www.pasza.blox.pl: książki, dietetyka, bieganie.. i nie tylko!
piątek, 26 października 2018
Marjan Ogorevc "Medycyna alternatywna w sporcie" - recenzja

Lektura tej książki jest dosyć ciekawym doświadczeniem. Autor jest wieloletnim trenerem lekkiej atletyki. Jego praktyka i przekonania są jednak raczej mocno oryginalne na tle innych współczesnych twórców teorii dotyczących trenowania zawodników. Ogrovec jest bowiem zwolennikiem tzw. medycyna alternatywnej. Dotyczy to zatem nie tylko stosowania np. akupresury jako elementu regeneracji ale także np. stosowanie różnych duchowych praktyk w celu polepszenia wyniku (i aury - mówiąc w dużym skrócie) zawodnika. 

Ponieważ Ogrovec jest Słoweńcem i czynnie działa od dawna w branży sportowej, bardzo ciekawe są spostrzeżenia, wspomnienia i refleksje, które pisze o czasie przeszłym. Czyli także np. o metodach treningowych radzieckich zawodników lub innych z "bratnich krajów". Obecnie mogą śmieszyć niektóre metody ale z drugiej strony jeśli ma się współczesną ogólną wiedzę na temat sportu zawodowego, to niektóre z nich może i były intuicyjne ale jednocześnie wcale nie głupie. Z tego samego powodu wydaje się, że pewna część praktyk jest jak najbardziej warta rozważenia. Czyli właśnie zajęcia z jogi, stosowanie akupresury, akupunktury, masaży shiatsu lub innych. Harmonię w ciele buduje się nie tylko na poziomie fizycznym ale także i psychicznym. Przyznam, że w tym kontekście czytanie np. o diagnostyce karmy u zawodników wydaje mi się być zabawne (generalnie chodzi tu posiadaniu w aurze człowiek pewnych obciążeń). Bo czy np. mistrz skoku o tyczce może dzięki temu zyskać lepsze wyniki? Jeśli jednak zastanowimy się nad tym, że często fizyczne problemy jak kontuzje czy przeciążenia powstają także w skutek psychicznych problemów, to w tej sytuacji praca na sferą ducha, nawet w dosłownym tego znaczeniu, może być cenna. Wszystko oczywiście zależy od osoby. I jak każda inna praktyka wymaga chęci i zaangażowania. Każdy z nas jest kompletnie inaczej zbudowany, także pod względem psychicznym i energetycznym. Są osoby dla których pójście do bioenergoterapeuty będzie tylko grubym dowcipem, a dla niektórych będzie odczuwalnym w pozytywnych skutkach zdarzeniem. Jak we wszystkim zalecałabym ostrożność ponieważ są to bardzo delikatne sprawy. 

W każdym razie jeśli szukacie czegoś absolutnie innego, oryginalnego albo właśnie macie przypadek zawodnika, który wypróbował już totalnie wszystko i nadal stoi w miejscu z wynikami, być może w tej książce znajdziecie inspirację. 

"Medycyna alternatywna w sporcie" Marjan Ogorevc wydawnictwo KOS 2011

105525505o

06:35, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 września 2018
Matt Fitzgerald "Waga startowa" - recenzja

Świetna książka napisana przez znawcę tematu czyli nie tylko aktywnego triathlonisty ale także dietetyka sportowego oraz dziennikarza. Temat wagi startowej jest znany wielu profesjonalnie uprawiającym sport oraz amatorom zajmującym się sportem również na wysokim poziomie. Wynika to z prostego faktu: lżejsze ciało- lepsze wyniki. Szczególnie właśnie dotyczy to sportów wytrzymałościowych takich jak m.in. kolarstwo, biegi (maratońskie lub ultra), pływanie, triathlon. Ogólnie zatem mówiąc chodzi o to by utrzymać wydolność na możliwie wysokim poziomie (w okresie startowym) wraz z jednoczesnym utrzymaniem określonej wagi oraz danego procentu tkanki tłuszczowej.  Wbrew pozorom niska zawartość tłuszczy w diecie nie  musi służyć niskiemu poziomowi tkanki tłuszczowej w organizmie. Matt Fitzgerald rozkłada temat wagi startowej na wiele elementów. M.in. chociażby poprzez analizę składu ciała sportowców, tego z czego spala się kalorie i przy jakiej aktywności oraz także np. jaka powinna być ilościowo dieta (zależności procentowe węglowodanów, białek i tłuszczy). Jest również zawarty rozdział w którym mamy przykładowe diety znanych sportowców wytrzymałościowych. Generalnie jest to książka dla zainteresowanych bardzo tematem. Autor porusza także wiele tematów związanych z różnymi trendami w dietetyce ogólnie jak i związanymi z samą dietetyką sportową. Rozprawia się z niektórymi mitami lub omawia różne zagadnienie z punktu widzenia rozmaitych badań naukowych. Poza olbrzymią ilością fachowej wiedzy warto sięgnąć po tę książkę ponieważ jest świetnie napisana i bardzo dobrze się ją czyta. Jeśli interesuje was temat dietetyki sportowej w kontekście sportów wytrzymałościowych to to jest właśnie lektura dla was. 

