www.pasza.blox.pl: książki, dietetyka, bieganie, pieczenie.. i nie tylko!
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
Nathanael Johnson "Ekożycie pod lupą" - recenzja

Bardzo ciekawa książka . Tak można by ją podsumować :-). Rozwijając zdanie należało by dodać: dla osób, które są ciekawe świata i nie boją się kwestionować własnych poglądów albo ich zmieniać. 

Przewodnich tematów w książce jest kilka. W zasadzie każdy rozdział jest bardzo rozbudowanym reportażem. Autor z reguły poszukuje odpowiedzi na pytania, które sam stawiał sobie lub do których stawiania zmusiło go życie. Urodzony pod koniec lat 70. minionego wieku, był wychowywany przez rodziców, którzy uważali, że dzieciństwo bez cukru, telewizji i nadmiernego kontaktu z cywilizacją sprawi, że Nathanael i jego brat będą .. No właśnie - kim? Szczęśliwymi ludźmi bez próchnicy? Przystojnymi młodzieńcami o genialnych umysłach nieskażonymi głupimi kreskówkami? A może ponurymi inteligentami, których cierpienie świata sprowadzi do szamańskich metod leczenia depresji? 

 Dzieciństwo Nathanaela Johnsona w jakiś sposób na pewno było bardzo szczególne. Ilu rodziców pragnie zdrowych i szczęśliwych dzieci? Wielu. A ilu jest w stanie ochronić swoje potomstwo przed zanieczyszczoną atmosferą, skażeniami gleby lub problemami społecznymi? Chyba nikt. "Ekożycie pod lupą" to rodzaj konfrontacji dorosłego człowieka, którego dzieciństwo było nieco inne niż średniej krajowej, razem z tym co poznał, zyskał lub stracił wchodząc w relacje z teraźniejszym amerykańskim społeczeństwem. Johnson sam stawia sobie pytania lub usiłuje odnaleźć właściwe odpowiedzi. Jak pokazuje w swojej książce, bardzo często bardzo trudne jest zarówno trafne postawienie pytania jak i znalezienie jedynej słusznej odpowiedzi.

Tematyka o której pisze z jednej strony jest dosyć szeroka. Z drugiej w dużym stopniu dotyka codziennego życia zwykłego człowieka. Choć trzeba dodać, że raczej takiego, który sam zadaje sobie pytania lub po prostu ma pewne przemyślenia na niektóre tematy. To o czym pisze autor to m.in. sprawa porodu naturalnego (co jest lepsze lub gorsze: cesarka czy poród naturalny), mleka i zdrowotnych probiotyków (czy słuszne jest, że w Stanach bardzo ogranicza się i kontroluje sprzedaż niepasteryzowanego mleka?), czy jedzenie warzyw jest współcześnie zdrowe (zważywszy na to ile pestycydów i trucizn mogą mieć w sobie), jak pogodzić idealistyczne wyobrażenie o pięknej naturze i drzewach z prowadzoną polityką wyrębu (i zadbać o przyszłość lub nie zniszczyć wszystkiego co mamy na Ziemi), czy szczepionki mają sens czy nie, jak tworzy się skalę porównawczą do badań naukowych,  a nawet także o hodowli wieprzowiny i rynku nasienia (tak jest przy masowych hodowlach). Generalnie rzecz biorąc są to nie tylko bardzo szczegółowo napisane rozdziały. Autor jak najbardziej rzetelnie i wiarygodnie starał się zgłębić każdy temat. Często pisze właśnie np. o swoich wyobrażenia idealnego eko świata albo o tym jakie było jego dzieciństwo, a z czym przyszło mu się mierzyć gdy założył rodzinę itd. W zasadzie żaden z tematów czy pytań nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Johnson praktycznie przy każdym rozważanym temacie pisze także o procesach społecznych, które zmieniły wiele sytuacji. Jego obserwacje dotyczą nie tylko zmian, nieraz narzuconych odgórnie (jak np. wojna). Co jest ciekawe zauważa także wiele szczegółów, które często umykają. Teraz myślę, że zwłaszcza w dobie wiedzy z internetu kiedy każdy może zdobyć argument za i przeciw konkretnym teoriom (choć z badaniami naukowymi bywa tak samo ;-). Ilustruje to chociażby przykład rozważań dlaczego ludzie często cenią medycynę alternatywną bardziej niż konwencjonalną. Bardzo skrótowa i uproszczona odpowiedź: ponieważ w tym drugim przypadku z reguły poświęca im się więcej czasu. A konwencjonalna medycyna obarczona różnymi systemami, przelicza tylko choroby i chorych, a nie dba o to czy ktoś ma pewien komfort psychiczny np. w czasie leżenia po operacji w gorącej, wieloosobowej sali (gdzie załóżmy, że np. lepsze warunki mogłaby skrócić rekonwalescencję itd.). 

