów i felietonów. Mówiąc w skrócie dla mnie to była bardzo ciekawa lektura i czekam na następny numer :-). 

magazyn Bieganie, wydawnictwo Fundacja Maraton Warszawski, cena ok. 12 zł. 

strona magazynu

20170820_111819

19:50, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4