run.., love, read ..and bake!
sobota, 18 listopada 2017
subiektywnie - baton "Be Raw Ewa Chodakowska"

Chociaż nie jestem fanką Chodakowskiej to z chęcią wypróbowałam jej nowy baton. Do wyboru był poniższy z kakao oraz drugi z chlorellą, który sobie z tego powodu odpuściłam ;-). Baton jest w smaku czekoladowy, słodki. Początkowo bardzo czuć buraka ale potem dominuje smak kakao. Zważywszy na skład godny polecenia gotowy węglowodanowy produkt lub zdrowa opcja na słodką batonową przekąskę. Jedynym mankamentem jest cena bo 5 zł za sztukę 40g to moim zdaniem dosyć dużo. 

Skład: daktyle, buraki 17%, migdały 10%, ziarna słonecznika, siemię lniane, surowe kakao 

Na 100g 347 kcal / sztuka 40g - 138,8 kcal

Węgle 53,5g / 21,4g

Tłuszcz 6,2g / 2,48g

Białko 7,3g /2,84g

Sól 0,16g / 0,064g

Producent PurellaFood

cena 4,99

20171116_153329

06:17, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 listopada 2017
domowy pasztet (bez tłuszczu i wypełniaczy)

Ten pasztet często gości w moim jadłospisie. W zasadzie proteinowo-warzywny.

Można wymiennie stosować dodatki czyli siekane zioła, natkę pietruszki, szczypiorek, zieloną część dymki. Podobnie wiele możliwości doprawienia: chili, pieprz, zielony pieprz, mieszanka trzech pieprzy ;-) itd. 

Daje się piec w formie i kroić na kawałki (niewiele się kruszy). Można porcje zamrozić w osobnych woreczkach i potem w razie potrzeby używać. 

500g mielonego indyka (najczęściej kupuję porcję w okolicznym, małym rzeźniku) 

2 małe chudziutkie cuknie obrane (lub 1/2 naprawdę dużej) i grubo starte 

2 marchewki średniej wielkości (można dać surowe, obrane i starte grubo ale ja często je obgotowuję kilka minut wcześniej)

opcjonalnie 1 cebula pokrojona w drobną kostkę 

2 łyżki siekanej natki pietruszki

przyprawy: pieprz, chili, czosnek (lub inne wasze ulubione) 

Mięso wymieszać dokładnie z warzywami, pietruszką i przyprawami. Do korytka włożyć papier do pieczenia, przełożyć mięso, "uklepać" w formie i wyrównać wierzch. Piec ok. 50 minut w 170 stopniach. 

Nie wiem jedynie z czego to wynika, że nieraz sam wierzch wygląda na jakby niedopieczony ale myślę, że to zależy to od rodzaju piekarnika. W czasie pieczenia wytworzy się sos w którym mięso się ugotuje i upiecze. Po wyjęciu z piekarnika, wyjąć z foremki na deskę i ewentualnie pokroić lub przełożyć do dużego pojemnika i przechowywać w lodówce (zamrozić). 

Ten pasztet daje się piec i z samą cukinią lub  z samą marchewką i cebulką (byle nie za dużo). W zasadzie nawet można upiec sam z mięsa, bez dodatków warzywnych. Wystarczy, że dodacie ulubione przyprawy, jajko i otrzymacie mięsny pasztet czy rodzaj pieczeni. Dzięki temu można zrezygnować z kupnych wędlin (ja z tym pasztetem robią często kanapki do pracy lub biorę sam w pudełku i jem na śniadanie z warzywami lub na obiad). 

 20171114_085649

przepis do użycia w diecie SCD 

bezglutenowy, bez tłuszczu 

19:34, aga.the.script , proteinowe
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 listopada 2017
subietywnie - batoniki z suszonych owoców Vitanella

20171112_115948

Te o których piszę można kupić w Biedronce. Kosztują ok. 5 zł za paczkę (2 batoniki w środku). 