Matt Fitzgerald "Waga startowa" wydawnictwo Inne Spacery

link do księgarni

978839307945233

 

07:08, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 lipca 2018
Scott Carney "Co nas nie zabije" - recenzja

Zdobywanie Kilimandżaro w samych szortach (i oczywiście w butach) wydaje się być naprawdę ekstremalnym pomysłem. W dodatku jeśli mówimy o dwóch dniach, a nie czterech lub pięciu, które są pewnym minimum nawet dla mniej lub bardziej doświadczonych amatorów trekkingu i wspinaczki. Scott Carney dokonał zdobycia tego szczytu właśnie w tak ekspresowym tempie. W dodatku tylko raz założył bluzę i kurtkę. Prawie całą drogę przeszedł z nagim torsem, niosąc ubrania w plecaku. 

To czym go przywiodło była nie tylko ciekawość. Także chęć sprawdzenia się w dosyć ekstremalnych warunkach. Również by ponownie spotkać się z Wimem Hofem i odświeżyć praktykowanie jego metody. W sumie w bardzo dużym skrócie to co promuje Hof jako autorską koncepcję jest umiejętne zarządzanie ciałem (umysłem i organizmem) i całą jego fizjologią. Wbrew pozorom możemy doświadczać niskim temperatur i nawet bez gorateksów całkiem dobrze w nich funkcjonować. Jak to zrobić? Wystarczy przygotować się oddechowo i mentalnie.

Scott Carney po tygodniowym warsztacie u Hofa dokonywał już joggingu przy ujemnych temperaturach. Oczywiście biegać wychodziło się również w samym obuwiu i spodniach. Dla nas smaczku dodaje fakt, że wszystko dzieje się (działo) w polskiej wsi w Karkonoszach. Główny element przygotowań polega na ćwiczeniu hiperwentylacji, odpowiedniego oddychania i zgromadzeniu możliwej dużej ilości tlenu we krwi. Carney przyleciał do Stanów bez żadnego wcześniejszego przygotowania. Miał i ma raczej siedzącą pracę; nie był też szczególnie oddany uprawianiu sportów ani stuprocentowej organicznej diecie. Trochę biegał, trochę ćwiczył ale bez przesady. Na miejscu poznał innych uczestników. Niektórzy szukali tu ratunku przed ciężkimi chorobami. Inni szukali po prostu nowego wyzwania. Na temat Wima Hofa można znaleźć sporo informacji w internecie. Jest nazywany "Iceman" i pod tym nickiem też konto na Instagramie. Również na YT można znaleźć o nim kilka dokumentów. Idąc  dalej tym tropem oraz tym o czym pisze Carney, warto dla ciekawskich poszukać na YT filmów innych osób praktykujących ten typ oddychania i ćwiczeń (mentalnych i fizycznych). Ponieważ koncepcja zakłada pozbycie się dwutlenku węgla z organizmu i "operowanie" pozostałym tlenem w celu uzyskania lepszej wydolności (rolę gra także często poddawanie się równocześnie niskim temperaturom). Jednym z propagatorów podobnej metody poprawiania wydolności jest Laird Hamilton, znany surfer, który wielokrotnie pokonywał kolejne rekordy w zakresie surfingu. 

