run, read ..and bake!
środa, 06 grudnia 2017
"Tajemnicze życie grzybów" Robert Hofrichter - recenzja

Nigdy nie przypuszczałam lub bym nie przypuszczała, że książka o grzybach może być tak wciągająca i ciekawa! Przeczytałam ją jednego wieczoru i właściwie nawet trochę mi było przykro, że się skończyła :-). 

Robert Hofrichter jest biologiem i mykologiem z wieloletnim doświadczeniem naukowym. Wiedzę, którą posiada (zarówno w praktyce jak i w teorii) bardzo ciekawe (i zapewne w pewnym sensie skrótowo) przekazuje czytelnikom. Co szczególnie interesujące to niesłychane bogactwo świata grzybów. Mnie nigdy nie fascynowało ani zbieranie grzybów ani ich jedzenie. Wiedziałam owszem, że jest coś takiego jak grzybica (różnych części ciała) oraz, że w okresie pyleń warto wysłuchać alertów dla alergików na ten temat. Jednak cały gatunek nigdy nie był przedmiotem moich rozważań. Tymczasem dzięki Hofrichterowi wędrówka po krainie grzybów okazała się być wielce pouczająca. Książka w zasadzie zaczyna się i kończy klasyczną podróżą zbieracza grzybów leśnych i jego obserwacji. Jednocześnie w czasie całej wycieczki mamy okazję poznać złożoność świata grzybów. Tworzą go nie tylko te widoczne gołym okiem lub te które znamy ze swoich stołów. Zaliczają się do nich także mikroorganizmy. Również grzyby morskie, grzyby, które rosną na pustyni albo takie,które żyją pod ziemią i tworzą liczne symbiozy z drzewami i roślinami. Są oczywiście też takie które pasożytują i na roślinach i na zwierzętach, w tym na ludziach. Co ciekawe grzyby nawet zaliczyły kilka wizyt w  kosmosie ;-) i całkiem dobrze (w pewnym sensie) sobie w nim radziły (gorzej maszyny, które ulegały przez to korozji lub zanieczyszczeniom). Mnie szczególnie zaintrygowała opowieść w której to mrówki hodują grzyby w mrowisku, a także jak grzyby potrafią wykorzystać owady w celu konsumpcji oraz wykorzystania ciał czy chityn do tworzenia nowych miejsc dla swoich grzybni. Tak jak wspomniałam nigdy nie należałam i nie należę do osób dla których grzyby stanowiły przedmiot refleksji (no i daleko mi w ich konsumpcji do Froda ;-). Jednak lektura "Tajemniczego życia grzybów" sprawiła, że faktycznie z wielkim zainteresowaniem odkrywałam kolejne zagadki i niewiadome tego świata. Wielka w tym zasługa autora, który dzieli się swoją olbrzymią wiedzą z czytelnikami niczym dobrą powieścią. Może nie sensacyjną ale z całą pewnością bardzo malowniczą. W czasie czytania miałam prawie wrażenie jakby ktoś oprowadzał mnie po wielkiej puszczy w której grzyby stanowią główny punkt zainteresowania. Tak poniekąd zresztą było :-).  W każdym razie jest to świetnie napisana książka, o fascynującej tematyce, nie tylko dla znawców tematu. 

Robert Hofrichter "Tajemnicze życie grzybów" wyd. Prószyński i S-ka  / cena 36 zł /

pierwotnie recenzowałam ją dla portalu Dla Lejdis

link do wydawnictwa

20171210_123933

18:20, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
pierniczki zaparzane bezglutenowe

I w ewentualnej opcji wegańskie jeśli mleko zastąpi się mlekiem roślinnym. Przepis z książki "Święta bez pszenicy" (nieco zmidyfikowany): 

100g mąki gryczanej (ja użyłam Melvit)

80g mąki ryżowej (jw.)

60g skrobi ziemniaczanej

70g  (ja dałam ok. 90g - miałam resztę syropu w butelce) syropu daktylowego

120 ml mleka (lub roślinnego)

przyprawy: 1 łyżeczka imbiru w proszku, 1 łyżeczka cynamonu

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia bez fosforanów i bez glutenu 

Mleko podgrzać i wymieszać z syropem  aż się zagotuje.  Suche składniki wymieszać. Zalać je gorącym płynem. Wymieszać łyżką i potem ręką zagniatać aż uzyskamy ciasto. Może być trochę klejące. Zostawić je do ostudzenia, a najlepiej na kilka godzin - na blacie. Wtedy też trochę wyschnie i da się dobrze wałkować. Jeśli nadal się klei można wałkować przez folię lub podsypać odrobiną mąki gryczanej.

Piec ok. 15-20 minut w 170 stopniach.  Dobrze jest sprawdzać spód pierników i piec do lekkiego zbrązowienia (spodu). Te pierniczki są bardziej miękkie niż twarde.

Są mało słodkie, korzenne. Trochę przypominają herbatniki lub tzw. suchary bieszczadzkie w wersji piernikowej :-). Po upieczeniu przechowywać w zamkniętym pudełku - wystawione na talerzu stają się bardzo twarde. 

W oryginalnej wersji można ewentualnie dodać jeszcze jajko ale wtedy ciasto może być bardziej klejące. 

Bez tłuszczu. 

Miłych Mikołajek! 

20171206_162521

 

08:07, aga.the.script , bezglutenowe
Link Dodaj komentarz »