Przyznam szczerze, że trudno mi streścić książkę Johnsona. Zresztą nie ma to najmniejszego sensu ale naprawdę podziwiam autora za ogrom pracy,który włożył w próbę usystematyzowania wiedzy o otaczającym go świecie. Oczywiście w zakresie pytań na wybrane tematy. Dla mnie było to bardzo ciekawe ponieważ sama, jako idealistka, marzę o równowadze natury i człowieka. Po przeczytania rozważań autora, który borykał się z podobnymi wizjami i pytaniami, wiem jedno. Kompromisy są możliwe ale wymagają zrozumienia wielu różnych czynników i współpracy wielu (też bardzo różnych) ludzi. Czy zatrzymamy postęp cywilizacji? Pewnie nie. Czy nasze dzieci będą mogły skorzystać z bogactwa żywności, którą oznacza się tylko jako niskokaloryczną lub bez cholesterolu? Być może. Ale czy tak samo ich wnuki będą mogły biegać nago po dzikich lasach? Na to już trudno znaleźć odpowiedź. Każdy kto czasem zadaje sobie pytanie jak funkcjonuje współczesny świat i człowiek, powinien "Ekożycie.." przeczytać. Polecam!

Nathanael Johnson "Ekożycie pod lupą" wydawnictwo VIVANTE 2016

20180415_183130

05:40, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 stycznia 2018
George R.R. Martin, John Jos. Miller "Ręka umarlaka" - recenzja

Rzadko piszę na blogu o książkach, które czytam poza tematyką ww. Ponieważ pisałam recenzję tej książki na portal Dla Lejdis, a że zachwyciła mnie :-) więc napiszę po krótce o niej i tutaj. 

Do przeczytania skusiło mnie nazwisko Georga R.R. Martina. Polubiłam serial "Gra o Tron" ale książka (którą czytałam wcześniej niż ekranizacja) nie przypadła mi do gustu. Była dla mnie zbyt mroczna. Poza tym akuratnie byłam po obejrzeniu wszystkich sezonów "Tudorów" i bardziej niezwykła była dla mnie postać Henryka VIII, który ścinał ludzi zależnie od humoru itd. i jest to wszystko faktem. A nie fantastyką, którą i tak od lat czytałam. Tym razem nie wiedziałam czego się spodziewać. Mogę powiedzieć tylko, że ta książka to dla mnie absolutnie bomba. 

"Ręka umarlaka" to kolejna część serii "Dzikie karty". Nie znam żadnej poprzedniej części ale ogólnie bez problemów udało mi się wsiąknąć w ten świat. Może przez pierwsze kilka rozdziałów trudno było mi ustalić kim są dżokerzy, a kim asy ale z czasem wyjaśniło się wszystko. Główni bohaterowie to Jay Ackroyd, prywatny detektyw i as oraz Daniel Brennan vel Yeoman, łucznik i zabójca. Połączy ich razem zabójstwo kobiety, którą znali, szanowali, a nawet kochali czyli Poczwarki. Ackroyd znajdzie jej ciało, totalnie zmasakrowane w prywatnym gabinecie. Yeoman ze względu na łączące go ze zmarłą relacje, wyruszy by pomścić jej śmierć. Tropiąc różne ślady spotkają się po drodze. Nie połączy ich przyjaźń ale wspólny cel. Wyjaśnienie zagadki będzie dosyć skomplikowane i na końcu otrze się nawet o polityczne kandydatury.