Książka Carneya początkowo powstawała jako kolejna o tematyce śledczej. Dlatego też autor gdy znalazł wydawcę, postanowił natychmiast przylecieć. Miał już w swoim życiu do czynienia z fałszywymi cudotwórcami, których dziwne metody doprowadziły nawet do śmierci oświeconych wyznawców. Tym razem ani w jednym ani w drugim wypadku nie stało się jak poprzednio. Carney doświadczył bardzo pozytywnych efektów treningu metody Hofa. Co więcej wziął się za to dosyć poważnie i przez kolejne pół roku praktykował w domu (oddychanie, zimne prysznice i biegi - gdy było to możliwe również w niskich temperaturach), na końcu poddając się badaniom. Wyniki były bardzo zadowalające: spadek wagi o 15 kg oraz szybsze spalanie tłuszczy w czasie intensywnego wysiłku niż węglowodanów. 

"Co nas nie zabije" nie jest jednak bałwochwalczym lirykiem ku czci idola. Jest książką moim zdaniem dosyć rzeczowo opisującą na czym opiera się cała koncepcja Hofa. W dodatku nie unika też mniej laurkowych opisów gdy zdaje relację z wyprawy na Kilimandżaro, a także gdy wspomina wcześniejsze zdarzenia. Hof, z całą pewnością jest wyjątkowym człowiekiem chociażby ze względu na swoje możliwości adaptacji do niskich temperatur. Jeśli jednak chodzi o relacje interpersonalne na pewno czasem brakuje mu empatii. Nie oznacza to oczywiście, że jej nie ma ale według Carney'a na pewno nie radzi sobie zawsze z innym człowiekiem, szczególnie w trudniejszych sytuacjach. Książka Carney'a to bardzo ciekawa podróż w inny wymiar oddychania. Obecnie czytam inną o podobnej tematyce czyli "Tlenową przewagę" Patrica McKeown, która w zasadzie o tym samym czyli o zwiększeniu ilości samego tlenu we krwi lecz opiera się na innej metodzie (m.in. poleca unikanie głębokiego oddychania oraz zaleca wyłącznie oddychanie nosem). Jestem ciekawa konfrontacji metodologicznej :-). Natomiast podsumowując mogę powiedzieć, że z całą pewnością Hof jest na pewno jedyny w swoim rodzaju. Stosując jego metodę na pewno sięgniemy do własnych granic i o to właśnie chodzi. Praca nad umysłem oraz poznanie czy doświadczenie swojej fizjologii to kolejny etap by żyć jako lepiej zintegrowana świadomość, nie tylko w zakresie sportów ale też i choroby czy codziennego życia. 

Scott Carney "Co nas nie zabije"  Wydawnictwo Galaktyka

__b_9788375795806zdjęcie okładki ze strony wydawcy

 

07:57, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 maja 2018
"Ukryta przewaga.Trening mięśni głębokich" Tom Danielson i Allison Westfahl - recenzja

Tom Danielson jest zawodowym amerykańskim kolarzem. Do tworzenia tej książki skłoniła go jedna rzecz, a mianowicie ból pleców. Jako kolarz, który dziennie oraz na zawodach jeździ olbrzymie ilości kilometrów w zasadzie był do tego przyzwyczajony. W sumie większość zawodowych sportowców relatywnie często odczuwa ból "czegoś" :-) zależnie od uprawianej dyscypliny więc Tom nie był wyjątkiem. Jednak po sporej kraksie w czasie dużych zawodów w Europie, zależało mu na szybkim powrocie do dobrej kondycji. Będąc już w Stanach spotkał na swej drodze Allison Westfahl. Instruktorkę fitness ale także osobę doskonale znającą się na budowie ludzkiego ciała oraz każdego mięśnia, który w nim istnieje. Dzięki temu pomogła Tomowi określić jakie mięśnie są źle wykorzystywane lub nadmiernie obciążane, a co z kolei prowadzi do np. bóli w innych częściach ciała. Nie zawsze bowiem tak jest, że np. jeśli boli nas przód kolana to na pewno będzie to rzepka. W przypadku spędzania wielu godzin w dosyć niezwykłej pozycji jaką jest siedzenie na siodełku roweru, przyczyną może by także coś innego. Mechanika ciała jest naprawdę niezwykła i z tego samego powodu zdarza się, że ból bioder okazuje się mieć swoje źródło w kręgosłupie itd. 

To o czym piszą oboje autorzy w tej książce to generalnie rzecz biorąc istotność tzw. gorsetu mięśniowego. Chodzi o mięśnie brzucha ale nie tylko. Zwyczajowe brzuszki i skłony po skosie są wg Toma nie wystarczające. Sm przekonał się właśnie m.in. dopiero po spotkaniu z Allison. Jej ocena braków lub nadużycia niektórych partii mięśni poprowadziła do wykonywania określonych przez nią ćwiczeń i co za tym idzie pomogła Danielsonowi nie tylko uporać się z bólem pleców ale także wpłynęły na poprawę szybkości oraz szybsze poradzenie sobie z innymi kontuzjami. 

