run, read ..and bake!
niedziela, 03 grudnia 2017
"Skok na smog" - recenzja

W dzisiejszych czasach pewną normą stały się już aplikacje, które pokazują nam poziom smogu w naszym mieście lub w miejscu w którym mieszkamy. Jeśli choć trochę zgłębi się ten temat, to wtedy nawet można się zdziwić, które z miast królują w Polsce jeśli chodzi o nadmierną ilość smogu. 

Jednym z nich jest Kraków. Jak przypuszczam nie bez powodu właśnie tam została wydana bardzo ciekawa i jednocześnie sympatyczna książka "Skok na smog". Napisana przez Małgorzatę Majkowską - Szajer, a zilustrowana przez Annę Kaszubę - Dębską. Wydana natomiast przez wydawnictwo Znak Emotikon. Chociaż tematyka o której opowiada nie jest najweselsza autorce udało się w bardzo fajny (moim zdaniem oczywiście :-) sposób wyjaśnić dzieciom (to grupa docelowa czytelników) czym jest smog. Jak powstaje, z czego się składa. Co wpływa na to, że "stoi w miejscu", a także jak można zmniejszyć jego wytwarzanie. Wszystko jest opowiedziane w bardzo prosty sposób. Hance, głównej bohaterce i przewodniczce po Krakowie, towarzyszy kot Paloma i pies Misiek. Jak przystało na dosyć ponurą tematykę, wszystkie ilustracje są biało-szare-czarne z niewielką ilością innych kolorów. Oczywiście ma to swój cel, w końcu smog nie jest kolorowy. 

W Krakowie jednym z głównym problemów jest palenie w piecach weglem niskiej jakości lub po prostu śmieciami. Smog jednak tworzą także min. liczne spaliny z samochodów. W Polsce niestety brak społecznej edukacji na temat zanieczyszczenia środowiska. Brak chyba też lub może najbardziej praktyki czyli wcielania w życie chociażby segregacji śmieci i wykorzystywanie ich wtórnego itd. Szczerze mówiąc raczej wątpię by najbliższe miesiące przyniosły w tym temacie przełomowe zmiany. Mam jednak nadzieję, że ta książeczka nie tylko powie dzieciom z przedszkoli i szkół podstawowych o tym jak powstaje smog ale także może da coś do myślenia ich rodzicom. 

tekst Dorota Majkowska-Szajer, ilustracje Anna Kaszuba - Dębska  "Skok na smog" wydawnictwo Znak Emotikon Kraków 2017 cena 29,90 zł. 

link do wydawnictwa

 20171204_153205

 

19:08, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
bieganie na diecie paleo

..lub innej niskowęglowodanowej. 

Wczoraj przeglądałam grudniowy magazyn "Bieganie" i stąd dzisiejsza refleksja. 

Dla wielu osób dieta niskowęglowodanowa kojarzy się z konsumpcją samego białka. A tymczasem jeśli chce się np. uprawiać długie biegi lub ultramaratony lub triathlony itd. to nie da się pogodzić jednego z drugim ponieważ trzeba jeść węglowodany żeby z czego mięśnie miały produkować energię na długotrwały wysiłek. 

Z tym się zgadzam. Tak, to prawda. Sama miałam momenty diety rzeczywiście wysokobiałkowej (z różnych powodów) i wtedy jeśli rzeczywiście okazjonalnie jadłam większość ilość węglowodanów to faktycznie następnego dnia biegło mi się lepiej lub łatwiej. Także było to widoczne nawet w taki krótkim odcinku czasu. 

Jednocześnie uważam, że często ulegamy stereotypom. Dieta niskowęglowodanowa jaką jest np. dieta SCD lub dieta paleo to diety, które dają bardzo szerokie spektrum produktów, które możemy jeść. Te diety zasadniczo są pozbawione kasz, zbóż, słodyczy (gotowych). Jednocześnie są pełne warzyw, owoców, nieraz suszonych owoców. A każdy z nas preferuje inne rzeczy. Kiedy sama z ciekawości trafiłam na YouTube filmiki osób na diecie SCD to byłam nawet zaskoczona jak bardzo różnią się one od siebie. Czy ja byłabym w stanie jeść na śniadanie jabłko z czystym masłem orzechowym? Albo wypić jako bifor przed wyjściem do pracy 2 szklanki soku z kapusty ponieważ jest on bardzo zdrowy na system trawienny? Chyba nie. Obydwie osoby w zasadzie jadły w 70-80% same roślinne lub owocowe rzeczy, a resztę stanowiło gotowane mięso lub ryba. A przecież SCD to tez dieta wykluczająca zboża, kasze itd.

Na YT można znaleźć też serię krótkich dokumentów pt. "Fuel"  amerykańskiej firmy producenckiej Munchies.  W jednym z odcinków poznajemy Timothego Olsona, który uprawia maratony i ultramaratony górskie. Jego dieta to paleo (albo nawet HFLC czyli Hihg Fat, Law Carb - dużo tłuszczu, mało węglowodanów).  Czyli potocznie mięso i mięso. Tymczasem jak można zobaczyć Olson jako główne lub częste źródło węglowodanów w treningach stosuje avocado. A jego codzienna dieta składa się z bardzo dużej ilości warzyw, koktajli z owoców i tzw. superfoods. Czyli też zjada sporą ilość węglowodanów tylko po prostu nie je chleba, kasz, makaronów itd. 

Zupełnie inna dieta jest kulturystyki Rene Campbell (też jeden z odcinków). Tu rzeczywiście dieta składa się głównie z kurczaka, ryżu, kapusty, protein i jeszcze raz kurczaka :-) ale też jej cel jest kompletnie inny niż budowanie wytrzymałości. 

Polecam wam zresztą obejrzeć serię "Fuel" Munchies. Jest dobrze zrobiona; przedstawieni są różni sportowcy i różne rodzaje diet. Pokazuje tez jak bardzo każdy z nas jest inny i funkcjonuje na innym jedzeniu lepiej lub gorzej. W serii można zobaczyć min. baletnicę, iron mana weganina, a także super strong men z USA. 

Timothy Olson by Munchies

18:31, aga.the.script , diety
Link Dodaj komentarz »