Baton Owcowy z dodatkiem jabłek i malin: daktyle 89%, suszone jabłka 4%, suszone maliny w proszku 1,3%, olej słonecznikowy, woda, skoncentrowany sok cytrynowy, aromaty naturalne.

Na 100g 320 kcal (sztuka 20g - 65 kcal), tłuszcz 3,5g , węglowodany 64g,błonnik 10g, białko 2g

Baton Owcowy z dodatkiem orzechów: daktyle 87% , orzechy laskowe 5 %, orzeszki ziemne 4 % , olej słonecznikowy, woda. 

Na 100g 360 kcal (sztuka 20g - 70 kcal), tłuszcz 9,5g, węglowodany 60g, błonnik 9,5 g, białko 3,5g 

Ogólnie rzecz biorąc - fajna przekąska jeśli ktoś lubi proste słodycze i z naturalnymi cukrami. Dosyć miękka konsystencja; łatwa do żucia i połykania  - warte wypróbowania w biegu.  Bardziej smakował mi ten owocowy, z dodatkiem malin. Ten z orzechami ma ich mielone cząstki także przy większej ilości radzę uważać osobom z bardzo wrażliwymi jelitami. Generalnie jak dla mnie ok. Raczej na co dzień jako mała dostawa cukru bo przy długim biegu trzeba by chyba zjeść ich na raz cztery ;-). 

20:44, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
domowy sok z żurawiny

ok. 500g surowej polskiej żurawiny 

500 - 700 ml wody

Żurawinę umyć dokładnie. Ja również ja sparzam wrzątkiem. Zalać wodą (ok. 500ml lub więcej) i zmiksować blenderem. Przecedzić przez sitko, ewentualnie dosłodzić i gotowe. Żurawina, którą użyłam to ta drobna. Jej smak i zapach jest dosyć szczególny: kwaśny ale też z domieszką cierpkości i goryczy (kupne jej nie mają - może znika to w czasie obróbki?). Widziałam w sklepie także taką dużą żurawinę ale ponoć według sprzedawcy tylko ta drobna jest polska, a duża jest kanadyjska. W każdym razie kupiłam kiedyś i tą dużą: ma więcej pestek i sok też będzie nieco innej konsystencji. Taki domowy można przechowywać zamknięty w słoiku kilka dni w lodówce. Można też słoiki zapasteryzować lub sok zagotować i dodać do niego odmierzoną żelatynę i przygotować domową galaretkę. 

Ponoć przy zapaleniach pęcherza warto jest brać tabletki z żurawiny na noc. Możemy więc je zastąpić szklanką soku :-). 

Żurawina to nie tylko źródło antyoksydantów ale także uszczelnia naczynia krwionośne i działo przeciwbakteryjnie. Robiłam dziś z niej konfiturę i zapach był już dla mnie całkiem świąteczny ;-)..

20171112_203727

19:37, aga.the.script
Link Dodaj komentarz »
subiektywnie - rękawiczki do biegania

W tym roku zdecydowałam się kupić H&M. Nie jest to wybitnie sportowa marka ale uważam, że w tym przedziale cenowym - całkiem ok. Rękawiczki kosztują ok. 60 zł. W producenta są częściowo wiatroodporne i można używać ich do smartfona. Wierzchnia część jest wykonana z materiału grubszego, sztywniejszego przypominającego materiał na zimowe kurtki sportowe. Wnętrze i ściągacz są uszyte z materiału z kolei podobnego tego z którego robi się koszulki funkcyjne. Czubki palca wskazującego i kciuka (w całej parze) są podwójnie przeszyte i posiadają materiał umożliwiający korzystanie z telefonu (bez ściągania). Z jednej strony materiał jest dosyć sztywny ale jednocześnie jak myślę to ma właśnie zapewnić wiatroodporność. Wnętrze pozwala na odprowadzanie potu i dopływ powietrza. 

