HAPPEN! what I love..and bake.
niedziela, 20 marca 2016
..nr 6 i 7..

..powinny tu się znaleźć jakieś peany tryumfu ;-) ..ale nic z tego. Nie udało mi się zachować reżimu życia bez kawy. Ważne jest ze próbuję :-) ale na razie to jeszcze nie ideał. Mimo wszystko wypróbowałam inną kawę zbożową z rozpuszczalną (żyto i jęczmień). Też nie jest to produkt dla mnie ale na razie wystarczył na poranek. Zauważyłam, że kawa rano daje kopa ale jednocześnie powoduje u mnie pewną "spinę". Mam jeszcze zamiar wypróbować zaparzyć w kawiarce klasyczną kawę zbożową. A jak znajdę dalszą motywację to może zaczynać dzień od ciepłej wody z cytryną. Przez minione 2 dni uległam ponownie i w sumie wypiłam 2 kawy. To czego się nauczyłam przez ten tydzień: zmiana nawyków w gorszym dla siebie okresie jest trudniejsza choć nie niemożliwa. Czasem nawyk przejmuje nad nami siłę lub może my się jemu oddajemy bo chcemy poczyć to co dane zachowanie zwykle nam daje: odprężenie, bezpieczeństwo, poczucie spokoju itd. No i motywacja. Jak pisze Maja Storch w jednej ze swoich książek: jeśli wynosi ok. 70% na naszej skali to znaczy, że jesteśmy zdeterminowani coś zmienić. W tej sprawie myślę, że jestem gdzieś w okolicy 50 :-). A zatem reszta przede mną. 

piątek, 18 marca 2016
..nr 4 i 5..

..cykoria z kawą jednak nie dla mnie. Nie będę wchodzić w szczegóły :-) ale nie jest to produkt dla mnie. Cały czas szukam zastępstwa na poranki. Lubię rooibos i rumianek ale piję je litrami w ciągu dnia i rano wolałabym coś innego. Dziś w sklepie eko szukałam kawy z żołędzi. Przypomniało mi się jak ciotka opowiadała, że z głodu robiono taki napój w czasie wojny..a dziś można kupić tylko z etykietką "naturalne" .. :-) W wyniku różnych sytuacji życiowych poszłam dziś po całości i wypiłam dwie normalne kawy. Wyzwanie zatem słabo mi idzie jeśli chodzi o wytrwałość ale wierzę, że będzie lepiej ;-) .. Niedobór magnezu daje mi się we znaki więc chcę wprowadzić jakiś nowy system gry :-). 

środa, 16 marca 2016
..nr 3..

Porażka ;-) ... Wczoraj wieczorem zjadłam chleb własnej produkcji gryczano-owsiany bezgl. Nie wiem co mam z owsem ostatnio ale nawet po jedzeniu bezgl, również puchną mi oczy itd. Dziś rano w związku z tym okropnie ale mimo wszystko zaczęłam dzień cykorią i kawą. Potem jednak w ciągu dnia dostałam takiego ataku alergii (już pylą drzewa), że skończyło się kawą z ekspresu. Nie wiem jak to jest ale czasem mam wrażenie, że kawa powoduje zmniejszenie objawów alergii. Może coś w tym jest (choć bez dowodów naukowych) bo kolega alergik ma podobnie. Przypuszczam, że inna sprawa to alergie krzyżowe i w ten pośredni sposób wpływ ma to co jemy na to co wdychamy. Zielona herbata z kolei jest polecana zamiast kawy. Ja czasem ją piję też by zmniejszyć objawy. W sumie ..rano jeszcze nigdy nie piłam, może to jest pomysł :-). Uwielbiam jednak zapach kawy i spokój poranka dlatego też może tak bardzo lubię pić ją rano bo jak już się przekonałam często jednak przwyczajenie bierze górę. I wystarczy potem tylko tydzień - dwa wprowadzania nowych zasad i już z górki ;-) ..

..nr 2..

Sukces połowiczny :-).Poranek mimo wszystko rozpoczęty z kawą mieszaną czyli 3/4 prażonej cykorii i 1/3 kawy rozpuszczalnej. Plus mleko migdałowe. Nie piję typowej inki ze względu na dużą zawartość cukrów (buraki, jęczmień) oraz jęczmień (alergen). Wprawdzie pomijając sprawę kawy przeczytałam w internecie,że organizm nie trawi inuliny zwartej w cykorii i duże jej spożycie może grozić... niedogodnościami (hmm..po prostu gazami ;-) więc trochę mam wątpliwość czy to dobre przy ZJD. W każdym razie nie piję dużo więc obecnie nie będę się tym przejmować. Taka kawa daje rano łagodniejsze wejście w dzień. Stewierdzam i dziś jak wiele jest kwestiä czasu. Rano nieraz mam 30 minut na wyjście x domu i po prostu zwykła kawa daje mi kopa, a taka cykoria nieraz wymaga dłuższego rozbiegu :-). Jedna z koleżanek o której wiem, że niegdyś rzucała picie kawy regularne, wspominała później, że od razu widocznie poprawiła się jej cera. Na pewno są również i inne plusy ..poza jednym podstawowym minusem: nie smakowaniem kawy ;-). 

poniedziałek, 14 marca 2016
..dzień bez kawy nr .1 ..