Pierwsza część książki ma w sobie dużo z wykładu fizjologii. Na temat samych mięśni, poszczególnych partii ale także np. o tym jak zbudowany jest kręgosłup, które części odpowiadają za jakie partie mięśni itd. Fachowa wiedza jest przeplatana przypadkami z kariery Toma i jego doświadczeniami (o kontuzjach ale także i pozytywnych efektach ćwiczeń opisanych w tej książce). Druga część zawiera 3 części treningowe ćwiczeń na gorset. Każdą  z nich należy wdrażać stopniowo, nawet jeśli jeździcie tygodniowo kilkaset kilometrów. Według Toma zawarte w książce ćwiczenia w sposób pozytywny i bardzo skuteczny wpłynęły na jego mechanikę, poprawiły komfort jazdy i zmniejszyły urazowość. Ćwiczenia opatrzone są ilustracjami na których Tom wykonuje poszczególne partie. Ogólnie są to tzw. ćwiczenia funkcjonalne, które możemy wykonać bez jakichkolwiek urządzeń. Generalnie proste ;-) ale jak wiadomo ich skuteczność zależy od regularności i ilości powtórzeń. Dlatego też każda część treningowa ma podane propozycje ćwiczeń całych zestawów.

Ćwiczenia są zalecane i przeznaczone dla kolarzy. Moim zdaniem mogą się jednak także przydać biegaczom. Siła mięśni gorsetu jest niezmiernie ważna, szczególnie jeśli biegamy lub planujemy długie dystanse. 

Tom Danielson i Allison Westfahl "Ukryta przewaga. Trening mięśni głębokich" wyd. Galaktyka 2015

link do wydawnictwa

 20180601_065111

 

07:13, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2018
"Fizjologia wysiłku i treningu fizycznego" red. naukowa Jan Górski - recenzja

Znakomita książka, która dla wielu osób może być albo lekturą obowiązkową na studiach albo taką, którą koniecznie trzeba przeczytać jeśli interesujecie się sportem, fizjoterapią, rehabilitacją czy jak ja :-) częściowo dietetyką sportową. Książka jest podzielona na kilka większych rozdziałów. Zasadniczo opowiada o wszystkich elementach pracy organizmu i ciała ludzkiego w kontekście wysiłku fizycznego czyli sportu. Jest to elementem podstawowym, który brany jest pod uwagę przy omawianiu kolejnych tematów. Wszystkie części mówią po kolei o tym jak niezwykłe procesy zachodzą w momencie gdy ćwiczymy, biegamy, jeździmy na rowerze. Zaczyna się tego w jaki sposób nasze mięśnie (i ciało) generują energię potrzebną do poruszania całym ciałem i jego poszczególnymi częściami. Omówiono także pracę najważniejszych organów: serca, płuc, nerek, jelit itd. Także jest mowa o tym co się dzieje z wytwarzaniem insuliny; jak zmieniają się mięśnie w czasie treningów długotrwałych i tych szybkościowych. Również jak się ma np. trawienie węglowodanów i białek, a budowanie wytrzymałości itd. To co piszę brzmi bardzo ogólnie ale zapewniam wszystkich zainteresowanych, że książka choć napisana przez naukowców i wykładowców jest generalnie bardzo przystępna, nawet dla osób bez wykształcenia związanego z aktywnością fizyczną (i jej skutkami :-). Dla mnie jest to cenna wiedza, której dosyć prosty sposób podania pozwala mi na uporządkowanie dotychczas zdobytej wiedzy. Oczywiście wielokrotnie padają liczne nazwy różnych substancji czy procesów chemicznych ale pominąwszy te elementy, naprawdę dzięki "Fizjologi wysiłku.." jest łatwo zrozumieć jakie zmiany zachodzą w czasie uprawiania sportów. 