Dotychczas używałam zwykłych rękawiczek bawełnianych ale rzeczywiście przy dłuższych biegach robiły się mokre i było to jakimś dyskomfortem. W tych dzięki różnym materiałom jest w ręce ciepło ale też dłonie się nie pocą. Nie testowałam jeszcze ich w czasie ulew ani śniegów ale w dotychczasowej pogodzie jesiennej dały radę jak najbardziej. Na pewno trzeba się przyzwyczaić do pewnej sztywności materiału jeśli chcemy korzystać często z telefonu ale ogólnie nie wydaje się to być dużym problemem. Dla mnie plusem jeszcze była rozmiarówka bo mierzyłam rękawiczki innych firm i miałam z tym problem. Zastanawiałam się nad Asicsem (całkowicie z materiału a la funkcyjny i miękkie) ale były wyłącznie w zestawie z czapką i nie chciałam już dublować tego co mam. 

20171112_131820

19:02, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 listopada 2017
Tristan Gooley "Przewodnik wędrowca" - recenzja

Wspaniała książka, którą powinien posiadać każdy zwolennik nawigacji naturalnej albo po prostu wędrowiec czy nawet namiętny spacerowicz, szczególnie po naturalnych terenach. 

Autor książki jest doświadczonym nawigatorem i podróżnikiem. Ścieżka jego wędrówek wiodła zarówna przez lądy, góry jak i morza. Co jest jednak dla mnie niemniej wyjątkowe w "Przewodniku wędrowca" to fakt przekazywania informacji w sposób bardzo jasny, a jednocześnie odnoszący się często do bardzo znanych nam okoliczności przyrody. Nie chodzi tu oczywiście wyłącznie o Wielką Brytanię (autor jest Brytyjczykiem)  ale o drzewa i rośliny, które znajdziemy nawet w przydomowym ogródku. Dzięki obserwacji tego jakie gatunki rosną w określonych miejscach na danym terenie lub np. z której strony drzewa znajdziemy więcej zielonych liści. Jesteśmy  w stanie zgadnąć gdzie na przykład znajduje się źródło wody lub z której strony najczęściej wieje wiatr. Informacji zawartych w książce Tristana Gooleya jest tak wiele, że nie sposób nawet ich streścić w kilku zdaniach. Wiedza, którą nam przekazuje nie dotyczy oczywiście wyłącznie flory. Często zwraca także naszą uwagę na wydawałoby się oczywiste fakty. Jak chociażby taki, że z najwyższego wzniesienia w okolicy będziemy w stanie zobaczyć większy fragment okolicy. To czego uczy jednak ponad wszystko:  obserwacja. Wytrawny wędrowiec, podobnie jak naturalny nawigator powinien cały czas uważnie obserwować i dokładnie oglądać świat, który go to otacza. Dzięki temu nawet zwykły spacer do pobliskiego parku powinien dostarczyć nam nieznanych dotąd atrakcji ponieważ będziemy mogli zaangażować się w inne rozpoznanie terenu niż dotychczas.

Poza olbrzymią wiedzą i faktem, że jest to pewien rodzaj poradnika, "Przewodnik wędrowca" jest świetnie napisany. Dla mnie była to bardzo wciągająca lektura choć aby skorzystać ze wszystkich wskazówek musiałabym (lub będę ) wracać do tej książki wielokrotnie. Poza wszystkim innym Gooley opisuje świat naturalny w tak piękny sposób, że osobiście od razu mam ochotę wyruszyć na pieszą wycieczkę. Polecam zatem serdecznie wszystkim fanom chodzenia, rajdów, nordic walkingu i biegania w naturalnych warunkach :-) oraz oczywiście każdemu kto chce dowiedzieć się czegoś więcej o świecie oraz jego obserwacji. 

Tristan Gooley "Przewodnik wędrowca" wydawnictwo OTWARTE 2017 

36,90 zł 

link do wydawnictwa

Dziękuję serdecznie wydawnictwu za otrzymanie książki do recenzji! 

 20171107_094132

08:01, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2