run.., love, read ..and bake!
poniedziałek, 17 lipca 2017
"Cudowna moc roślinnych koktajli" - recenzja

 

Koktajle to obecnie dosyć popularna przekąska czy napój. Mogą być jak w klasycznym wydaniu owocowe na bazie jogurtu lub kefiru. W bardziej modnej wersji zawierają same składniki roślinne i właśnie na tym zasadniczo opierają się autorzy książki "Cudowna moc roślinnych koktajli". Bazą są mleka orzechowe, woda kokosowa, zwykła woda pitna. Głównymi składnikami są natomiast warzywa i owoce. Czasem inne rośliny jak pokrzywa, liście nasturcji. Dodatkami mogą być także płatki owsiane, białko konopne, mielone siemię lniane itd. Wszystkie przepisy są zatem wegańskie. Większość z nich wymaga blendera kielichowego z dużą mocą silnika ponieważ zwykłym, małym blenderem domowym raczej nie będziecie w stanie rozdrobić na bardzo gładką masę twardych warzyw i np. owoców. Może to odstraszyć niektórych ale mimo wszystko myślę, że warto wypróbować chociażby jakiś prostszy przepis. 

Jak piszą autorzy do spożywania dużej ilości koktajli warzywno-owcowych sprowadziła ich w sumie próba odnalezienia diety, która miała pomóc Magdzie Olszewskiej w uzyskaniu idealnej figury, a Tomaszowi w walce z licznymi alergiami wziewnymi. Dzięki napotkanemu po drodze lekarzowi medycyny holistycznej wprowadzili do swojej diety wiele zmian: dużo zieleniny od okolicznych rolników. Efekty były zaskakujące i w obu problemach zadziały bardzo pozytywnie (niedługo będę pisać o częściowo podobnych doświadczeniach opisanych w książce "Witaminy w walce z alergią"). W każdym razie to z kolei doprowadziło do kupna wyciskarki do warzyw (nie mylić z sokowirówką) oraz blendera kielichowego. To co proponują autorzy to może nie koniecznie dieta w sensie przepisów z określoną ilością składników lub liczbą dań. Tak, jest tutaj dużo przepisów ale chyba główną ideą jest przekonanie czytelników do sensu spożywania dużej ilości warzyw w postaci koktajli. Tak jest często łatwiej nie tylko jeśli chodzi o procedurę przygotowania ale także dla organizmu. Książka podzielona jest na kilka rozdziałów. Min. na przepisy wzmacniające włosy, te o działaniu antynowotworowym lub dla sportowców. Wiele jest owocowych ale także warzywnych (jak chociażby z buraka, czerwonej kapusty lub nawet z liści brukselki). Znajdziecie także informacje o przyprawach i wartościach odżywczych, a także jak zrobić tzw. mleka orzechowe, które również są baza wielu napoi. Generalnie wszystkie koktajle są surowe i bardzo często mrożone. Dla większych łasuchów są także przepisy na lody i desery wegańskie. Ilości łatwo odmierzyć: w kubkach lub łyżkach. 

Osobiście nie jestem zwolenniczką ortodoksyjnej diety wegańskiej. Jestem jednak absolutnie zdania, że powinno się spożywać jak największą ilość warzyw i czerwonych/jagodowych owoców ponieważ one ratują nas przed stresem oksydacyjnym. Dla osób z ZJD zalecam pewną ostrożność przy spożywaniu surowych koktajli (i drobnych pestek jak również np. sezamu). Polecam zatem posiłkować się półproduktami jak np. przetartymi porzeczkami lub jagodami (zmiksowanymi wcześniej z niewielką ilością wody), pastą tahini i dobrze namoczonymi płatkami owsianymi itd. Blender kielichowy jest raczej niezbędny do wykonania większości ww. przepisów ale nie mając i jego wypróbuję niedługo jakiś zielony shake i napiszę o tym na blogu :-). 

Poleca zatem "Cudowną moc roślinnych koktajli" wszystkim poszukującym, zwolennikom roślin, a także estetom kolorowych (bezalkoholowych ;-) napojów. 

Magdalena Olszewska, Tomasz Olszewski "Cudowna moc roślinnych koktajli" wydawnictwo Helion 2017 cena: 39,99 zł 

link do księgarni

Książkę pierwotnie opisywałam dla recenzja w Dla Lejdis

WIN_20170717_10_49_40_Pro_2

10:45, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 kwietnia 2017
"Food Pharmacy" - recenzja

"Food pharmacy" Liny Nertby Aurell i Mii Clase to bardzo ciekawa książka. Co więcej od razu na wstępie zaznaczę, że uważam, że powinno być lekturą obowiązkową dla każdego kto się interesuje tzw. zdrowym żywieniem lub po prostu chce się lepiej czuć. I co za tym idzie szuka inspiracji do swojej diety. Ciekawe jest to, że wnioski autorek dotyczące ważności roli jelit w całym organizmie pokrywają się z teoriami innych osób, czasem proponujących nieco inny rodzaj diety. Najważniejsze to: dobra flora jelitowa.Odpowiada ona za prawidłowy stan funkcjonowania sporej części organizmu. Jeśli spożywamy za dużo cukrów oraz produktów, które nie są dla nas odpowiednie mogą przyczyniać się one do powstawania stanów zapalnych co przekłada się na różne choroby. Według autorek przy doborze pożywienia warto jest się kierować indeksem glikemicznym czyli poziomem cukru, który powstaje w naszej krwi po skonsumowaniu określonych pokarmów. Dużą wagę przywiązują także do roślinnego błonnika. Tak, jest nawet prawie kilka stron poświęconych temu jak powinna wyglądać nasza kupa i jak często powinniśmy ją robić. Jelita nazywane są drugim mózgiem i naprawdę jest bardzo istotne to co tam się dzieje. W pewnym sensie są to o czym piszą autorki to pewne oczywistości ale książka zawiera naprawdę wiele cennych treści. Żadna z autorek nie jest dietetyczką czy lekarką medycyny klasycznej ale obie są mami. I wspominają zarówno to jak w młodości jadły tony cukru oraz to jak po urodzeniu dzieci prawie oszalały szukając dobrych porad. z tego punktu widzenia jest to dla mnie szczególnie cenne ponieważ obie piszą o tym co praktykują. Dieta którą proponują nie jest może idealna dla każdego ale warto zapoznać się z tym co proponują. 

Dziękuję serdecznie wydawnictwu Otwarte za otrzymanie książki do recenzji. 

"Food Pharmacy"  Lina Nertby Aurell i Mia Clase, Wydawnictwo Otwarte 2017

link do wydawnictwa Otwarte

oryginalny blog autorek

20170325_140656

19:59, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 kwietnia 2016
.. "Święta bez pszenicy" M. Szloser, W. Gąsiorowska..

.. książkę "Święta bez pszenicy" pierwotnie recenzowałam dla portalu Dla Lejdis. Ponieważ książką się zachwyciłam, postanowiłam także opisać ją na blogu. 

Zasadniczo jest to kolejna książka z kuchni bezglutenowej, która trafiła mi w ręce. Dotychczas - najlepsza. O jej wyjątkowości stanowi nie tylko grubość (liczy sobie ponad 400 stron). Autorki z całego serca przyłożyły się by czytelnikom przekazać zdobytą przez siebie wiedzę dotyczącą bezglutenowej kuchni. Dzięki temu do naszych rąk trafia rodzaj kompendium bezglutenowej diety, której autorki są zwolenniczkami. W książce generalnie dominują przepisy na potrawy typu mącznego. Ostatecznie dla wielu bezglutenowców znalezienie odpowiedników pszennego pieczywa czy ciast, makaronów itd. bywa najtrudniejsza.  Obecnie jest wprawdzie dużo ułatwień czyli gotowych produktów. Bez większego problemu można kupić makarony gryczane, ryżowe, pieczywo czy ciastka bez glutenu. Nieraz niesie to jednak za sobą ryzyko, że uczula nas inna część składników (np. mnie alergizuje kukurydza) lub jesteśmy skazani na ograniczony wybór albo strasznie trudno jest uzupełnić lukę powstałą po smaku pszennego chleba .. :-) . Jeśli jednak należymy do grona osób, które mają czas, chcą lub są zmuszone do wytwarzania swoich produktów - wtedy witajcie w raju :-) . Jak wskazuje tytuł "Święta bez pszenicy"  zawartość książki dotyczy dwóch głównych świąt obchodzonych w Polsce czyli Bożego Narodzenia i Wielkanocy. W środku znajdziemy jednak także wiele przepisów i wskazówek dotyczących ogólnie tzw. zdrowej kuchni dzięki czemu otrzymujemy rodzaj kompendium bezglutenowej kuchni.  Są tu zatem przepisy na ciasta, pierogi, pasztety, zupy, kiełbaski. Także na chleby i pieczywo, napoje oraz domowe półprodukty typu skórka suszona cytrusowa, kandyzowana itd. Autorki namawiają do wypróbowania różnych rodzajów mąk bezglutenowych w tym np. z teffu, kasztanów, konopi. Oczywiście większość tych produktów jest droga lub droższa od np. mąki gryczanej lub ryżowej ale warta wypróbowania choćby i raz. Osobiście wykorzystałam już kilkakrotnie przepisy min. na bezglutenowe pierniczki, ciasta i jeden czy dwa chleby. Nie wszystkie może były idealnie w moim guście ale jako, że należę do osób, które lubią eksperymentować w kuchni, czuję się tym w pełni usatysfakcjonowana. I mam już na oku kilka dalszych przepisów, które będę chciała wkrótce wypróbować. Większość przepisów jest wegańska lub wegetariańska ale jest także kilka z mięsem lub rybą. Moim jednym zastrzeżeniem w poprzedniej recenzji jak i w polecaniu książki innym jest powszechne użycie ksylitolu. Przestrzegam neofitów przed rzucaniem się na głęboką wodę tzn. konsumowania od razu dużych dawek tego cukru. Ksylitol może powodować rozwolnienia i dla wielu osób wymaga przyzwyczajenia się do mniejszych (określonych) dawek, tak by móc zwiększać tolerancję organizmu na ten cukier. 
 
link do wydawnictwa: 
 
12:36, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 maja 2015
.."Karolina odNowa"..

..czyli come back duetu Karoliny i Macieja Szaciłło. Pierwsza książka nieszczególnie mnie zachwyciła. Tzn. nie była dla mnie bardzo odkrywcza.  Druga może też nie zawiera rewelacyjnych nowości ale w sumie stanowi przynajmniej zbiór przepisów, które można wykorzystać. Może też jej zawartość aktualnie jest dla mnie ciekawsza. Tak jak w poprzedniej części proponowana dieta to bezglutenowa wegetariańska czy nawet częściowo wegańska. Porady, które możemy przeczytać odnoszą się do tego co zrobić by utrzymać ciało i siebie w dobrej kondycji. Zaleca się więc m.in. dbałość o florę bakteryjną, wykluczenie z diety glutenu i cukru białego, nie łączenie w posiłku mięsa czy nabiału i produktów skrobiowych itd. Każdy z rozdziałów zawiera krótką teorię lub z życia autorów wzięte przykłady jak to było lub jak jest. A także porady dietetyczne oraz przepisy. Niektóre z nich mają przedłużyć nam młodość, inne po prostu dobrze wpływać na cały organizm. Są więc i przepisy na zielone koktajle i na drugie dania czy tzw. comfort food w wersji wegan. Również zamieszczono informacje dotyczące właściwości poszczególnych produktów, których działanie jest szczególnie pozytywne (przyprawy, zioła itd.). Dla głęboko zaawansowanych zwolenników raw food, weganizmu czy wieloletniego wegetarianizmu być może nie będzie tu żadnych zaskoczeń. Jednak dla przeciętnego zjadacza chleba ;-) może znaleźć się tu kilka rzeczy, które urozmaicą codzienny jadłospis. Jedyną rzeczą, która mnie nieco irytowała to częste podanie przykładów "Maciej to.." "a Karolina tamto..".  Z drugiej jednak strony to są właśnie elementy czysto autorskie, nawet jeśli twórcy nie są dla masowego czytelnika autorytetami.  Mimo to i tak z całą pewnością poleciałbym tą lekturę prędzej niż celebryckie dietetyczne poradniki :-).  Książka ma ładną szatę graficzną. Podobną w stylistyce do poprzedniej co zapewne wynika z faktu, że wydawcą książki jest ponownie Agora. 

 
Karolina i Maciej Szaciłło "Karolina odNowa. 69 przepisów na młodość" wyd. Agora; cena 34,99 zł 
 
19:37, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 lipca 2014
.."Wielka księga chleba" Linda Collister, Anthony Blake..
..mimo upływu lat od wydania, ta książka jest dla mnie
najlepszą z tych o pieczeniu chleba.  Linda Collister jest wykształconą profesjonalistką w zakresie pieczenia i cukiernictwa. Książka, która powstawała przez dłuższy czas oddaje jej pasję ale i rzeczowe podejście wobec tego tematu. Moim zdaniem nawet ktoś kto zaczyna swoją przygodę z pieczywem domowym, dzięki licznym fotografiom i  szczegółowym komentarzom, ma spore szanse powodzenia na sukces. 
W wstępie omówione są szczegółowo typy mąk, sposoby pieczenia, wyrabiania ciasta. Reszta podzielona jest na różne kategorie. Zależnie od tego czy chcemy piec ciasto szybko, na zakwasie, drożdżach, proszku do pieczenia. A może mamy więcej czasu i z okazji świąt chcemy celebrować chwile jednym ze świątecznych ciast. Proponowane przepisy obejmują swym pochodzeniem w zasadzie prawie cały świat. Są tutaj także receptury na pieczywo typowe dla różnych regionów (hinduskie, europejskie, amerykańskie, islandzkie itd.). W większości przypadków podstawowych wskazówek udzielają przedstawiciele określonych kultur.  "Wielka księga chleba" jak tytuł wskazuje to książka o pieczeniu chleba. Jest tutaj jednak także wiele przepisów na ciasta słodkie i słone, które ogólnie mieszczą się w kategorii pieczywa. 
Jeśli lubicie piec i chcecie sami piec pieczywo w domu, macie sentyment do ciast świątecznych i lubicie wypróbowywać nowości jak i klasyczne przepisy - to jest właśnie dla was. Książki chyba nie ma już w obrocie ale może uda wam się na nią trafić w jednej z tanich księgarni. 
Książka nie zawiera bezglutenowych przepisów. Moim zdaniem jednak sporo z nich można wypróbować dzięki bezglutenowej mące pszennej. 

Linda Collister, Anthony Blake "Wielka księga chleba" wyd. Twój Styl 
  
11:40, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lipca 2014
..co z tymi warzywami eko i nie eko..
..czyli czy jest sens wydawać pieniądze na eko żywność. Na dzisiejszym fanpage'u Polityki krótki link do bloga dziennikarza naukowego niejakiego Marcina Rotkiewicza. Tekst dotyczy tego czy faktycznie warzywa z rolnictwa eko są zdrowsze niż te zwykłe. Także tego czy samo rolnictwo eko jest lepsze dla środowiska niż konwencjonalne. http://naukonauci.blog.polityka.pl/2014/07/15/ekosciema-2-0/  Jako raczej przeciętny cenowo zjadacz warzyw i owoców myślę, że z jednej strony są to dość istotne rozważania. Jakkolwiek tak jak wszystkie inne mogą czy są dosyć stronnicze. Nie zajmowałam się tym tematem nigdy jakoś bardzo szczegółowo. Nie analizowałam tego czy rolnictwo niszczy lasy bardziej niż np. rozrost miast lub inna ekspansja techniczna. Wiem jedynie z kilku lektur, że hodowla mięsa jest energetycznie droższa niż uprawa warzyw. Tematyka eko i nie eko jest również drażliwa jak GMO. U większości ludzi budzi chyba skrajne odczucia. Albo jest się za albo przeciw. Nie kwestionuję danych, które są podane w tym artykule. Jak mówię - nie poświęciłam nigdy dużo czasu na analizę tego zjawiska. Dlatego też trudno jest mi ocenić, na ile dla mnie osobiście, tekst jest miarodajny lub nie. Z dotychczasowych lektur na temat różnych diet, metod żywienia, zawartości warzyw lub mięsa w diecie itd. Przekonałam się jedynie, że każdy ale to każdy jest w stanie udowodnić swoją teorię i jej wyższość nad inną. Czasem traktując wyrywkowo różne badania, czasem gromadząc tylko te, które nas interesują. Dlatego też by mieć rzeczywiście obiektywny pogląd uważam, że trzeba by samemu zgłębić wiele danych za i przeciw. Z własnego podwórka znam jedynie opowieści od kolegi, którego brat prowadził certyfikowaną eko uprawę warzyw i np. miewał nocne naloty, z wyrywaniem sadzonek, które potem sprawdzano czy są uprawiane z pestycydami. Na pewno też mogę się zgodzić z tym, że nieraz naciąga się wizję produktu pod eko, choć faktycznie ma ona mało co z tym wspólnego (np. 10% składu). Z całą pewnością jest to obecnie gałąź gospodarki, która w bogatszych państwach robi się dochodowa. Dlatego też sama nie zawsze widzę sens w wydawaniu pieniędzy na produkty eko. A te które kupuję gotowe, staram się dokładnie czytać. I tak samo jestem zdania, że lepiej w ogóle jeść jakiekolwiek warzywa niż nie jeść ich wcale (bo nie są eko itd.). Co nie zmienia faktu, że z kolei jedząc niektóre z nich ( szczególnie te które często jem na co dzień), po prostu czuję różnicę na plus.  Choć zapewne żeby znowu być wiarygodną dla samej siebie, musiałabym wykonać test ślepej próby :-). 

link do tekstu : 
Marcina Rotkiewicza 
19:36, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8