run, read ..and bake!
poniedziałek, 15 stycznia 2018
subiektywnie - baton proteinowy FreeFood

Baton kupiony w Biedronce. Jak producent pisze - proteinowy. Główne źródło białka to białko z serwatki oraz odrobina jogurtu. 

Powiem tak: tak twardego batona proteinowego nie jadłam nigdy. Wbicie się zębami i gryzienie wymagało wielkiej siły ;-). W smaku ok ale twardość produktu jest taka, że jak dla mnie to raczej wymagająca przekąska przed lub po treningu bo nie wyobrażam sobie biec i przeżuwać batona o takiej konsystencji.  

1 sztuka - 40g: 163 kcal, tłuszcz 6g, węglowodany 16g, błonnik 3,4g, białko 10g, wit. B12 - 80% RDS, sól 0,2g

skład: koncentrat białek serwatkowych z mleka, syrop glukozowy, czekolada mleczna, oligofruktoza, olej kokosowy, sorbitole, inulina, jogurt w proszku, serwatka w proszku, mleko odtłuszczone. 

cena ok. 3 zł

20180115_123208

12:55, aga.the.script , produkty
Link Dodaj komentarz »
bieganie na diecie wysokotłuszczowej

Jakiś czas temu pisałam o bieganiu na diecie paleo. Podstawą przemyśleń był krótki film dokumentalny o górskim biegaczu ultra. W filmie zawodnik opowiada min. o tym, że sporą częścią jego wyżywienia w czasie treningów jest w zasadzie tłuszcz czyli awokado. Jakkolwiek trzeba podkreślić, że on stosuje dietę paleo czyli bez węglowodanów typu kasze i makarony i nabiału (dieta High Fat może z kolei opierać się na np. serach i śmietanach itd.)

W miniony weekend brałam udział w szkoleniu na temat żywienia w sportach wytrzymałościowych. Z tego co dowiedziałam sie w trakcie zajęć, w pewnym sensie potwierdza się teoria, że uprawianie sportów na diecie wysokotłuszczowej ma sens ale sprawdza się to wyłącznie w przypadku biegów ultra lub sportów wytrzymałościowych wymagających równomiernego wysiłku o średnio (potencjalnie) wysokiej prędkości. Przy biegach na 10 km w trakcie badań wyszło na to, że lepsze wyniki uzyskano (porównawczo po 3 tygodniach)  stosując dietę P - CHO (proteinowo - węglowodanową) oraz CHO (węglowodanową). 

Duża ilość tłuszczy w diecie może być o tyle niewskazana w diecie przy uprawianiu sportów ponieważ tłuszcz powoduje obniżenie wykorzystania glikogenu podczas wysiłku co utrudnia szybkie dostarczenie energii i węglowodanów. 

Są jednak sytuacje gdy tłuszcz wynosi nawet 1/3 diety jeśli chodzi o sporty również wymagające dużej siły i tu jako przykład byli podani amerykańscy rugbiści.

W odniesieniu do diety paleo czy teoretycznie niskowęglowodanowej warto wspomnieć tez o Train Low - Compete High czyli min. pojedynczych dniach w okresie przygotowawczym przed startem kiedy obniżamy spożycie węglowodanów przy jednoczesnym wysiłku. 

06:44, aga.the.script
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018
muffinki proteinowe - babeczki z białkiem grochowym

Nazwałabym ten przepis "basic". W oczekiwaniu na kolejne wersje :-). 

100g mąki owsianej bezglutenowej 

30g białka grochowego 

50g mąki gryczanej Melvit 

1 jajko

1 łyżka tahini 

2 łyżki oleju roślinnego

1 łyżka proszku do pieczenia bez glutenu i fosforanów 

kilka kropel olejku migdałowego (4-5)20180114_191850 

2 łyżki syropu Susaron (lub innego słodzika) 

ok. pół szklanki letniej wody 

Mąki, białko i proszek wymieszać. Dodać olejek, jajko, tahini. Wymieszać. Wodę dodawać porcjami - mieszać cały czas i kolejno dolewać po około 5 łyżek. Ciasto ma mieć konsystencję gęstego ciasta ucieranego (czyli w rodzaju bardzo gęstego jogurtu. Nie zbite w jeden kawałek ale też nie rzadkie jak maślanka).

Piec w temp. 170 stopni ok. 30 minut. Babeczki są migdałowo-neutralne w smaku chociaż białko jest minimalnie wyczuwalne w smaku. Raczej zapychające. Jeśli lubicie słodki smak - dodajcie więcej słodzika. 

Porcja na 6 sztuk. 

 

09:25, aga.the.script , proteinowe
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 stycznia 2018
George R.R. Martin, John Jos. Miller "Ręka umarlaka" - recenzja

Rzadko piszę na blogu o książkach, które czytam poza tematyką ww. Ponieważ pisałam recenzję tej książki na portal Dla Lejdis, a że zachwyciła mnie :-) więc napiszę po krótce o niej i tutaj. 