..czyli tzw. challenge (z polska wyzwanie ;-) z nie piciem kawy przez 7 dni. Trochę z inspiracji innego wyzwania ( do którego powrócę czyli jak się wyżywić przy niskiej stawce żywieniowej, a jestem na bardzo szczególnej diecie .. ) , a trochę z potrzeby ogólnej. Kocham kawę i ceremoniał jej picia, szczególnie rano. Zawsze wolę nawet o godzinie 6 wstać chwilęc wcześniej i po prostu przysiąść z kubkiem chociażby i na 5 minut. Pomyśleć, w spokoju zanurzyć się w ciszy w nadchodzący dzień :-) .. Poza tym przy okazji lubię iść na dobrą kawę, do jak to nazywam "miejsc kultu kawy". Na Mokotowie lubię najbardziej Relaks, a w Poznaniu Brismanów na Jeżycach. Jednocześnie niestety kawa wypłukuje magnes, a że miewam z tym problemy (choć biorę co dzień chelatowany) to min. stąd pomysł na tą odmianę. W praktyce od jakiegoś czasu przestałam kupować rozpuszczalną i przygotowuję wyłącznie w kafeterce. Dziwne ale mam wrażenie, że nawet taka kawa jakoś mniej drastycznie działa na mój delikatny dość system trawienny. W każdym razie wciąż chodzi mi po głowie - na ile to przyzwyczajenie, a na ile potrzeba? Jako alergik często rano potrzebuję kopa, zwłaszcza gdy poprzedniego dnia coś mnie uczuliło i mam np. opuchnięte oczy itd. W ciągu dnia miewam czasem spadki energii. Ostatnio jednak, po lekturze  Marka Sissona "Przeprogramuj swoje geny" ( o diecie paleo generalnie) stwierdziłam, że rzeczywiście chyba jest tak, że gdy mamy źle skomponowaną dietę to odczuwamy min. potrzebę picia kawy - lub "dopalaczy" bo brak nam energii. Zauważyłam po sobie taką zależność i stąd ta refleksja. W każdym razie można też pić kawę z innych powodów :-) ale moje są jak widać rytualno-koniecznościowe. Dziś w sumie poszło nieźle. Rano tylko rooibos (który pijam litrami), w ciągu dnia sok warzywny Tymbarku z żeńszeniem (lubię i polecam również z imbirem i chilli. Ja preferuję akurat tą firmę) i jedynie po południu kilka łyków kawy z ekspresu (nie pijam czarnej herbaty bo mnie uczula).. Także ogólnie nie najgorzej..zobaczymy jak będzie jutro :-). 

20160314_060955

Poranny kubeł rooibosa ;-) i już...

niedziela, 27 lipca 2014
.."Smaki wyspy Uznam"..
..dziś fragmenty mojego tekstu na ten temat.
 Usedom - meine Liebe ;-) ... 

"Smaki wyspy Uznam" (fragment) 

Cała wyspa oferuje możliwości, które należy wykorzystać. Do dłuższych i krótszych spacerów, wycieczek rowerowych, rejsów turystycznych lub odpoczynku w którejś z licznych kawiarni. Jak wspomniałam smaki wyspy Uznam to dla mnie obiady domowe, kawa i ciastko oraz rokitnik. Dlaczego? 

Oczywiście, będąc nad morzem, trzeba wybrać się na rybę. Polecam  przy okazji świetnie zaopatrzony sklep rybny (w Świnoujściu) na ul. Piłsudskiego (blisko tzw. rynku, niedaleko Poczty Głównej). By zjeść coś od razu najlepiej jest wybrać się w okolice promenady. Tu kupimy bułkę z rybą (moda przyszła z Niemiec) lub danie rybne w innej postaci. Jeśli zdecydujemy się zjeść w tzw. budce czy sezonowej knajpce ze stolikami zasadne jest  jednak pytać się o ceny za sto gram i wielkość porcji ponieważ zdarzyło mi się już zapłacić za średniej wielkości jedną porcję  ok. 60 zł. Jedzenie było dobre ale .. niesmak pozostał. I choć jestem fanką ryb to w Świnoujściu często stołuję się tzw. domowymi obiadami. Jedno z takich miejsc jest niepowtarzalne. Na ulicy Żeromskiego (bliżej granicy) w budynku z poradnią NFZ, na samym dole, znajduje się stołówka. Nieco obskurna, choć z miłą obsługą. Menu zawiera ok. 15 dań. W zestawie za 15 zł zawsze jest zupa + drugie danie (głównie mięsne; dla wege  pierogi, ryba lub naleśniki - też w cenie ok. 12-15 zł). 