"Fizjologia wysiłku i treningu fizycznego" red. Jan Górski wydawnictwo PZWL 2011 

link do wydawnictwa

20180507_070541

06:03, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 marca 2018
Anders Hansen, Carl Johan Sundberg “Projekt zdrowie” – recenzja

Ta książka jakkolwiek z wyglądu dosyć niepozorna okazała się być dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy. Autorzy to Szwedzi, lekarze i naukowcy. Anders Hansen jest lekarzem i psychiatrą, a także magistrem ekonomii. Carl Johan Sundberg jest z kolei lekarzem i profesorem fizjologii. Poza swoją podstawową pracą zawodową oboje piszą i publikają artykuły z dziedziny nauk medycznych. Sundberg dostał nawet w 2005 roku Nagrodę Kartezjusza za osiągnięcia w dziedzinie popularyzacji nauki.

„Poradnik zdrowie” to książka choć można mieć wrażenie, że czyta się zbiór artykułów popularnonaukowych (w jak najlepszym rozumieniu tego pojęcia) albo może płynnie przechodzi się od jednego tematu do drugiego, nie tracąc przy tym tempa w podawanej wiedzy. Autorzy zrobili wszystko żeby w bardzo prosty sposób wyłożyć czytelnikowi dotychczasową wiedzę, różne teorie, hipotezy, a także wyniki lub ocenę badań naukowych. W Szwecji książka miała premierę w 2014 roku i w związku z tym wszystkie cytowane osiągnięcia naukowe datowane są maksymalnie na ten czas.

Ogólnie ujmując tak książka poświęcona jest, jak tytyuł wskazuje, tematowi zdrowia. Jednak jego główną tezą czy przesłaniem jest to, że ruch to zdrowie. Wydawało by się rzecz bardzo prosta i wcale nie odkrywcza. Jednak sposób w jaki autorzy o tym opowiadają jest naprawdę bardzo fascynujący. Poruszają bowiem kwestię ruchu nie tylko z punktu widzenia motywacji (ciało leżące na kanapie przyciąga bardziej :-) .. ale właśnie także różnych badań naukowych. Spektrum potraktowania jest bardzo szerokie. Dotyczy bowiem zarówno tego jak spędzamy czas obecnie (w ciągu całej doby – przeważnie siedzimy lub leżymy jeśli policzymy też do tego sen). Również problemom z odchudzaniem i najchętniej magicznym środkiem na schudnięcie. Ponieważ autorzy posługują się swobodnie wiedzą z zakresu najnowszych technologii medycznych (łącznie z inżynierią genetyczną) można zatem dowiedzieć się, że np. są próby wypodukowania tabletki, której zażycie da organizmowi poczucie, że wykonywał wysiłek fizyczny (oczywiście bez ani jednego ruchu). Mowa jest także o tym jak nauka czy postęp w tworzeniu zaawansowanych produktów kształtuje rynek potrzeb i podaży. Ponieważ ruch wiąże się z także co oczywiste ze sportem, omawianych jest wiele zagadnień z tej branży. I tak nie tylko dowiecie się czy lepiej jest wam uprawiać interwały czy dłużej trwające ale o niższej skali intensywności sporty. Poleca się różne metody spalania tłuszczu, a nawet mówi się o dopingu genetycznym czy testach genetycznych, które mają określić jaka forma ruchu jest dla waszego organizmu najbardziej adekwatna. W „Projekt zdrowie” temat genów jest w ogóle bardzo często poruszany. Pojawia się także wiele innych zagadnień taki jak sporty wytrzymałościowe, jak ruch wpływa na zapobieganie chorobom, interpretacja  różnorakich badań i refleksje na ten temat. Jak jednak wspomniałam nadrzędną ideą, którą autorzy chcą przekazać jest to, że po prostu – ruch jest zdrowy.

Ta książka to naprawdę świetnie wykonana robota i należy się autorom  medal za popularyzację wiedzy o naszym ciele i ruchu jako metodzie  wspierającej ogólną kondycję naszego ciała. Wiadomo, że nic nie sprawi, że staniemy się nieśmiertelni ale do mnie jak najbardziej przemawia idea, że uprawianie sportu czy tzw. regularne zażywanie ruchu sprzyja lepszemu życiu i funkcjonowaniu organizmu. Bardzo często w moim okolicznym parku spotykam osoby, na oko powyżej 65 lat, które nadal biegają lub maszerują z kijkami. Podziwiam zawsze i mam  nadzieję, że jeśli dożyję ;-) sama będę również tak ćwiczyć.

Wydawnictwo Smak Słowa 2017

 link do Wydawnictwa

20180322_081729

10:54, aga.the.script , książki-sport
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2