Ta książka to połączenie science fiction z sensacją. Ma w sobie wszystko co moim zdaniem taka książka powinna mieć. Wyrazistych, niezwykłych ale i ludzkich bohaterów. Nawet jeśli są asami jak Jay, który potrafi teleportować rzeczy w odległe miejsca, to i tak mogą mieć zwykłe słabości (vide koszmar z dzieciństwa). Akcja toczy się cały czas bardzo szybko i co i rusz skręca w kolejne miejsce. Dzięki temu możemy poznać sporą część Dżokerowa, a także dowiedzieć się jak funcjonują jego mieszkańcy. W tle pojawiają się także kosmici, jeszcze więcej asów, luksusowe dziwki, drogie jachty i zmęczeni pracą zwykli policjanci (z których jeden też jest dżokerem czyli przemienionym wirusem i jest częściowo jaszczurką ). Łapówki,narkotyki,  morderstwa, przekupstwa i wielkie oszustwa na politycznej górce. To wszystko razem wzięte powodowało, że naprawdę z napięciem czytałam końcówkę nerwowo zastanawiając się czy bohater przeżyje ;-). W każdym razie dawno nie czytałam tak dobrego połączenia s/f i sensacji. Bardzo mi przypadł ten miks do gustu i z wielką chęcią sięgnę po wcześniejsze części serii. 

George R.R. Martin, John Jos.Miller "Ręka umarlaka" - Zysk i S-ka 2017 

20180107_194045

link do wydawnictwa

19:24, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 grudnia 2017
"Cabin Porn" Zach Klein - recenzja

Nie, bynajmniej nie jest to recenzja książki o porno. Tytuł wziął się raczej ze skojarzeń występujących w języku mediów elektronicznych. Począwszy od "food porn" czyli od nasycania się wizualnie i tekstowo jedzeniem aż min. po "Cabin Porn" czyli wyszukiwanie i fotografowanie pięknych, starych, stylowych lub dziwnych schronień ludzkich oraz ich tworzenie. 

Tak właściwie można by to doprecyzować. Książka Zacha Klein`a to papierowa wersja strony o podobnym tytule. Autor stworzył początkowo wersję elektroniczną cabinporn.com gdzie dodawał zdjęcia schronień czy rodzaju budynków w których tworzeniu sam brał udział. Z czasem wiele osób, z całego świata, także zaczęło dosyłać swoje zdjęcia i w ten sposób poniekąd powstała książka. A w zasadzie jest to album. Jak wspomniałam pokazuje zdjęcia schronień bo nie zawsze są to domy mieszkalne. W książce znajduje się 9 rozdziałów. Możecie w nich przeczytać i zobaczyć min. jak zbudować jurtę,jak zamieszkać pod ziemią, jak zbudować domek w którym wytwarza się syrop klonowy, jak zrobić dom na drzewie albo jak zaadaptować stare budynki / pomieszczenia o różnym przeznaczeniu  na cele mieszkalne. Wiele pomysłów jest naprawdę niezwykłych. Niektórym zdjęciom towarzyszą dłuższe teksty opisujące nieraz również niezwyczajne metody budowania i powstawania obiektów. Książka z całą pewnością jest przeznaczona zarówno dla osób interesujących się architekturą ale nie tylko w profesjonalny sposób.

Mnie do przeczytania skusiła pełna zieleni i przestrzeni okładka. Zach Klein pisze we wstępie o własnym miejscu spokoju wewnętrznego na Ziemi, który odnalazł w relatywnie niewielkiej odległości od Nowego Jorku (Beaver Breek). Dzieli je wspólnie z rodziną i grupą przyjaciół.  Zdjecie tego miejsca widać właśnie na okładce. Obecnie istnieje tam kilka "domków" wybudowanych własnoręcznie i umiejscowionych w lesie. Na miejscu organizowane są warsztaty dla osób chcących nauczyć się tradycyjnych metod budowania. W zbiorze wszystkich zdjęć podoba mi się ich niezwykłość, piękne kadry, wiele przestrzeni i zieleni, a czasem olbrzymia przytulność. Nieraz także przedziwna lokalizacja, a czasem naprawdę bardzo zaskakująca konstrukcja. Wszyscy musimy gdzieś mieszkać, a te zdjęcia oddają charakter, pomysłowość i fantazję wielu kreatywnych ludzi. Jednocześnie takich dla których własny miejsce na ziemi jest bardzo ważne. Fajne też jest to, że można się przekonać, że  nie trzeba mieć olbrzymich środków by stworzyć własne schronienie. Piękna książka ze wspaniałymi zdjęciami. Jeśli szukacie wytchnienia od miasta lub inspiracji do stworzenia własnego domku, to koniecznie zajrzyjcie do "Cabin Porn". 

20171217_0715011

Zach Klein, "Cabin Porn" wyd. Smak Słowa, Sopot 2017 

15:30, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 grudnia 2017
"Tajemnicze życie grzybów" Robert Hofrichter - recenzja

Nigdy nie przypuszczałam lub bym nie przypuszczała, że książka o grzybach może być tak wciągająca i ciekawa! Przeczytałam ją jednego wieczoru i właściwie nawet trochę mi było przykro, że się skończyła :-). 