  

na zdjęciu standardowe drugie danie w "Domowych obiadach" czyli tzw. sztuka mięs 

Czego by nie powiedzieć o wystroju, jedzenie zawsze świeże. Surówki zakwaszone sokiem z cytryny, zupy na wywarach, proste dania. Może nigdy nie jedliście buraczanej z zacierkami …ale skoro cenicie domową kuchnię:  na pewno będzie wam smakować! W okolicznych domach wczasowych z reguły można także wykupić abonament na posiłki ale raczej nieco wyższej cenie (ok. 20 zł za obiad). Z kolei blisko dworca linii UBB (Usedom BaderBahn) znajduje się również sporej wielkości bar szybkiej obsługi (średnia cena za obiad także ok. 12-15 zł).  Jeśli szukacie bardziej wykwintnej kuchni proponuję  udać się bliżej wspomnianej promenady. Bez problemu można zjeść nie tylko rybę w typowym barze ale i rybne danie restauracyjne, inne wyrafinowane  lub standardowe jak pizza. Kawiarni również jest obecnie tyle, ze z łatwością można znaleźć miejsce by zjeść jakiś wyjątkowy deser. W Niemczech w prawie każdej cukierni, piekarni bądź kawiarni można skorzystać z oferty „Kaffee und Kuchen” (kawa + ciastko)  w cenie ok. 3 e.  W Świnoujściu takie zestawy też stały się już popularne. A zważywszy na wzrost popularności picia kawy w Polsce i co za tym idzie jej ceny, koszt w gruncie rzeczy często jest podobny. Jeśli planujecie natomiast wydać ok. 40-50 zł na osobę w zestawie obiadowym, i ma być on zagraniczny ;-), można wybrać się do sąsiadów. W wielu restauracjach zestaw ryba+ziemniaki+sałata jest właśnie w takiej cenie (ok. 10 e). Równie łatwo kupimy rybę w bułce, słynnego wursta lub inne wakacyjne przysmaki. Pragnącym szczególnych i eleganckich doznań  można polecić  jedyną na wyspie Uznam restaurację z  gwiazdką Michelina  (Gourmet-Restaurant „Tom Wickboldt”) znajdującą się w Heringsdorfie.  A w Ahlbecku natomiast znajduje się np. włoska restauracja Rialto w której spora część obsługi to prawdziwi niemieccy Włosi .. lub włoscy Niemcy .. Na miejscu oczywiście pizze, pasta, desery itd. W tzw. Śledziowie jak to mówi moja koleżanka  (Hering to po niemiecku śledź)  przy spacerowym deptaku można polecić następujące miejsca. Bar szybkiej obsługi na początku molo. Codziennie przygotowuje się jeden rodzaj zupy (dostępna do wyczerpania). W tym sezonie jadłam grochowy eintopf (z parówkową i ziemniaczaną wkładką ) oraz zupę rybną (śmietanowa, z warzywami i zaskakującą ilością ryb; z bułką – danie obiadowe). Koszt ok. 4 e. 

 

Eintopf grochowy z wkładką, bar na molo w Heringsdorfie 

 Można tam kupić także bułki np. ze smażonym śledziem lub mięsne dania drugie. Przez ścianę sąsiaduje cukiernio-piekarnia z obfitością pysznych ciast i pieczywa. Idąc dalej wzdłuż molo warto zatrzymać się w kawiarni/restauracji przy jego końcu. Tutaj także dostępne są desery, kawy, dania obiadowe itd. ale podane w wyjątkowych okolicznościach. Siedząc w jednym z koszy otaczających lokal, można podziwiać widoki na morze lub uznamski pejzaż nadmorski. Jeśli odejdziemy nieco w głąb kurortu znajdziemy inne potencjalnie atrakcyjne miejsca  jak np. „Usedomer Brau”. W tym pubie sprzedawane jest lokalnie warzone piwo (ok. 5 rodzajów). Intrygująca jest wielkość porcji od 0,1 (!) do litra (standardowe 0,5 kosztuje ok. 3 e). W karcie, poza zestawami obiadowymi, do kupienia są również drinki, napoje z piwem, grzane wino itd.  Bansin, które jest ostatnią miejscowością na tym krótkim szlaku, także oferuje podobne atrakcje smakowe. Wszystkie miejscowości oprócz pamiątek nadmorskich oferują w rozmaitej postaci produkty z rokitnika, który jest najbardziej eksponowaną turystycznie lokalną rośliną. Rośnie w postaci krzewu lub drzew; może osiągać wysokość nawet do kilku metrów. Owoce to pomarańczowe jagody, po obróbce można wykorzystać na wiele sposobów. Zawierają wiele witaminy C, soli mineralnych i cennych składników dlatego też warto skusić się choć na jeden z produktów. W gminie Heringsdorf  ( łączącej trzy kurorty: Ahlbeck, Heringsdorf, Bansin) rokitnik jest dostępny w wielu postaciach. Dżemy, galaretki, miód, herbaty, susze owocowe, gotowe zestawy do nalewek, cukierki, lizaki, czekoladki, likiery, wino, soki  itd.  Dzięki temu, że jest odporny na zmienne warunki atmosferyczne i właściwie najbardziej do życia potrzeba mu wody i dużo słońca wspaniale rośnie na wyspie Uznam.


wystawa ze sklepu na molo w Heringsdorfie 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10