run, read ..and bake!
piątek, 01 grudnia 2017
bieganie a żylaki

Ten temat dotyczy mnie osobiście. Niedawno przeszłam operacyjne usunięcie żylaków (bynajmniej nie z powodów kosmetycznych).

W jednym z ostatni numerów magazynu "Bieganie" był wywiad ze znanym i cenionym specjalistą, min. chirurgiem naczyniowym i flebologiem czyli dr Adamem Zielińskim. Co można dowiedzieć się w skrócie z rozmowy: 

- żylaki to choroba, która najczęściej dotyczy biegaczy długodystansowych i kolarzy (oczywiście mowa o osobach trenujących regularnie czy często dużo czyli dla biegaczy więcej niż 10km jednorazowo, a u kolarzy więcej niż 50km przy jednej jednostce). Początkowo mogą to być tylko poszerzone żyły ale mogą zamienić się z czasem w żylaki czyli kiedy żyły są nadmiernie obciążone co dzieje się kiedy zapotrzebowanie na przetransportowanie dużej ilości krwi przekracza zdolności transportowe naczyń żylnych

- przygotowując się do wymarzonego biegu (np. maraton lub półmaraton) i mając żylaki dobrze jest trenować częściej ale w mniejszych ilościach (np. dwa razy dziennie po 10 km w odstępie kilku godzin). Kilka startów w roku na długim dystansie nie powinno wpłynąć bardzo negatywnie na nasz układ naczyniowy. W ogóle mając żylaki dobrze jest także zwiększać odległości czy intensywność treningów stopniowo. 

- warto jest stosować kolanówki kompresyjne ale nie same opaski na łydki (bez stóp) ponieważ nacisk musi być stopniowy również od stopy (bez tego może być gorszy odpływ krwi i prowadzić np. do obrzęku)

- jeśli dokucza nam np. poczucie ciężkości nóg, zmęczenia lub puchnięcie - warto zrobić wywiad rodzinny (to często choroba dziedziczna) i udać się na konsultację do lekarza (podstawowe badanie to doppler - przypis mój :-). Podobnie jeśli cierpimy także / lub na nadciśnienie albo mamy wadę wrodzoną serce lub choroby naczyń - także koniecznie przed podjęciem treningów trzeba udać się na wizytę do lekarza. 

magazyn "Bieganie" październik 2017 "Jak bieganie obciąża żyły" wywiad Elizy Czyżewskiej z dr. n. medycznych Adamem Zielińskim

A teraz kilka moich obserwacji :-) jako pacjentki (wprawdzie nie doktora Zielińskiego ale ogólnie): 

- żylaki to choroba przewlekła. Jeśli widzicie je u siebie, nawet "od młodego" jak to się potocznie mówi - warto poszukać specjalisty i zdecydować się na jakąś formę leczenia. Niestety wiem z doświadczenia, że bardzo dużo zależy na jakiego lekarza się trafi. Mogę tylko polecić najlepiej 2-3 konsultacje w celu diagnozy i wyboru ewentualnego lekarza. Dobrze jest popytać wśród znajomych czy ludzi z pracy bo dzięki temu nieraz udaje się znaleźć naprawdę kogoś dobrego. NFZ oferuje generalnie wyłącznie tradycyjną metodę czyli wycięcie żył co najczęściej robi się gdy żylaki są już bardzo duże. Warto jednak przeszukiwać fora i lub pytać o to lekarzy lub znajomych bo np. zdarza się, że są placówki NFZ gdzie można poddać się zabiegowi laserowemu na żylaki w ramach NFZ.

- operacja żylaków (ta metodą Bablocka bodajże) to normalna operacja, a nie zabieg kosmetyczny - choć można mieć nieraz takie wrażenie. 

- żylaki częściej dotyczą kobiet co wynika z innej gospodarki hormonalnej 

- czy dieta wpływa na powiększenie żylaków? Zastanawiałam się nad tym ale trudno mi powiedzieć, oczywiście wyłącznie na podstawie autopsji. Wiele lat nie jadłam mięsa, ryb, jajek, a żylaki zaczęły mi sie robić i tak od czasu chyba okresu studiów lub już nawet w szkole średniej. Niewydolność żył miałam już stwierdzoną kilka lat temu zanim powróciłam do jedzenia mięsa. 

- co robić by zapobiegać lub jak się wspierać mając żylaki: 

Moim zdaniem (oczywiście również jest to wyłącznie moje prywatne zdanie): 

* przyjmować suplementy poprawiające napięcie żył i uszczelniające naczynia krwionośne (trzeba je dobrać samemu. Ja np. kilku preparatów nie mogłam brać ze względu na uczulenia i ostatecznie zostałam przy jednym, któremu jestem wierna). 

Jednocześnie jest to temat dosyć sporny bo choć z jednej strony niektórzy lekarze zapisują preparaty (bez recepty) poprawiające krążenie i szczelność naczyń, to są również tacy, którzy uważają, że to bezcelowe. 