Robert Hofrichter jest biologiem i mykologiem z wieloletnim doświadczeniem naukowym. Wiedzę, którą posiada (zarówno w praktyce jak i w teorii) bardzo ciekawe (i zapewne w pewnym sensie skrótowo) przekazuje czytelnikom. Co szczególnie interesujące to niesłychane bogactwo świata grzybów. Mnie nigdy nie fascynowało ani zbieranie grzybów ani ich jedzenie. Wiedziałam owszem, że jest coś takiego jak grzybica (różnych części ciała) oraz, że w okresie pyleń warto wysłuchać alertów dla alergików na ten temat. Jednak cały gatunek nigdy nie był przedmiotem moich rozważań. Tymczasem dzięki Hofrichterowi wędrówka po krainie grzybów okazała się być wielce pouczająca. Książka w zasadzie zaczyna się i kończy klasyczną podróżą zbieracza grzybów leśnych i jego obserwacji. Jednocześnie w czasie całej wycieczki mamy okazję poznać złożoność świata grzybów. Tworzą go nie tylko te widoczne gołym okiem lub te które znamy ze swoich stołów. Zaliczają się do nich także mikroorganizmy. Również grzyby morskie, grzyby, które rosną na pustyni albo takie,które żyją pod ziemią i tworzą liczne symbiozy z drzewami i roślinami. Są oczywiście też takie które pasożytują i na roślinach i na zwierzętach, w tym na ludziach. Co ciekawe grzyby nawet zaliczyły kilka wizyt w  kosmosie ;-) i całkiem dobrze (w pewnym sensie) sobie w nim radziły (gorzej maszyny, które ulegały przez to korozji lub zanieczyszczeniom). Mnie szczególnie zaintrygowała opowieść w której to mrówki hodują grzyby w mrowisku, a także jak grzyby potrafią wykorzystać owady w celu konsumpcji oraz wykorzystania ciał czy chityn do tworzenia nowych miejsc dla swoich grzybni. Tak jak wspomniałam nigdy nie należałam i nie należę do osób dla których grzyby stanowiły przedmiot refleksji (no i daleko mi w ich konsumpcji do Froda ;-). Jednak lektura "Tajemniczego życia grzybów" sprawiła, że faktycznie z wielkim zainteresowaniem odkrywałam kolejne zagadki i niewiadome tego świata. Wielka w tym zasługa autora, który dzieli się swoją olbrzymią wiedzą z czytelnikami niczym dobrą powieścią. Może nie sensacyjną ale z całą pewnością bardzo malowniczą. W czasie czytania miałam prawie wrażenie jakby ktoś oprowadzał mnie po wielkiej puszczy w której grzyby stanowią główny punkt zainteresowania. Tak poniekąd zresztą było :-).  W każdym razie jest to świetnie napisana książka, o fascynującej tematyce, nie tylko dla znawców tematu. 

Robert Hofrichter "Tajemnicze życie grzybów" wyd. Prószyński i S-ka  / cena 36 zł /

pierwotnie recenzowałam ją dla portalu Dla Lejdis

link do wydawnictwa

20171210_123933

18:20, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 grudnia 2017
"Skok na smog" - recenzja

W dzisiejszych czasach pewną normą stały się już aplikacje, które pokazują nam poziom smogu w naszym mieście lub w miejscu w którym mieszkamy. Jeśli choć trochę zgłębi się ten temat, to wtedy nawet można się zdziwić, które z miast królują w Polsce jeśli chodzi o nadmierną ilość smogu. 

Jednym z nich jest Kraków. Jak przypuszczam nie bez powodu właśnie tam została wydana bardzo ciekawa i jednocześnie sympatyczna książka "Skok na smog". Napisana przez Małgorzatę Majkowską - Szajer, a zilustrowana przez Annę Kaszubę - Dębską. Wydana natomiast przez wydawnictwo Znak Emotikon. Chociaż tematyka o której opowiada nie jest najweselsza autorce udało się w bardzo fajny (moim zdaniem oczywiście :-) sposób wyjaśnić dzieciom (to grupa docelowa czytelników) czym jest smog. Jak powstaje, z czego się składa. Co wpływa na to, że "stoi w miejscu", a także jak można zmniejszyć jego wytwarzanie. Wszystko jest opowiedziane w bardzo prosty sposób. Hance, głównej bohaterce i przewodniczce po Krakowie, towarzyszy kot Paloma i pies Misiek. Jak przystało na dosyć ponurą tematykę, wszystkie ilustracje są biało-szare-czarne z niewielką ilością innych kolorów. Oczywiście ma to swój cel, w końcu smog nie jest kolorowy. 

W Krakowie jednym z głównym problemów jest palenie w piecach weglem niskiej jakości lub po prostu śmieciami. Smog jednak tworzą także min. liczne spaliny z samochodów. W Polsce niestety brak społecznej edukacji na temat zanieczyszczenia środowiska. Brak chyba też lub może najbardziej praktyki czyli wcielania w życie chociażby segregacji śmieci i wykorzystywanie ich wtórnego itd. Szczerze mówiąc raczej wątpię by najbliższe miesiące przyniosły w tym temacie przełomowe zmiany. Mam jednak nadzieję, że ta książeczka nie tylko powie dzieciom z przedszkoli i szkół podstawowych o tym jak powstaje smog ale także może da coś do myślenia ich rodzicom. 

tekst Dorota Majkowska-Szajer, ilustracje Anna Kaszuba - Dębska  "Skok na smog" wydawnictwo Znak Emotikon Kraków 2017 cena 29,90 zł. 

link do wydawnictwa

 20171204_153205

 

19:08, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 listopada 2017
Tristan Gooley "Przewodnik wędrowca" - recenzja

Wspaniała książka, którą powinien posiadać każdy zwolennik nawigacji naturalnej albo po prostu wędrowiec czy nawet namiętny spacerowicz, szczególnie po naturalnych terenach. 

Autor książki jest doświadczonym nawigatorem i podróżnikiem. Ścieżka jego wędrówek wiodła zarówna przez lądy, góry jak i morza. Co jest jednak dla mnie niemniej wyjątkowe w "Przewodniku wędrowca" to fakt przekazywania informacji w sposób bardzo jasny, a jednocześnie odnoszący się często do bardzo znanych nam okoliczności przyrody. Nie chodzi tu oczywiście wyłącznie o Wielką Brytanię (autor jest Brytyjczykiem)  ale o drzewa i rośliny, które znajdziemy nawet w przydomowym ogródku. Dzięki obserwacji tego jakie gatunki rosną w określonych miejscach na danym terenie lub np. z której strony drzewa znajdziemy więcej zielonych liści. Jesteśmy  w stanie zgadnąć gdzie na przykład znajduje się źródło wody lub z której strony najczęściej wieje wiatr. Informacji zawartych w książce Tristana Gooleya jest tak wiele, że nie sposób nawet ich streścić w kilku zdaniach. Wiedza, którą nam przekazuje nie dotyczy oczywiście wyłącznie flory. Często zwraca także naszą uwagę na wydawałoby się oczywiste fakty. Jak chociażby taki, że z najwyższego wzniesienia w okolicy będziemy w stanie zobaczyć większy fragment okolicy. To czego uczy jednak ponad wszystko:  obserwacja. Wytrawny wędrowiec, podobnie jak naturalny nawigator powinien cały czas uważnie obserwować i dokładnie oglądać świat, który go to otacza. Dzięki temu nawet zwykły spacer do pobliskiego parku powinien dostarczyć nam nieznanych dotąd atrakcji ponieważ będziemy mogli zaangażować się w inne rozpoznanie terenu niż dotychczas.

Poza olbrzymią wiedzą i faktem, że jest to pewien rodzaj poradnika, "Przewodnik wędrowca" jest świetnie napisany. Dla mnie była to bardzo wciągająca lektura choć aby skorzystać ze wszystkich wskazówek musiałabym (lub będę ) wracać do tej książki wielokrotnie. Poza wszystkim innym Gooley opisuje świat naturalny w tak piękny sposób, że osobiście od razu mam ochotę wyruszyć na pieszą wycieczkę. Polecam zatem serdecznie wszystkim fanom chodzenia, rajdów, nordic walkingu i biegania w naturalnych warunkach :-) oraz oczywiście każdemu kto chce dowiedzieć się czegoś więcej o świecie oraz jego obserwacji. 

Tristan Gooley "Przewodnik wędrowca" wydawnictwo OTWARTE 2017 

36,90 zł 

link do wydawnictwa

Dziękuję serdecznie wydawnictwu za otrzymanie książki do recenzji! 

 20171107_094132

08:01, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10