Do przeczytania skusiło mnie nazwisko Georga R.R. Martina. Polubiłam serial "Gra o Tron" ale książka (którą czytałam wcześniej niż ekranizacja) nie przypadła mi do gustu. Była dla mnie zbyt mroczna. Poza tym akuratnie byłam po obejrzeniu wszystkich sezonów "Tudorów" i bardziej niezwykła była dla mnie postać Henryka VIII, który ścinał ludzi zależnie od humoru itd. i jest to wszystko faktem. A nie fantastyką, którą i tak od lat czytałam. Tym razem nie wiedziałam czego się spodziewać. Mogę powiedzieć tylko, że ta książka to dla mnie absolutnie bomba. 

"Ręka umarlaka" to kolejna część serii "Dzikie karty". Nie znam żadnej poprzedniej części ale ogólnie bez problemów udało mi się wsiąknąć w ten świat. Może przez pierwsze kilka rozdziałów trudno było mi ustalić kim są dżokerzy, a kim asy ale z czasem wyjaśniło się wszystko. Główni bohaterowie to Jay Ackroyd, prywatny detektyw i as oraz Daniel Brennan vel Yeoman, łucznik i zabójca. Połączy ich razem zabójstwo kobiety, którą znali, szanowali, a nawet kochali czyli Poczwarki. Ackroyd znajdzie jej ciało, totalnie zmasakrowane w prywatnym gabinecie. Yeoman ze względu na łączące go ze zmarłą relacje, wyruszy by pomścić jej śmierć. Tropiąc różne ślady spotkają się po drodze. Nie połączy ich przyjaźń ale wspólny cel. Wyjaśnienie zagadki będzie dosyć skomplikowane i na końcu otrze się nawet o polityczne kandydatury.

Ta książka to połączenie science fiction z sensacją. Ma w sobie wszystko co moim zdaniem taka książka powinna mieć. Wyrazistych, niezwykłych ale i ludzkich bohaterów. Nawet jeśli są asami jak Jay, który potrafi teleportować rzeczy w odległe miejsca, to i tak mogą mieć zwykłe słabości (vide koszmar z dzieciństwa). Akcja toczy się cały czas bardzo szybko i co i rusz skręca w kolejne miejsce. Dzięki temu możemy poznać sporą część Dżokerowa, a także dowiedzieć się jak funcjonują jego mieszkańcy. W tle pojawiają się także kosmici, jeszcze więcej asów, luksusowe dziwki, drogie jachty i zmęczeni pracą zwykli policjanci (z których jeden też jest dżokerem czyli przemienionym wirusem i jest częściowo jaszczurką ). Łapówki,narkotyki,  morderstwa, przekupstwa i wielkie oszustwa na politycznej górce. To wszystko razem wzięte powodowało, że naprawdę z napięciem czytałam końcówkę nerwowo zastanawiając się czy bohater przeżyje ;-). W każdym razie dawno nie czytałam tak dobrego połączenia s/f i sensacji. Bardzo mi przypadł ten miks do gustu i z wielką chęcią sięgnę po wcześniejsze części serii. 

George R.R. Martin, John Jos.Miller "Ręka umarlaka" - Zysk i S-ka 2017 

20180107_194045

link do wydawnictwa

19:24, aga.the.script , literatura
Link Dodaj komentarz »
słuchawki sportowe

Nie, niestety nie dostałam 5 produktów do przetestowania ;-). Słuchawki o których piszę wybrałam z kilku proponowanych (w mojej kategorii cenowej :-). Najważniejsza była bezprzewodowość. W sumie niezbyt często biegam i słucham muzyki ale ostatnio wskutek nadużywania zwykłych słuchawek (przy bieganiu), musiałam nabyć i tak nowe. 

Z zalet: są bezprzewodowe; łączą się z telefonem za pomocą Bluetootha. Wg producenta ich działanie może starczyć na ok. 5g. Można także użyć je jako mikrofonu i rozmawiać przez telefon. Ładowane są za pomocą kabla USB (z komputera). 

Moim zdaniem dobrze trzymają się w uszach (mają małe gumki zapobiegające wepchnięciu słuchawki). Jest też osobna "opaska" w którą można wczepić kabelek i trzymać słuchawki usztywnione na karku. W zestawie nie ma żadnego klipsa ale ponieważ widziałam takie przy słuchawkach innej firmy - te po prostu przypięłam do koszulki spinką (może nawet zwykły spinacz przytrzyma?). 

Na dystansie 6km działały i trzymały się w uszach bez zarzutu. Będzie jeszcze trzeba poczekać do lata i sprawdzić jak będą się trzymać przy wyższej temperaturze i większym poceniu się. 

Wady: nie wiem z czego to wynika ale zdarza się, że na kilka sekund zanika dźwięk. Nie zdarzyło mi się to w czasie biegu ale kiedy używałam słuchawek w mieście i w czasie słuchania muzyki w domu. 

cena ok. 50 zł. 

20180107_190052

link do producenta

17:30, aga.the.script , bieganie
Link Dodaj komentarz »