* dbać o dietę (ja wierzę w moc soków/owoców/warzyw dobrze działających na żyły czyli: porzeczki, jagody, borówki, dzika róża, grejpfruty jeśli was nie uczulają, soki z zielonych warzyw - papryka, sałata, warzywa liściaste zielone - najlepiej podkręcone witaminą C lewoskrętną w proszku lub po prostu skropione sokiem z cytryny). Wymienione produkty wg mnie działają po prostu dobrze na żyły, natomiast w ogólnym rozrachunku myślę, że warto jest też mieć niskosolną i raczej z rozsądną ilością tłuszczy. 

*rzucić palenie (jeśli zdarza wam się popalać) 

*w przypadku kobiet rozważyć inną formę antykoncepcji niż leki hormonalne

* w treningach stosować kolanówki kompresyjne: zgadzam się tu absolutnie z dr Zielińskim, że tylko te ze stopą. Jak dla mnie przy żylakach opaski na same łydki są bez sensu bo ucisk jest przy kostce, a co ze stopą? Tam przecież też trwa przepływ krwi. Gdy sama zaczęłam stosować to zauważyłam, że właśnie np. stopy miałam mniej zmęczone po częstych podbiegach. 

*rozważnie trenować i zdać się na własny rozsądek i wyczucie siebie. Przed operacją w jednym miejscu usłyszałam żeby nie wykonywać przysiadów, ćwiczeń siłowych i nadmiernie się eksploatować. W drugim - skoro miałam mieć operację, to i tak mogę sobie robić co chcę ;-). Czy moja miłość do podbiegów wpłynęła na to, że pojawił się mi nowy żylak (przy istniejącym już innym dużym na tej samej nodze)? Nie wiem. Z jednej strony jak myślę - może tak bo podbiegi to większe obciążenie dla nóg. Z drugiej strony - nie wiem bo żylaki nie tworzą się w miesiąc tylko z reguły to proces długotrwały. Jednocześnie nie mogę wykluczyć obu przypadków ;-)..

* na co dzień także nosić uciskowe kolanówki lub rajstopy - wiem, że okropne bywa ich zakładanie ale jednocześnie sama widziałam pozytywną poprawę przy noszeniu rajstop uciskowych i siedzeniu 12 g w pracy na krześle (zdarzało mi się rzadko, że bolały mnie nogi - przy rajstopach to minęło). Po operacji klasycznej nosi się rajstopy ucisku 1 stopnia (mam zalecenia na 2 tygodnia bandażowania nogi czyli do zdjęcia szwów, a potem rajstopy uciskowe)

*rozsądnie dawkować jednostki treningowe i równomiernie wprowadzać obciążenie 

*latem ważne jest by pić dużo wody, a siedząc unikać długotrwałego trzymania nóg w jednej pozycji.  Jedną z częstszych konsekwencji żylaków jest zakrzepica. Trzeba też dbać by nie trzymać np. zgiętych nóg długo i w jednej pozycji. Dlatego też jeśli macie pracę siedzącą to można podstawić sobie taboret/krzesło lub nawet dużą piłkę pod biurko  i trzymać na niej nogę/nogi lub kłaść tam ją co jakiś czas. 

*przydatna też jest specjalna podstawka/podkładka pod nogi (z gąbki) lub tzw. szyna Brauna, która umożliwia utrzymanie nogi/nóg w wyższej pozycji niż serce w czasie snu lub odpoczynku. 

* no i na koniec: jeśli zdecydujecie się na operację poświęćcie czas na wyszukanie, sprawdzenie, dowiedzenie się wszystkiego itd. To normalna operacja. Dlatego dobrze jest zadbać o siebie by nie mieć infekcji i chorować. Mi wydaje się, że także warto jest zwiększyć wcześniej podaż witaminy C i antyoksydantów - wydaje mi się, że dzięki temu mam mniejsze siniki niż sąsiadki w szpitalu ;-) na operowanej nodze. Jeśli bierzecie przeciw zakrzepowe to trzeba je odstawić chyba 5 lub 7 dni przed terminem operacji. Wycięcie żylaków niesie za sobą różne powikłania i niestety nic nam nie zagwarantuje, że nam się nie przydarzą ale warto przynajmniej zadbać o siebie. U niektórych osób dochodzi do ponownego pojawienia się żylaków ale jak wytłumaczył mi jeden lekarz wynika to z tego, że po wycięciu żyły krążenie przejmują żyły głębokie. Jeśli nie poradzą sobie z tym problemem to właśnie skutkiem są ponowne żylaki. To choroba dziedziczna ale także i wg innego lekarza, którego spotkałam - wada anatomiczna. Moim zdaniem prewencja jest ważna ale niestety nie gwarantuje sukcesu  w 100% :-). Obecnie mam czas rekonwalescencji i powoli wdrażam się w normalne funkcjonowanie. Ważne jest żeby chodzić ale nie przeforsować nogi bo może puchnąć (wiem to od lekarza ale też innej pacjentki). Generalnie planuję wrócić do treningów najpóźniej w styczniu (na pewno stopniowo) i może po jakimś czasie też coś o tym napiszę. 

 

12:14, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »