run.., love, read ..and bake!
piątek, 15 września 2017
"Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego" Steven Kotler - recenzja

Ta książka choć niepozornie wygląda, miała dla mnie raczej fascynującą zawartość :-). Steven Kotler jest dziennikarzem i pisarzem. Ma na swoim koncie wiele artykułów opublikowanych w prestiżowych amerykańskich magazynach i gazetach. Jest także autorem kilku książek. "Być jak Superman" (The Rise of Superman) jest dziełem, które tak jak w przypadku innych jego prac trudno zakwalifikować do jednego gatunku. Jest to książka z pogranicza teorii i praktyki sportu ale także psychologii, neurobiologii, neurologii czy neuropsychiatrii. Plus na pewno też mówi sporo o zachowaniach i emocjach ludzkich w stanach skrajnego napięcia, rozumianego przeważnie w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Kotler pisze bowiem o sportowcach uprawiających nie tylko dosyć niszowe ale i co najważniejsze ekstremalne sporty. A przynajmniej momentami lub nieraz nawet i często sięgające po takie miano. Bohaterami są zatem dziedziny sportu takie jak sky diving, skating, narciarstwo alpejskie ale to w tzw. free stylu (zjeżdżanie z wysokich gór), nurkowanie na głębokość bez sprzętu, wspinaczka po naturalnych i sztucznych ścianach ale również ta w ekstremalnym wykonaniu czyli duże wysokości i poleganie wyłącznie na swoich umiejętnościach. Warto jednak podkreślić, że "Być jak Superman" to nie podręcznik dla amatorów ryzykanckich sportów. Nie jest także wyłącznie reportażem czy opisem najbardziej hardkorowych wysiłków. W bardzo dużej mierze jest to właśnie książka o neurobiologi ludzkiego mózgu, który w dosyć szczególny sposób zachowuje się gdy jest w stanie tzw. flow lub pewnego rodzaju transu. Jest to moment w którym przebywamy gdy sięgamy (jak w przypadku bohaterów książki) w stanie nie tylko największego fizycznego wysiłku i skupienia ale także gdy mamy wrażenie, że nasz mózg kontroluje i stwarza w każdej sekundzie całą rzeczywistość. To moment gdy surfer płynący po krawędzi iluś metrowej fali opisuje (wówczas osiągnięcie na skalę światową jeśli chodzi o wysokość itd.), że z jednej strony miał poczucie fizycznego wysiłku, właśnie napięcia (wiedział, że w pewnym stopniu ryzykuje życiem choć jednocześnie wykorzystywał wszystkie swoje dotychczasowe umiejętności), a z drugiej czuł, że wręcz jest w stanie przewidzieć każdą sekundę lub jej część, która działa się właśnie. Wiedział prawie jak będzie dalej. Jakby wyprzedzał umysłem sytuacje, które miały się wydarzyć. Jest to zatem także książka o niezwykłych stanach umysłu, które towarzyszą bardzo szczególnym wysiłkowym sytuacjom. Dziedziny sportów o których pisze autor są różne. Wszystkich bohaterów łączy na pewno to, że w ich wykonaniu są one raczej ekstremalne. Dla mnie "Być jak Superman" to świetnie napisana i bardzo ciekawa książka. Z całą pewnością dla amatorów sportu ale także warta lektury jeśli interesuje nas zachowanie naszego mózgu (jak i całego człowieka :-) w bardzo szczególnych sytuacjach. Podobnie jest moim zdaniem czasem w bieganiu. Jeśli pokonuję dłuższy dystans nieraz zdarza mi się także wejść w jakiś szczególnych stan umysłu. Raz będzie to absolutne wyłączenie przy dużej dawce  innych stresów , a czasem też np. stan dużego skupienia i pewnej świadomości jak wspaniale działa mechanika ciała w sprzyjających warunkach świata zewnętrznego. I faktycznie poczucie, że da się osiągnąć jeszcze kilometr więcej ;-). Porównanie jest oczywiście nieadekwatne do tego co wyczyniali bohaterowie książki Kotlera ale może w pewien sposób oddaje to o co chodzi. Po lekturze spędziłam kilka godzin w internecie oglądając osiągnięcia osób o których pisze autor. Sama pewnie nigdy bym się nigdy tego nie podjęła ale bycie Supermanem (czy Superwoman) na pewno wciąż zalega w pewnej części mojej duszy :-P. 

Steven Koler "Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego"  wydawnictwo Septem 

link do księgarni

Steven Kotler Offical Site

20170915_064212

 

05:59, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 września 2017
"50 roślin, które zmieniły bieg historii" Bill Laws - recenzja

 "Gdyby nagle znikła cała roślinności świata, nie byłoby dnia jutrzejszego. A mimo to z taką łatwością lekceważymy rośliny, niemego świadka naszej cywilizacji". To zdanie zamieszczone we wstępie, prawdopodobnie najlepiej charakteryzuje ideę całej książki. 

Bill Laws, znany angielski dziennikarz i pisarz, stworzył piękną książkę o roślinach. Nie tylko ze względu na kolorowe ilustracje, reprodukcje i ogólny layout całej książki. "50 roślin, które zmieniły bieg historii" to dla mnie urzekająca książka również ze względu na treść. W zacytowanym zdaniu ze wstępu zawiera się moim zdaniem duża prawda o tym jak traktujemy często rośliny. Pozwalamy na ich niszczenie albo nie dbamy o nie. Tymczasem one dają nam przecież tlen, karmią nas, leczą i bardzo często także upiększają nasze działki, ogrody lub stoły. Ciekawa jest zatem perspektywa autora, który wybrał 50 rodzajów roślin, które w sposób szczególny wpływały na historię ludzkości. 

W pewnym sensie może się to wydawać nieco abstrakcyjne ale tylko do momentu kiedy zaczniemy czytać książkę. Znajdziemy tutaj zarówno rośliny, które wydają się pospolite jak cebula czy groszek pachnący ale także bardziej egzotyczne jak agawa czy bambus. Jest również mowa o np. herbacie, kawie; również o kokainie. Także o tulipanach, dzikiej róży, ziemniakach, kakao, kapuście, wanilii i wielu innych. Każdy mini rozdział o kolejnej roślinie pozwala czytelnikowi zapoznać się z wiadomościami stricte biologicznymi (o samym gatunku, pochodzeniu, uprawie itd.) rozszerzonymi o kontekst historyczno-kulturowy. Możemy zatem dowiedzieć się często w jaki sposób dana roślina "wyemigrowała" z oryginalnego miejsca pochodzenia do innych krajów. W jaki sposób zaczęła być wykorzystywana na skalę masową lub w jaki sposób wpłynęła na rozwój współczesnej medycyny, przemysłu lub jak zmieniała społeczności. Wybierając na chybił trafił przykład słonecznika: dowiadujemy się skąd pochodzą ziarna, w jaki sposób trafiły do Rosji (która jest potentatem w ich hodowli do dziś), co wytwarza się z ziaren i roślin ale jest także mowa o Van Goghu i jego słynnym obrazie ze słonecznikami. Konteksty kulturowo-historyczne przewijają się prawie cały czas. Szczególnie gdy w sposób bardzo namacalny wpływały i wpływają na życie ludzi. Tak przecież było z herbatą, kawą i tytoniem, które do dziś stanowią najczęstsze używki, a o które całkiem niedawno toczono dosłownie liczne batalie. Kokaina nie jest może w tej samej grupie (chociażby ze względu na cenę ;-) ale z całą pewnością jest rośliną, która dosłownie kształtuje wiele procesów społecznych. Inne przykłady można już tylko wymieniać w losowej kolejności Jak chociażby jabłoń, która nie tylko daje pyszne owoce ale także produkuje się z nich cydr. Była także istotną rośliną w kulturze celtyckiej. Nie wspominając o jabłku, które wpłynęło na odkrycia naukowe Newtona. Podobnie chmiel, który z rośliny służącej min. do wytwarzania barwników i krótko fermentowanego napoju stał się podstawą do produkcji piwa. Nie tylko już warzonego w klasztorach ale na skalę światową. 

"50 roślin, które zmieniły bieg historii" to pięknie wydana książka, której lektura jest bardzo ciekawa na wielu poziomach. Po pierwsze bardzo ładnie wygląda, po drugie ma dużo ilustracji i zdjęć, a po trzecie i być może najważniejsze zawiera dużo informacji. Wiele z nich opiera się nie tylko na konkretach. Autor często przytacza anegdoty i liczne ciekawostki, a całość jest napisana lekko i bardzo przystępnie. Polecam zatem wszystkim kochającym rośliny, a także spragnionym wiedzy jak i doceniającym połączenie nauki z estetyką. 

"50 roślin, które zmieniły bieg historii" Bill Laws, wydawnictwo Almapress 2016,2017 

strona wydawnictwa

Dziękuję za egzemplarz recenzencki wydawnictwu almapress

 20170903_080431

07:51, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 sierpnia 2017
Attila Hildmann "Vegan for Fit. Die 7-Tage Detox Diat" - recenzja

Vegan_for_Fit_Gipfelstrmer_CoverKilka lat temu będąc w Niemczech w jednej z księgarni w Berlinie, wpadła mi w oko książka o kuchni wegańskiej. Jej autorem była Attila Hildmann. Wówczas zdobywający coraz większą popularność jako propagator weganizmu oraz aktywności fizycznej. Obecnie jest uznanym autorem kilku książek kulinarnych, wystepuje w licznych programach, a także nawet ma od jakiegoś czasu swój sklep. Jedna z jego książek "Vegan for Fit" od momentu wydania czyli od 4 lat jest wciąż najlepiej sprzedającym się poradnikiem fitness  dietetyczno-kulinarnym, z uwzględnieniem oczywiście diety wegańskiej. W tej książce zawarty jest 30 dniowy program rodzaju diety (lub detoksu jeśli można też tak powiedzieć) w połączeniu ze sportem. W swojej nowej wersji Attila Hildmann proponuje wersję skróconą czyli 7 dniową. Jak pisze we wstępie do "Vegan for fit. 7-Tage Detox Diat" nie wszystkim starczyło chęci na wykonanie miesięcznego programu. A ponieważ jak można oczywiście się domyśleć według Attili jedzenie warzyw jest najzdrowsze, w związku z tym wymyślił tygodniowy wegański detoks czy krótką dietę, na której prawie wszyscy uczestnicy chudli minimum około dwóch kilogramów. Co jest bowiem ciekawe czytelnicy mogą zalogować się na stronie www.veganforfit2.de gdzie po podaniu danych typu obecna waga, płeć, rodzaj aktywności codziennej i sportowej, nawyki żywieniowe itd. otrzymają nie tylko indywidualnie dobraną dietę wraz z przepisami ale także możliwość np. wydrukowania listy produktów potrzebnych do kupienia na cały tydzień. W ten oto sposób nawet ci oszczędzający czas są w stanie zminimalizować cały proces zakupów i przygotowywania jedzenia. W książce "Vegan for fit. Die 7-Tage Detox Diat" Attila pisze min. o tym jak ważna jest jakość tego co jemy. Nie tylko ze względu na wartości kaloryczne ale także minerałów, witamin itd. Ponieważ po raz kolejny namawia do połączenia diety z ruchem, pisze także min. o tym, że warto jest dobrać aktywność, która nam odpowiada oraz, że nie ma co martwić brakiem białka. On sam korzysta min. z protein ze słonecznika i pestek dyni. Oprócz przepisów znajdziemy także kilka ogólnych porad odnośnie stylu życia, poszukania w nim spokoju i wypróbowania medytacji jako środka relaksu. Przeglądając książkę z całą pewnością można stwierdzić, że na tym detoksie nikt nie będzie głodował. Rano mamy do wyboru kilka koktajli z herbatą matcha lub z innymi dodatkami. Później opcjonalnie są do wyboru różne dania i przekąski. Surowe lub gotowane, z samych warzyw ale także z orzechami, quinoa, kaszą lub strączkowymi. Są także oczywiście desery i przepisy na chociażby musli na matcha lub acai itd.  Wszystkie mają opisaną wartość kaloryczną. Każdy przepis jest opatrzony kolorowymi i pięknymi zdjęciami. 

Zachęcam zatem serdecznie wszystkich poszukiwaczy nowych smaków oraz fanów sportu i przynajmniej okresowej diety wegańskiej do lektury. Sama jem wprawdzie drób i ryby ale jednocześnie uważam, że powinno się jeść codziennie możliwie duże ilości warzyw. W książce Attili Hildmann na pewno znajdziecie wiele fajnych przepisów, a ja może już jutro skuszę się na koktajl z matcha zamiast porannej kawy. 

Attila Hildmann "Vegan for Fit. Die 7-Tage Detox Diat" BJVV Verlag 

BJVV Verlag

Attila Hildmann oficial site

16:51, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Chełchowski W., Czuba A. "Preppersi. Przygotowani do przetrwania!" - recenzja

Ten temat interesował mnie od dawna. Z jednej strony można powiedzieć, że jest to książka, która mówi o najczarniejszych marzeniach sennych, skrywanych głęboko pod codziennym zgiełkiem. Z drugiej wielu z nas ma swoje lęki. Czasem dotyczą one rodziny, czasem tego jak poradzimy sobie w innych niż zwykle sytuacjach. Mnie do lektury tej książki popchnęło między innymi życie w wielkiej aglomeracji. Doświadczam na co dzień anonimowości; moje relacje społeczne wyglądają kompletnie inaczej niż moich rodziców. Nie mam domu ani ogródka ze schronem. Przyznam jednak, że w świetle wydarzeń z ostatnich miesięcy, nie raz zastanawiałam się jak poradzę sobie absolutnie sama w skrajnej sytuacji. Dotyczy to nie tylko katastrof naturalnych ale także aktów terrorystycznych, które mogą skończyć się np. odłączeniem prądu na dobę. Okropne? Tak. Czy można temu zapobiec? Nie. Można natomiast w mniejszym lub większym stopniu przygotować sobie pewne zaplecze, które jeśli się poszczęści, przyda się w stosownej chwili.

Książka Wojciecha Chełchowskiego i Andrzeja Czuby to w pewnym sensie mała encyklopedia prepperingu. Także poradnik ale poprzez opisywanie historii prepperingu w różnych kontekstach, trzeba podkreślić również pewien sens charakter naukowy. Autorzy  opisują różne kryzysowe sytuacje. Na część z nich możemy nie mieć żadnego wpływu (wypadki, katastrofy naturalne, ataki terrorystyczne) ale do części możemy się przygotować (brak wody pitnej, ograniczone dostawy prądu itd.). Poruszane są różne aspekty począwszy od kondycji fizycznej, poprzez posiadanie broni, umiejętności walki wręcz, ochrony rodziny aż do gromadzenia zapasów wody, żywności itd. Przygotowania dotyczą zarówno dłuższego okresu czasu (w sensie konieczności przetrwania) jak i zestawów do użytku na co dzień (tzw. Every Day Carry). Niemniej ważnym lub równolegle istotnym jest element przygotowania psychicznego. W wielu sytuacjach, nawet niezbyt ekstremalnych, nie wiemy jak reagować. Dotyczyć to może zarówno nie umiejętności udzielenia pierwszej pomocy ale także np. zachowania zimnej krwi w czasie ataku terrorystycznego i konieczności ucieczki z tłumu lub współpracy z nim. Wiele wzorców prepperingu to elementy stosowane niegdyś lub do dziś w systemach woskowych lub siłach obronnych. Podkreśla się jak piszę sprawność fizyczną ale ważne są tak samo umiejętności walki ze strachem lub dokonania zimnej analizy faktów i wybrania właściwego według siebie rozwiązania. 

Lektura tej książki jest dla mnie wielce pouczająca. Otoczeni elektrycznymi gadżetami, sztuczną rzeczywistością zbyt często zapominamy o najważniejszych rzeczach: o bliskich relacjach z innymi, o świadomym konsumeryzmie, który oznacza przemyślane nabywanie (zbędnych) przedmiotów, rzeczy itd. O tym, że energia elektryczna kiedyś się skończy (a nasz kraj generalnie nie dba o źródła odnawialne). O tym, że może i na szczęście póki co w naszym kraju nie było zamachów terrorystycznych ale .. niestety - mogą się zdarzyć. Tak jak i inne naturalne katastofy. Wiem, że to wszystko może brzmieć jak czarnowidztwo i okazywanie lęków przed nieznaną przyszłością. I też tak po części jest. Uważam jednak, że lepiej wiedzieć więcej o różnych możliwościach niż nie mieć o nich pojęcia. Jak powiedziała jednak z kobiet - preppersów autorom: może nie będę umiała podłączyć potrzebnych kabelków do uruchomienia silnika ale dzięki krzesiwu rozpalę ogień. Preppersem może być każdy i nie jest do tego wymagany zestaw drogich przedmiotów ze sklepu surviwalowego. Preppering to umiejętność korzystania z tego co się ma i opieranie się na wzorcach, które wcześniej przynajmniej w pewnym stopniu można wyćwiczyć. Oczywiście, może się zdarzyć, że i tak okażą się nie przydatne. Jednak jak się często mawia: dobry plan to podstawa improwizacji. 

 Chełchowski W., Czuba A. "Preppersi. Przygotowani do przetrwania!" Wydawnictwo Muza 

link do wydawnictwa

20170822_065718

21:25, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 sierpnia 2017
"Życie pszczół" Maurice Maeterlinck

Piszę o tej książce na bogu ponieważ temat czyli pszczoły to w pewnym sensie integralny element świata roślin, który podziwiam i uwielbiam. I co najmniej też doceniam, szczególnie mieszkając w dużym mieście. 

"Życie pszczół" pierwotnie ukazało się w 1901 roku. Jej autorem jest Maurice Maeterlinck. Prawnik z wykształcenia, z zawodu literat, filozof, eseista. Pisał różnego rodzaju formy literackie. "Życie pszczół" to rodzaj może nawet nie tylko podręcznika ale także filozoficznej rozprawy o świecie pszczół. Autor potraktował ul i pszczoły nie tylko jako obiekt biologicznej obserwacji. Stały się także przedmiotem jego rozważań, właśnie o naturze egzystencjalnej. Próba wyjaśnienia lub rozwikłania niektórych mechanizmów zachowań pszczół może być wyjaśniona z punktu widzenia nauk ścisłych. Są jednak takie, o których trudno powiedzieć, że tłumaczy je wyłącznie biologia. Maeterlinck był pisarzem z przełomu wieków. Piękno świata (lub jego realizm) widać nie tylko w bogactwie opisów ale także we wspaniałym języku, którym autor się posługuje. Takie mam skojarzenia gdy czytam tą książkę. Czuję ducha badacza natury. Nie tylko właśnie od strony mechaniki ale także od strony ducha.

Książka jest pięknie wydana. W twardej okładce, ze specyficznym układem tekstu i licznymi ilustracjami jak przypuszczam przedrukami z oryginału. Jest tym bardziej godna polecenia jeśli zważymy na to ile pszczół umiera od nadmiernej ilości pestycydów i zanieczyszczeń. Przez wiele osób traktowane jak dostarczycielki miodu. Zasługują tymczasem na szacunek od całej ludzkości.

Polecam serdecznie.

Maurice Maetrlinck "Życie pszczół" wydawnictwo MG 2017  

20170822_063124

20:02, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 sierpnia 2017
"Sekretne życie jelit" - recenzja

Tytuł książki kojarzyć się może z kryminałem lub tanią sensacją :-). Jeśli jednak uświadomimy sobie, że jelita to drugi po mózgu organ w naszym ciele, który zawiaduje naszym samopoczuciem i zdrowiem. Wtedy poznanie ich od środka, może się wydawać wcale nie takie naiwne. Ta książka to kolejna pozycja, która na samym początku podkreśla to o czym pisze także wielu innych autorów: dobra flora jelitowa to podstawa. Dalsze w kolejności rzeczy to schorzenia jelit i choroby. Począwszy od NZJ, przez WZJG do Leśniewskiego-Crohna. I choć może trudno mówić tutaj o naukowym podejściu lub braku pełnej wiedzy medycznej z punktu widzenia dociekliwych. "Sekretne życie jelit" i tak może was wiele nauczyć lub pokazać coś nowego. Autorzy piszą nie tylko o ww. tematach. Jest poruszony min. temat kandydozy, która także może wpłynąć na gorsza pracę układu pokarmowego, diety bezglutenowej, która jednak wydaje się być słuszna dla wielu, a nie tylko ukłonem w stronę modnych trendów. Można przeczytać  także o roli błonnika w diecie, o tym jakie suplementy, zioła lub dietę można stosować przy określonych schorzeniach. Osobny rozdział poświęcony jest aktywności fizycznej i temu dlaczego warto ćwiczyć lub nawet chociażby spacerować. Na koniec autorzy pochylają się także nad powiązaniem chorób jelit z emocjami. Nie czynią tego na zasadzie przepowiedni: "boli cię z lewej strony - to znak NZJ" itd. Zadają pytanie czytelnikom: czy jesteś szczęśliwy/wa, czy czujesz się usatysfakcjonowany tym co masz w życiu, jak wiele jest w nim miłości? Pytania wydają się bardzo błache. Jednocześnie sama wiem z autopsji jak bardzo stres i nerwy potrafią pogorszyć różne dolegliwości lub wręcz przyczyniają się do wywołania choroby. Z całą pewnością jest to książka dla tych, którzy wierzą w moc flory bakteryjnej i świadomą dietę. Także dla tych, którzy zmagają się z jednym z ww. schorzeń. Może nie znajdziecie tu panaceum ale być może choć jakaś jedna cząsteczka, tego o czym piszą autorzy, będzie dla was przydatna. Niewątpliwą zaletą jest także bardzo ładny layout i kolorowe zdjęcia.

"Sekretne życie jelit" praca zbiorowa, M Wydawnictwo Kraków 2017

krótka recenzja video na fan page bloga na FB 

20170814_175902

 

17:42, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10